Jak co roku pojechałem z moją babcią na cmentarz w jej rodzinne strony. Rokrocznie przy tej okazji odwiedzamy Pałac w Korczewie – w tym roku pierwszy raz mieliśmy okazję wejść do środka. Do zwiedzania nie ma dużo – kilka pokoików, kilka dzieł sztuki na ścianach, piec, skrzynie i kilka krzeseł. Jednak warto zostawić tutaj choćby 5 zł (bilet wejścia do Pałacu + 5 zł parking). Dlaczego? Poznajcie historię tego wyjątkowego obiektu.

Historia samego Korczewa zaczyna się w roku 1401 od aktu nadania Korczewa Pretorowi z Brzezi przez Księcia Mazowieckiego i Ruskiego Jana. Przez trzysta lat trwał czas dziedziczenia dóbr królewskich przez rody Korczewskich, Hlebowiczów, Wiesiołowskich.
W 1712 roku dobra Korczewa (i pobliskiego Bartkowa) kupił kasztelan podlaski i poseł na Sejm Grodzieński Wiktoryn Kuczyński. Kuczyński uchodził za dobrego gospodarza, nazywany był Królem Podlasia. Po Branickich i Ossolińskich wysunął się na pierwszą pozycję na Podlasiu. Dwadzieściadwa lata później wybudował barokowy Pałac w Korczewie, który wkrótce uzyskał miano „siedleckiego Wilanowa”. Spadkobiercy Wiktoryna kontynuowali tradycje rodzinne. Brali czynny udział w życiu politycznym i gospodarczym kraju m.in. poprzez organizowanie i uczestnictwo w konfederacji barskiej czy też w Powstaniu Kościuszkowskim.

Perła Podlasia
(na zdjęciu Wiktoryn Kuczyńśki)
W pierwotnym barokowym stylu Pałac w Korczewie przetrwał niemalże 100 lat. Prawnuk Wiktoryna - Aleksander Kuczyński dokonał w pierwszej połowie XIX wieku przebudowy gmachu według planów Franciszka Jaszczodła. Przebudowano wówczas Pałac na styl neogotycki i zaprojektowano otaczający go 35 hektarowy park. Aleksander był miłośnikiem koni, dlatego założył stadninę koni czystej krwi arabskiej, a w Warszawie był współzałożycielem i prezesem Towarzystwa Wyścigów Konnych. Jego żona Joanna była z zamiłowania artystką, dużo czasu poświęcała na malowanie, śpiewanie i haftowanie. Dzięki niej Pałac w Korczewie poznał Cyprian Kamil Norwid. Po śmierci Joanny i Aleksandra majątek odziedziczyła ich najstarsza córka Ludwika, która poślubiła polskiego emigranta mieszkającego we Francji Tadeusza Ostrowskiego. Poprzez to małżeństwo do Korczewa weszło nazwisko Ostrowskich- rodziny, której dzieje sięgają czasów piastowskich.

Perła Podlasia
(na zdjęciu front Pałacu na początku XX w.)
W czasie I wojny światowej Korczew uległ znacznym zniszczeniom głównie od ustępujących wojsk rosyjskich. Plany odbudowy wykonał słynny teoretyk sztuki profesor Stanisław Noakowski na prośbę Wandy hr. Ostrowskiej. Pałac w Korczewie był odbudowywany pod nadzorem Wandy Ostrowskiej oraz znanego rysownika Mariana Walentynowicza. Ogólny kształt Pałacu nie został zmieniony. Wstawiono dwie kolumny we frontowej niszy, zmieniono zarys okien, usunięto różne ozdoby, skasowano żelazne balkony i zegar słoneczny zastępując go herbem „Rawicz”. Odbudowa Pałacu zakończyła się w 1939 roku.

Perła Podlasia
(tył Pałacu na początku XX w.)

Perła Podlasia
Jednak największej dewastacji został poddany w czasach powojennych, kiedy to ziemię należącą do hr. Ostrowskich rozparcelowano, a Pałac przeszedł w ręce GS-u w Korczewie. Po wojnie dzieła zniszczenia dopełnili komuniści, i jeszcze głód i chłód panujące w okolicy, bieda i bezmyślność. Co dało się splądrować, ukraść i wywieźć, zostało splądrowane, rozkradzione i wywiezione, co dało się zjeść lub zamienić na opał, zostało zjedzone i spalone. W salonach mieszkały kury i świnie, mieściły się sklepy Spółdzielni Gminnej, magazyn nawozów, mieszkania komunalne. W ośmiokątnej sali balowej, zwanej białą lub złotą, nad drzwiami przetrwał herb Kuczyńskich, Ślepowron, a sufit znów, jak dawniej, zdobią złote stiuki w stylu rococo. Ale po dwóch wielkich kryształowych lustrach pozostały tylko zarysy na ścianach, z dwóch barokowych pieców przetrwały szczątki jednego, odarte jednak z białych pozłacanych kafli; posadzka została przeżarta przez przechowywane na niej worki z nawozami.

Perła Podlasia
Na jednej z zachowanych tuż powojennych fotografii widzimy, jak po paradnych schodach frontowych wjeżdża konno młoda dziewczyna. Drewniane kolumny do dziś noszą ślady siekiery.

Perła Podlasia
(Pałac w 1979 roku)

Perła Podlasia
W pałacyku letnim zwanym "Syberia" (wybudowanym na ruinach średniowiecznego zamku) po wojnie mieścił Urząd Gminy, ośrodek zdrowia oraz piekarnia GS-u. W 1993 roku w budynku wybuchł pożar, który strawił wnętrze i dach. Sprawców pożaru nie ujęto.
Jest kilka wersji pochodzenia nazwy pałacyku. Według sięgającej zamierzchłych czasów legendy lochy, które rozciągają się pod tym budynkiem przechodzą w tunel, który łączy się z podziemiami obronnej twierdzy Jaćwingów w Drohiczynie. Docelowo podobno można było dojść nimi na Syberię. Lochy z pewnością istniały, ale dokąd prowadziły tego niestety nie wiemy.

Perła Podlasia
Pałac stopniowo niszczał. Powróćmy jednak do rodziny Ostrowskich.

Gdy wybuchła wojna czteroletnia hrabianka Renata i Beata Ostrowska wyjechała z rodzicami z Polski. Renata Ostrowska (młodsza z sióstr) uczyła się w szkole dramatycznej, zamierzała zostać aktorką. Żyjąc jednak w trudnej sytuacji ekonomicznej na emigracji, zajęła się rodzinnym biznesem, prowadząc z kilkanaście lat starsza siostrą Renatą kawiarnię w Londynie. Z czasem wyspecjalizowała się w handlu dziełami sztuki. Za mąż wyszła za rodowitego Anglika, Rodneya Harrisa, specjalistę rynku reklamy.

Perła Podlasia
(pałac przed renowacją - zwróć uwagę na folie w oknach na pierwszym piętrze)
W latach 90. postanowiły powrócić i odzyskać rodzinny dom. Jako jedyne spadkobierczynie Dóbr Korczewskich skorzystały z możliwości przejęcia za symboliczną złotówkę rodzinnego pałacu z kilkunastohektarowym parkiem. Po powrocie na Podlasie panie podzieliły się zajęciami: Renata Ostrowska, jako starsza i pamiętająca lepiej czasy przedwojenne, zamieszkała w jednym pokoiku w pałacu, oprowadzała gości po ruinie, opowiadając dzieje zdewastowanego majątku i rodziny. Beata zaś rozpoczęła działalność gospodarczą, chcąc zarobić na remont rodzinnego gniazda. Uruchomiła małą mleczarnię (pierwsza w Polsce produkowała mleko w kartonikach), potem zlewnie mleka, a wreszcie założyła stado bydła mlecznego. Powoli, z pomocą finansową syna, kupiła od Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa część ziemi i stawów rybnych, będących przed wojną własnością jej ojca. Cały czas prowadzi restaurację obiektu pałacowo-parkowego.

Perła Podlasia
Dzięki siostrom Ostrowskim pracę znalazło w dobrach korczewskich (w pałacu – przy gościach, przy hodowli czy stawach) ponad 40 osób. Od samego początku siostry Ostrowskie nie traktowały swego powrotu na Podlasie li tylko w kategoriach biznesowych czy sentymentalnych. Od razu, na ile to było możliwe, włączały się w życie społeczne i kulturalne. W Korczewie organizowane są wystawy, imprezy plenerowe, szkolenia, przyjmowani są goście – turyści. Beata Ostrowska ze współpracownikami jest współautorką licznych projektów, na które powoli zdobywa fundusze. Wśród imprez, służących społeczności lokalnej są wyścigi psich zaprzęgów (zimą), tzw. „Zielony Korczew” czyli targi rolnicze i kiermasze dla wsi, promujące rolnictwo i kulturę Podlasia oraz „Magia lat XX”, doroczne spotkanie rozrywkowe, nawiązujące do historii motoryzacji, sportu i świata mody.

Perła Podlasia
Ostatnim, największym przedsięwzięciem, jakie rozpoczęła realizować Beata Ostrowska-Harris wraz z Kurią Biskupią, jest budowa kościoła parafialnego w Korczewie nad Bugiem. Jest sprawną bizneswoman. Dziś, po 20 latach, pałac w Korczewie tętni życiem. Można go zwiedzać, organizowane są w nim konferencje. W wyremontowanej baszcie gospodarze oferują noclegi. W odkupionym i wyremontowanym folwarku Ostrowska-Harris otwiera właśnie dom weselny na 300 osób. Stąd już tylko krok do własnej orkiestry, z której przed laty słynął Korczew.

Perła Podlasia
I jedno ze zdjęć wnętrza.

Perła Podlasia
W parku, na końcu Alei Lipowej wiodącej od kaplicy (oranżerii) stoi wielki głaz "Menhirem". Według tradycji jest to kamień sprzed okresu chrześcijańskich z czasów Kultu Boga Słońca, kiedy to w niektórych krajach zachodu wznoszono świątynie z wielkich głazów, jak na przykład Stonehenge i Awbury w Anglii i struktury kamienia w Bretanii w Północnej Francji. Podobno jest takich kamieni na Podlasiu kilkanaście i miejscowa ludność nazywa je "babami".
Legenda głosi, że jest to miejsce mocy i każdy, kto pomyśli życzenie (tylko jedno) i dotknie kamienia to ono się spełni.

Zachęcam wszystkich, którzy będą w okolicach Siedlec, Łosic, Drohiczyna, Łochowa, aby zboczyli trochę z trasy i odwiedzili ten obiekt. Prawie co roku odwiedzam ten Pałac i cały czas widzę, że coś się dzieje. Cały czas widać robotników, w salach pracują konserwatorzy (jak byłem w zeszłym tygodniu zdobili piękne, drewniane drzwi). Warto tutaj wpaść i po prostu przejść się po Pałacu, a potem po ogrodzie i dorzucić się do odbudowy tego wspaniałego obiektu. Naprawdę podziwiam siostry Ostrowskie - nie odzyskały Pałacu, żeby go zburzyć czy trzymać dla siebie. Udostępniają go zwiedzającym i to jest piękne.

Starsza siostra, Renata Ostrowska zmarła w 2000 roku.
http://www.korczew-palac.pl

Tekst nie jest mojego autorstwa - posklejałem kilka różnych artykułów, trochę dodałem od siebie i to wszystko. Mam nadzieję, że jako tako się spodobało.

Miłego dnia!

Źródła:
http://www.korczew-palac.pl/s49-historia.palacu.w.korczewie.htm
http://kobietysukcesu.eu/laureatki/zlota-10-mazowsza-2011/beata-ostrowska-harris.html
http://ewamaria030qra.blox.pl/2012/09/Droga-nad-Bug-do-Siedlec-i-Korczewa.html
Zdjęcia:
http://www.korczew-palac.pl/s21-galeria.htm
http://ewamaria030qra.blox.pl/2012/09/Droga-nad-Bug-do-Siedlec-i-Korczewa.html
oraz zdjęcia własne.

   
    5


poprzednie Czy wiesz, że możesz użyć kursorów w lewo / prawo ? następne

Najlepszy komentarz:

arturant 09 lipca 2013 17:46
0  4

a mnie to właśnie wkurwia do białości. Dziedziczki musiały ODKUPIĆ swój rodzinny majątek ,zagrabiony przez komuchów. A pieprzony kler wciaz nie może się nażreć majątków zagrabionych ,po pięć razy, za to samo odszkodowania żądają. A wszystko co czarnym oddadzą , jest potem odsprzedawane dalej , albo wynajmowane. A porządni ludzie muszą się użerać i płacić za swoje.

Gabrysiaaa 09 lipca 2013 15:00
0  1

Byłam ostatnio w tych okolicach ale niestety nie wiedziałam o tym pałacyku, a szkoda. + za wstawke

arturant 09 lipca 2013 17:46
0  4

a mnie to właśnie wkurwia do białości. Dziedziczki musiały ODKUPIĆ swój rodzinny majątek ,zagrabiony przez komuchów. A pieprzony kler wciaz nie może się nażreć majątków zagrabionych ,po pięć razy, za to samo odszkodowania żądają. A wszystko co czarnym oddadzą , jest potem odsprzedawane dalej , albo wynajmowane. A porządni ludzie muszą się użerać i płacić za swoje.

JaTuTylkoNaChwile 10 lipca 2013 16:10
0  0

@arturant: Z mafią lepiej nie zadzierać. A porządny obywatel przecież nic nie zrobi, to niech płaci.

WujekLucek 10 lipca 2013 07:56
0  1

Moje kochane Podlasie.

Szprycha 20 lipca 2013 16:17
0  0

Pojawił się artykuł na gazeta.pl o pałacu. Ciekawe, czy autorka zagląda na ujaranych, bo media jakoś nigdy nie interesowały się pałacem... :)
http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,14289837,Nie_uczylam_dzieci_polskiego__Teraz_tego_zalujemy.html?as=1

Zobacz też

Papugoryba
Tsutomu Yamaguchi
Inspiracja
Skamieniały odcisk skóry dinozaura
Rentgen psa z 10 szczeniakami
lepsza sytuacja w Chinach niż w Europe.
Konik polny
Tydzień
Zielony Turak
Alfabet
Przed narodzinami
Śnieżka - Karpacz