Jak mało wiemy o narkotykach...
Więc Zacznijmy, wycieczkę po najdziwniejszych narkotykach drodzy ujarańcy.
Modafinil – taka lepsza kawa

Substancja ta wykorzystywana jest głównie w leczeniu narkolepsji, aczkolwiek wiele wskazuje na to, że Modafinil znajdzie też wykorzystanie w kuracjach osób z ADHD oraz z depresją. Lek ten zamiast blokować przetwarzanie dopaminy w mózgu, spowalnia jej produkcję. W praktyce, po zażyciu tej substancji, możemy pożegnać się ze snem nawet i na dwa dni. Co jednak najważniejsze – po tak długim czasie bez odpoczynku, nie będziemy musieli dodatkowo odsypiać zarwanych nocy – standardowe 6 do 8 godzin w zupełności nam wystarczy. Wszystko jednak jakimś kosztem – lek ten ma właściwości uzależniające, powoduje też nadciśnienie i nudności.

Jak mało wiemy o narkotykach...
Kokaina – wściekła kreatywność

Co by nie powiedzieć o zgubnych skutkach zażywania proszku powstałego na bazie darzonej kultem południowoamerykańskiej rośliny, przyznać trzeba jedno – narkotyk ten „pomógł” niejednemu artyście w przezwyciężeniu blokady twórczej. Za najlepszy przykład może tu posłużyć pisarz Robert Luis Stevenson. Gość spędził sześć dni i sześć nocy nad kartkami papieru, wciągając co jakiś czas słuszną dawkę kokainy. W ciągu jednego, niecałego tygodnia spłodził on 60 000 słów, które o dziwo ułożyły się w całkiem zgrabną całość. Pisarz wynik swojego narkotykowego posiedzenia opublikował pod nazwą „Doktor Jekyll i Pan Hyde” - nowela ta uważana jest dziś za jedno z największych dzieł szkockiej literatury.

Jak mało wiemy o narkotykach...
Bromo-dragonfly – trzydniowy psychodeliczny trip

Podczas gdy stróże prawa ganiają się po krzakach z młodymi poszukiwaczami psylocybinowych grzybków, nasze prawo nie zabrania ani posiadania, ani konsumpcji substancji, która swoim działaniem zbliżona jest do, również nielegalnego, LSD. Od standardowego kwasu narkotyk ten jest jednak nieporównywalnie bardziej toksyczny – w wielu przypadkach prowadzi do martwicy tkanek i gangreny – często szczególnie lubiący psychodeliczne wojaże konsumenci kończą na stołach operacyjnych, gdzie chirurdzy muszą amputować ich gnijące członki.Od wspomnianego LSD narkotyk ten różni się jeszcze jednym szczegółem – w tym przypadku trip nie kończy się po kilku godzinach, ale potrafi trwać nawet i do trzech dni!

Jak mało wiemy o narkotykach...
Jenkem – po prostu gówno

O ile jesteśmy skłonni uznać, że niektóre dragi mogą mieć swoje pozytywne strony, to już w przypadku wynalazku zwanego Jenkem nie możemy powiedzieć nic, poza tym, że narkotyk ten to straszliwe gówno. Narkotyk ten pochodzi z Zambii, a raczą się nim dzieciaki z najbiedniejszych dzielnic. Przyjmowany w formie inhalacji specyfik powoduje trwające ok. godziny halucynacje i omamy słuchowe. Czym jest ta magiczna substancja? Ano ludzkimi odchodami zdrapywanymi z krawędzi wylotów rur kanalizacyjnych. Ekskrementy składowane są w butelkach i przykrywane foliowymi torbami lub balonami, aby przez tydzień porządnie sfermentowały. Zambijskie dzieciaki ćpające Jenkem uważają, że narkotyk ten bije na głowę najlepszy nawet klej...

Jak mało wiemy o narkotykach...
Sarpa salpa – halucynogenna rybka

Natura nie przestaje nas zadziwiać. Wyobraź sobie, że wyławiasz z morza rybkę, aby skonsumowawszy ją zaspokoić swój apetyt, a zamiast tego Twój obiad wyświetla Ci kolorowy film i pozwala zrozumieć sens życia. Rybkę, o której mowa, złowić można głównie u zachodnich i południowych wybrzeży Afryki, aczkolwiek nierzadko wyławia się przedstawicieli tej morskiej fauny z basenu Morza Śródziemnego.Przypominające efekty działania LSD mięso ryb chwalone było przez starożytnych Rzymian, którzy traktowali te rybne obiadki jako formę rekreacyjnych tripów. Zwierzę to znane było też w świecie arabskim – nazwa Sarpa salpa to po arabsku „ryba, która powoduje sny”. I to nawet ma sens – mimo że nie do końca wiadomo, co odpowiada za narkotyczne efekty spożywania rybiego mięsa, to niektórzy antropolodzy uważają, że ta niepozorna rybka zawiera w sobie dość potężną dawkę dimetylotryptaminy (DMT), jednej z najbardziej tajemniczych psychodelicznych substancji, którą raczyli i raczą się szamani na całym świecie.
Podobne działanie ma bufotenina – substancja produkowana przez gruczoły pewnych ropuch. Tradycja rytualnego konsumowania tego psychodeliku sięga 4 tysięcy lat wstecz...

Stare Książki – coś więcej niż sama wyobraźnia

A ta wiadomość może zmusić niejednego miłośnika substancji psychoaktywnych do wizyty w bibliotece. Otóż według doktora R.J.Haya - jednego z najbardziej cenionych, brytyjskich mikologów - niektóre z grzybów, które „zadomowiły się” w starych książkach mogą mieć silne działanie halucynogenne. Wystarczy kilkukrotnie porozkoszować się zapachem starego tomiszcza, aby przyjąć odpowiednią dawkę grzybowej wiedzy. Doktor Hay (swoją drogą cóż za adekwatne nazwisko, czyż nie?) uważa, że „źródłem inspiracji dla wielu znamienitych literatów mogło być nic innego, jak potężne zaciągnięcie się bukietem spleśniałych ksiąg.”

Oraz inne, ale równie dziwaczne substancje...

Anafranil (clomipramina)
Lek antydepresyjny, który może... wywoływać orgazmy w chwili ziewania. Takie rezultaty opisano w Kanadyjskim Dzienniku Psychiatrii z 1983 roku. Zwyczajowo jednak lek ma wzmacniać sygnał przekazywany pomiędzy komórkami nerwowymi w mózgu. W przypadku depresji te sygnały są zakłócane.

DDT (Dichlorodifenylotrichloroetan)
Pestycydy w odpowiednim towarzystwie potrafią dać efekt podobny do ekstazy. Stworzony w latach 50. drink o nazwie Mickey Slim łączył kilka części dżinu i DDT właśnie.

DIPT (Tryptamina)
Związek naturalnie występujący w organizmach żywych, u człowieka w mózgu, np. jako serotonina. DIPT wpływa na jego funkcje słuchowe. Wszystko co człowiek na DIPT-cie słyszy wydaje się spowolnione. Do tego czasem dochodzą lekkie halucynacje. Tuż po zażyciu występuje uczucie wzdęcia.

Szafran (krokus uprawny)
Barwiący na żółto naturalny środek używany w kuchni. Starożytni Minejczycy pili go jako energetyzującą herbatę, amerykańska "The Encyclopedia of Psychoactive Substances" wskazuje zbliżone efekty do opiumowych. Persowie i Grecy traktowali jako afrodyzjak a Rzymianie i Egipcjanie dodawali do leków.

Ksenon
W warunkach normalnych jest gazem bezbarwnym i bez zapachu. Zaliczany jest do pierwiastków chemicznie biernych. Występuje naturalnie w atmosferze. Gazu używa się w laserach, lampach, obrazowaniu medycznym i znieczulaniu. Halucynacje są efektem ubocznym, bez bólu głowy jaki zostawia podtlenek azotu.

Brandy z salamandry
Jej skóra zawiera gruczoły, które uwalniają wydzielinę pod wpływem bodźców mechanicznych. W jadzie odkryto alkaloidy chinolizydy­no­we: salamandrynę, samandaron i samandarydynę. W zamierzchłych czasach często wkładano żywe salamandry do wysokoprocen­to­we­go alkoholu i marynowano.

Trucizny (arszenik, strychnina, jad)
Trucizny i jady dają halucynogenne efekty. W XIX-wiecznej Austrii arszenik zażywali ludzie wspinający się w górach, by uregulować oddychanie. Sproszkowany jad kobry połączony z marihuaną palą mnisi w Indiach. W USA indianie różnych plemion połykali żywe mrówki, które kąsały ich wnętrzności. Później owady były zwracane, żywe, z wymiocinami.

Ładunki wybuchowe (C-4)
Ponoć zjadają go wojskowi. Daje efekty halucynogenne. Efektem ubocznym są ataki padaczki i wstrząsy. Eksplozji nie zanotowano.|

Uryna
Nie zwykłe picie moczu, a moczu osoby, która wcześniej jadła trujące grzyby np. muchomora czerwonego. Praktykowali ten zwyczaj eskimosi i syberyjskie plemiona. Z widocznymi efektami można było pić mocz aż do piątej osoby.
Link do źródła:
http://joemonster.org/art/27747
http://www.sfora.pl/swiat/Oto-najdziwniejsze-narkotyki-i-ich-rownie-dziwne-efekty-a7579
Mam nadzieje, że się podobało ;)

dobre
   
słabe
    10


poprzednie Czy wiesz, że możesz użyć kursorów w lewo / prawo ? następne

Najlepszy komentarz:

petro 25 października 2015 12:35
0  4

Narkotyzowanie się ludzkimi odchodami zdrapywanymi z krawędzi wylotów rur kanalizacyjnych? What? O_O Ludzka pomysłowość i fantazja w pewnych dziedzinach potrafi być naprawdę zaskakująca.

Co do tych "starych książek" to od dawna wiadomo, że czytanie uzależnia. Teraz wiemy dlaczego. :)

petro naukowy sceptyk 25 października 2015 12:35
0  4

Narkotyzowanie się ludzkimi odchodami zdrapywanymi z krawędzi wylotów rur kanalizacyjnych? What? O_O Ludzka pomysłowość i fantazja w pewnych dziedzinach potrafi być naprawdę zaskakująca.

Co do tych "starych książek" to od dawna wiadomo, że czytanie uzależnia. Teraz wiemy dlaczego. :)

JanPalony 25 października 2015 13:56
0  1

Z tą gangreną i martwicą w przypadku ważki to lekko przesadzone, ale fakt 3 dni niesamowitego tripa :) Straciłem z nią psychodeliczne dziewictwo, raczej nie polecam na pierwszy raz :P Tylko dla mocnych psychonautów.

[Komentarz skasowany]
loluszeusz 26 października 2015 18:41
0  1

@Fryzo: możliwy zloty strzał

kacper905 25 października 2015 19:51
0  0

"W USA indianie różnych plemion połykali żywe mrówki, które kąsały ich wnętrzności. Później owady były zwracane, żywe, z wymiocinami. "
I co dalej?

Rishloon 25 października 2015 21:38
0  0

@kacper905: To co sobie już tylko wyobrazisz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Binladen 26 października 2015 21:27
0  1

Ja osobiście zostaje przy ganji :)

Daxo 27 października 2015 09:30
0  0

@Binladen: wez nie gadaj, krokodylka moze ? :D

Binladen 27 października 2015 16:46
0  0

@Daxo: jakiego krokodylka :D lepiej dżont :D

[Komentarz skasowany]

Zobacz też

Nie czujesz się dobrze? Prawdopodobnie masz