Jürgen Stroop(na środku) - KAT Getta. Dowodził akcją likwidacji getta. W 1947 skazany na karę śmierci(nigdy nie przyznał się do winy). Stroop został przekazany Polsce i osądzony za wcześniejsze zbrodnie popełnione na ludności polskiej i żydowskiej. Wobec niepodważalnych dowodów zbrodni Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał Stroopa na karę śmierci przez powieszenie. Został stracony 6 marca 1952 o godzinie 19:00 w więzieniu mokotowskim. Napisał 75-stronicowy dokument, w którym opisuje niemiecką wersję wydarzeń podczas powstania w getcie warszawskim (Raport Stroopa)
Mnie zastanawia jedno. Co musieli mieć natkane do łbów niemieckie skurwesyny, by tak katować ludzi. Nie chodzi mi o żydów, bo w kwestii wysyłania do obozu w Oświęcimiu, to pierwszy transport był transportem Polaków. I uważam, że większość w obozach, jak i przy likwidacji gett, to byli Polacy, wyznania żydowskiego. Jakim trzeba być nawet nie bydlakiem, bo bydle się tak nie zachowa, żeby beż mrugnięcia okiem, móc zabić małe dziecko, rozbijając je o betonowy słupek, a tak się działo z rąk tych skurwiałych ssaków niemieckiego pochodzenia? Mam obrzydzenie do bękartów niemieckich, bo miałem nie przyjemność z tymi chujami pracować. I byli cwani na odległość, gdy mówili po angielsku, czy niemiecku, bym dobrze ich nie zrozumiał, ale ich aryjska pycha pękała, jak stanęliśmy oko w oko i okazało się, że jebany niemiaszek ma 160 cm wzrostu, jest rudy, aż w oczy szczypie i nagle jego "tenrzyzna" niknie, jak gówno w przerębli. Nie nawidzę kurwa niemiec!!! Ten naród powinien wyginąć, jak dinozaury!