Ból

dobre
   
słabe
   
0


  • Maniery

    42 junkie junkie Motoryzacja    link    wczoraj o 20:40     20469

dobre
   
słabe
   
2


https://www.youtube.com/watch?time_continue=4&v=dbiYJkiX-Dg

W 1972 roku młody dziennikarz śledczy Geraldo Riviera dostał się z kamerą do pomieszczeń Szkoły Stanowej Willowbrook i pokazał w jakich skandalicznych warunkach są tam trzymane niepełnosprawne umysłowo dzieci. Setki zdeformowanych, nagich bądź częściowo ubranych dzieci, niektóre z nich siedzące we własnych ekskrementach, rozwrzeszczane, głuche i ślepe. A wszystko przesycone odorem wydalin, choroby i śmierci. Instytucję Willowbrook zamknięto jednak dopiero we wrześniu 1987 roku i od tego momentu kompleks budynków gnije opuszczony. Jednym z jego pracowników był Andre Rand, główny podejrzany o zaginięcia i morderstwa dzieci. Rand po zamknięciu Willowbrook zamieszkał w lesie koło placówki (zwanym Greenbelt, Zielonym Pasem).
9 lipca 1987 roku nie wraca z krótkiego spaceru chorująca na zespół Downa Jennifer Schweiger. Po 35 dniach poszukiwań jej zwłoki zostają odnalezione pogrzebane w sekretnym płytkim grobie blisko Willowbrook, w pobliżu jednego z miejsc koczowania Andre Randa. Przypuszcza się, że Rand stał za zniknięciem czwórki innych ofiar (trójki dziewczynek i niepełnosprawnego umysłowo 22-letniego chłopaka, wszyscy zaginęli przed Jennifer Schweiger), ale ciał tychże nigdy nie znaleziono. Być może leżą gdzieś w lasku przy Willowbrook. Brakowało twardych dowodów, by posadzić Andre Randa za morderstwa - w zasadzie wszystko opierało się na poszlakach i częstokroć mało wiarygodnych zeznaniach świadków. Lokalna społeczność przerażona zniknięciami dzieci chciała mieć swojego boogeymana, a Rand idealnie się kwalifikował. Hipotez było wiele. Rand zabijał sam albo działał z tajemniczym wspólnikiem, chciał oczyścić świat z niepełnosprawnych umysłowo dzieci albo porywał dzieciaki dla satanistów, a te były potem mordowane w trakcie satanicznych rytuałów. Śliniący się w momencie zatrzymania Rand nigdy się do niczego nie przyznał, ba, twierdził, że wszystko ukartowano. Jednak patrząc na niego trudno nie było się oprzeć wrażeniu, że Andre Rand coś ukrywa. I umie manipulować. Był już wcześniej (w 1969 roku) oskarżony o próbę molestowania seksualnego, oskarżano go także o gwałt na młodej kobiecie i 15-latce. Ostatecznie skazano go na 25 lat pozbawienia wolności za porwanie (ale nie morderstwo) Jennifer Schweiger, a potem na kolejne 25 lat za porwanie 5-letniej Holly Ann Hughes w 1981 roku (jej ciała nigdy nie odnaleziono).

BONUS:

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

elhash godzinę temu
0  1

No... Materiał akurat do porannej kawki...

Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Sawanci byli wśród nas od zawsze - inni, mniej rozmowni, zamknięci w sobie. Jednocześnie każdy z nich skrywał unikatowy talent, który często nie zostawał w porę dostrzeżony. Zazwyczaj uważano ich za dziwaków, czasami – jak w przypadku Kaspara Hausera – wysyłano do cyrku, aby zarobili na swoje utrzymanie. Minęło wiele lat, zanim powoli zaczęto rozumieć autyzm oraz zespół Aspergera i wiązać go z charakterystycznymi umiejętnościami, które jak się obecnie ocenia, wykazuje co dziesiąty dotknięty tymi chorobami.

Wszystko zaczęło się pod koniec XVIII wieku, kiedy niepełnosprawny umysłowo i niewidomy niewolnik Thomas Fuller zadziwił środowisko naukowe w USA. Usłyszawszy o czarnoskórym chłopcu, zainteresował się nim sam Benjamin Rush, znany pedagog i lekarz, sygnatariusz Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych. Kiedy przyjechał na miejsce sprawdzić pogłoski o jego błyskawicznych obliczeniach, nie mógł wyjść z podziwu. Młodzieniec pomimo wyraźnego opóźnienia umysłowego potrafił bezbłędnie podać liczbę sekund, które przeżył dowolny człowiek. Posługując się jedynie podstawami algebry, Thomas zapytany o to ile sekund upłynęło przez 70 lat, 17 dni i 12 godzin w niecałą minutę bez wahania odpowiedział – 2 210 500 800. Gdy uczony zasiadł do rachunków, aby potwierdzić jego wersję, okazało się, że podana wartość jest błędna. "Zapomniał pan o latach przestępnych" – odparł "Ślepy Tom". Faktycznie, po uwzględnieniu poprawek wszystko się zgadzało. Chłopiec ten stał się zatem nie tylko pierwszym opisanym w medycynie sawantem, ale również przyczynił się do emancypacji niewolników i obalenia panującej wówczas tezy o rzekomym niskim ilorazie inteligencji osób czarnoskórych.

Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Od tamtego wydarzenia upłynęło wiele lat, wciąż nie jesteśmy jednak w stanie precyzyjnie określić przyczyn występowania zespołu sawanta. Zdefiniowaną ją jako przypadłość polegającą na posiadaniu wybitnych uzdolnień i świetnej pamięci u osoby, która jest jednocześnie upośledzona umysłowo. Choć według szacunków objawia się on u ponad 110 tys. osób chorych na autyzm albo dotkniętych uszkodzeniem mózgu, do dzisiaj opisano jedynie ok. 100 takich przypadków. Wiąże się to po części z faktem występowania trudności komunikacyjnych z chorymi osobami. Trzeba również mieć na uwadze, że nie wszystkie uzdolnienia są na tyle charakterystyczne, aby mogły trafić na pierwsze strony gazet albo do kwartalników medycznych. Bywa, że zespół sawanta objawia się poprzez wyjątkowe predyspozycje manualne. Na przykład Alonzo Clemonz w ciągu 20 minut potrafi uformować z wosku wierną podobiznę każdego zwierzęcia, jakie miał okazje zobaczyć. Innym razem okazuje się po prostu, że dziecko pamięta imię i nazwisko każdej spotkanej w życiu osoby, ale nikt je nigdy o to nie zapytał i dar dziecka pozostaje w ukryciu.

Pomimo różnic w uzdolnieniach, sawanci wykazują szereg cech wspólnych. Po pierwsze, w większości przypadków ich iloraz inteligencji wacha się pomiędzy 40 a 70. Po drugie, sześciokrotnie częściej są to mężczyźni niż kobiety. Choć zespół sawanta na charakter wrodzony, występuje on również u ludzi, którzy doznali uszkodzenia lewej półkuli mózgowej. Fakt ten w dużym stopniu tłumaczy powtarzające się spektrum uzdolnień sawantów. Nie przez przypadek bowiem cechy, które ulegają ekspresji, są tożsame prawie zawsze z funkcjami prawej półkuli mózgu odpowiedzialnej za zapamiętywanie, myślenie artystyczne i orientacje przestrzenną. Tak też większość z opisanych w medycynie przypadków dotyczy np. szybkiego zapamiętywania nazw ulic, kodów pocztowych, języków obcych (adhezja werbalna), uzdolnień manualnych, muzycznych czy skomplikowanych obliczeń, które również mają swoją podstawę w zapamiętywaniu pewnych kluczowych dla algebry zasad. Spora grupa sawantów potrafi również precyzyjnie odmierzać czas oraz błyskawicznie rozpoznawać ilość znajdujących się na danej przestrzeni przedmiotów. Co intrygujące, sawantyzm nie wykształca się w przypadku, w którym uszkodzenia doznała prawa półkula mózgu.

Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Możliwość ustalenia obszaru odpowiedzialnego na niezwykłe talenty sawantów zrodziło oczywiste pytanie: czy istnieje metoda, która pozwala na sztuczne wywołanie takich efektów, bez jednoczesnego uszkadzania lewej półkuli mózgu? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bowiem już na początku lat 90. wykonano serię doświadczeń z polem magnetycznym, gdzie przy zastosowaniu przezczaszkowej powtarzalnej stymulacji magnetycznej na 17 ochotnikach, u dwóch z nich faktycznie odnotowano pojawienie się zdolności charakterystycznych dla sawantów. Badani liczyli szybciej, znacznie lepiej malowali i bez trudności zapamiętywali nawet skomplikowane liczby. Niestety po kilku godzinach od stymulacji – wraz ze spadkiem ukrwienia prawej części mózgu – cechy te stopniowo zanikały.

Dziś dzięki coraz skuteczniejszym lekom, które umożliwiają częściowe wyjście z autyzmu i związanego z nim zespołu sawanta, wiele osób, które żyły w izolacji zaczyna otwierać się na kontakty społeczne i opowiadać o swoim wewnętrznym doświadczeniu choroby. "Nie chcę, żeby ludzie mówili: <>, ponieważ bycie geniuszem może oznaczać samotność. A ja bardzo długo walczyłem z samotnością, chcę docierać do ludzi" – zwierza się Daniel Tammet, bestsellerowy autor, który jest autystycznym sawantem. Choć ten trzydziestoparolatek z Londynu nauczył się islandzkiego w tydzień i pamięta liczbę pi do 22 514 miejsc po przecinku, nie lubi się tym chwalić. Najważniejszy dla Tammeta jest jego talent pisarski. Poprzez swoje teksty objaśnia, że jednocześnie "widzi" i "odczuwa" liczby jako odrębne jednostki i pomaga naukowcom oraz czytelnikom lepiej zrozumieć, jak działa jego umysł. Tylko łącząc te dwie perspektywy – osobistą oraz naukową – będziemy umieli lepiej rozumieć, a co najważniejsze, lepiej pomagać osobom dotkniętym zespołem sawanta.

Zachęcam do przeczytania:

Jason Padgett "Rażony Geniuszem"
Daniel Tammet "Urodziłem się pewnego błękitnego dnia"

Źródło: Medonet.pl

dobre
   
słabe
   
0






Polub nas!