Marihuana - Biała śmierć

Wzory na koszulkach,naszywki,plakaty-symbol liścia konopi indyjskiej jest wszechobecny. Palenie jest trendy. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę czym tak naprawdę jest to co nazywają trawką.


Tylko jeden buch


Miłosz ma 19 lat. Marihuany pierwszy raz spróbował w liceum. Miał wtedy zaledwie 17 lat.

Pamiętam tych dilerów,którzy z dziką żądzą w oczach dawali nam skręty. Czekali na nas pod szkołą i wciskali do ręki po 2,3 skręty. Skusiłem się w końcu

- przyznaje Miłosz.

Nie miałem pojęcia co będzie się po tym ze mną dziać.Wziąłem jednego macha i przeniosłem się do innego świata. W tym świecie nie było Pana Boga, a na ludzi polowały żądne krwi wilkołaki. Musiałem przed nimi uciekać,a one ciągle rozrywały moje ciało. Gdy się ocknąłem leżałem w szpitalu. Okazało się że przez rok byłem w śpiączce spowodowanej marihuaną.

- Jest to naturalne działanie toksycznej substancji THC zawartej w masie marihuanowej

mówi profesor Jan Głąbek z instytutu ds.substancji toksycznych

Jedno zaciągnięcie się dymem powstałym w skutek spalania masy marihuanowej potrafi uśmiercić nawet do 30000 szarych komórek

- ostrzega profesor.

Marihuana - Biała śmierć


Od palenia do strzykawki


Marihuana wydaje się być dla wielu, lekkim,zabawowym narkotykiem, który można sobie popalić od czasu do czasu, bez żadnych konsekwencji. Nic bardziej mylnego!

- mówi Andrzej (lat 15).

Owszem na początku tylko się paliło. Fascynowały mnie te niesamowicie długie halucynacje, miesiące wycięte z życia. Jednak po jakimś czasie okazało się, że przestało mi to wystarczać. Zacząłem wciągać oczyszczoną marihuanę przez nos. Dawało silniejszy efekt. Przypłacałem to jednak ciągłym krwawieniem z nosa i notoryczną biegunką. Przyszedł w końcu taki czas że sięgnąłem po igłę.

Wywar z marihuany jest najsilniejszą substancją toksyczną na świecie. Podczas wojny z sowietami w Afganistanie, Talibowie użyli słoików z wywarem tamtejszej odmiany marihuany zwanej hashish do zatrucia armii wroga. Słoik taki rzucony na pojazd opancerzony sprawiał, że pancerz topił się a wszyscy ludzie dokoła ginęli w strasznej agonii. Dziś ów wywar odpowiednio rozcieńczony stosowany jest przez większość narkomanów na świecie. Uzależnienie od marihuany jest tak silne, że przyjmowanie kolejnych dawek staje się najważniejszą potrzebą jaką odczuwa uzależniony

Marihuana - Biała śmierć

Codziennie na świecie z powodu przedawkowania marihuany umiera około 500 000 000 ludzi. Lobby marihuanowe krzyczy jednak że są to dane zakłamane,gdyż nikt od "jarania" jeszcze nie umarł. Nie wspominają oczywiście o przyjmowaniu dożylnym. Równocześnie podają oni argument że alkohol również niesie za sobą tysiące ofiar.
Ostatnie badania wskazują jednak że nie zanotowano ani jednego przypadku utraty zdrowia bądź życia w wyniku spożywania alkoholu (nawet w dużych ilościach).
Pan Stefan (lat 50) pije codziennie od 14 roku życia. Raz za czasów strajków robotniczych zdarzyło mu się zapalić tzw. "trawkę" podaną mu przez znaną obecnie osobistość, zajmującą ważne stanowisko w rządzie. Obecnie pan Stefan przebywa w szpitalu z powodu marskości wątroby - jednego z objawów jakie zostawia po sobie konopia.

Tyle lat piłem i nic mi nie było.Raz człowiek jakieś świństwo zapalił i już się okazuje po latach że z powodu tego wątroba mu pada-żali się pan Stefan.


Marihuana - zrób to sam!


Marihuana - Biała śmierć

Marihuana,a właściwie masa marihuanowa jest strasznie prosta w produkcji.
Pierwszym etapem produkcji jest zasadzenie krzaków konopi (tzw. opium), które następnie podlewa się benzyną. Po 2 miesiącach oczom hodowców ukazuje się dorodny ociekający mleczkiem pączek (tzw. szczyt). Owe mleczko zbiera się i dostarcza do tzw. cegielni. Tam też mleczko jest rozcieńczane przy pomocy ACE (co nadaje dymowi specyficznego "kopa"), a następnie dodawana jest farba (w zależności od rodzaju używa się różnych odcieni zielonego oraz brązowego).

Marihuana - Biała śmierć

Tak przygotowany płyn mieszany jest z mieszaniną mąki i cementu co tworzy tzw "cegłę" która następnie po osuszeniu jest kruszona i jako tzw. "topy" trafia do sprzedaży. Część otrzymanej marihuany jest jednak oczyszczana kilkukrotnie by otrzymać biały proszek-tzw. kokainę.Kokaina wymieszana z proszkiem do pieczenia oraz serkiem feta (następuje wtedy fermentacja sera co nadaje substancji specyficzne właściwości) daje produkt znany jako amfetamina.


Obywatelu walcz


Teraz gdy wiemy już wszystko o śmiercionośnej roślinie jaką jest konopia nie bójmy się z nią walczyć! Donoszenie na narkomanów,osoby noszące jej symbol (tzw. dilerów),oraz kogokolwiek tylko podejrzewacie jest Waszym obowiązkiem. Stańcie do walki o lepszą przyszłość! O przyszłość bez marihuany!

Marihuana - Biała śmierć

PS. Polecam obejrzenie tego filmu


https://www.youtube.com/watch?v=mnYFBpZIlPE

   
   
15

Najlepszy komentarz:

fusak1988 wczoraj o 18:28
0  6

Marichuanen, wstrzykujo, ćpuny jebane.

Tak się bawi Zakopane

Tak się bawi Zakopane

Tak się bawi Zakopane

Tak się bawi Zakopane

Tak się bawi Zakopane

   
   
6

Najlepszy komentarz:

lobo wczoraj o 15:38
0  4

Popularny facebookowy serwis I Fucking Love Maps (odpowiednik polskiej Kartografii ekstremalnej) publikuje właśnie 10 najlepszych map 2016. Na miejscu 10 mapa: jak Japończycy widzą Europę. Okazuje się, że z prawie każdym krajem Europy Japończycy mają jakieś pozytywne skojarzenia, natomiast Polska okazuje się być krajem „głupich ludzi".

Anatomia dorabiania gęby czyli cyfrowa wojna informacyjna

Można takie mapki traktować jako internetowe głupstewka, lecz tak samo traktowano początkowo „pomyłki" dotyczące „polskich obozów", aż się okazało, że owe niewinne pomyłki bardzo realnie kształtują negatywne opinie o naszym kraju w skali globalnej. Polskie obozy wykreowane zostały przez prasę tradycyjną. Dziś dominację przejmuje internet, stąd należy śledzić internetowe „pomyłki" o masowej skali, bo to one kształtują opinię o Polsce nowego e-pokolenia na świecie.
Uporczywość tej mapy jest istotna, bo stała się ona internetowym viralem, czyli memowirusem, o setkach tysięcy jeśli nie milionach odsłon (np. tylko na stronie imgur.com zanotowała 300 tys. odsłon). Za sukcesem tym stoi fakt, że jest ona zasadniczo pozytywna wobec krajów Europy oraz/lub oparta na faktach, np. Rumunia widziana jest przez pryzmat miodu, co oparte jest na tym, że jest ona drugim największym eksporterem miodu w UE a Japonia jest jednym z największych importerów; Bułgaria kojarzy się z jogurtem, bo jedną z najpopularniejszych marek jogurtu w Japonii jest „Jogurt Bułgarski". Generalnie skojarzenia wobec wszystkich krajów Europy są mniej więcej trafne.
Jedynie w przypadku dwóch mamy bardzo specyficzną dezinformację: Łotwa, która „nie może jeść ziemniaków" oraz Polska — kraj „głupich ludzi".
Polacy należą do najbardziej inteligentnych narodów świata. Według badaczy zajmujących się inteligencją na poziomie społecznym, Richarda Lynna, brytyjskiego psychologa, oraz Tatu Vanhanena, fińskiego politologa, którzy przebadali poziom inteligencji ponad 80 krajów świata, inteligencja Polaków kształtuje się na pozycji 8 na świecie. W skali Europy nie tylko nie odstajemy, ale wyróżniamy się inteligencją: taki sam poziom jak najsilniejszy kraj unijny — Niemcy.

Anatomia dorabiania gęby czyli cyfrowa wojna informacyjna

Jak więc doszło do tego, że jeden z najinteligentniejszych narodów świata viralowo jest promowany na kraj głupich ludzi?
Jest to otóż związane z memem internetowym Polandball, który taki właśnie image Polski popularyzuje na świecie. Także ziemniaczane skojarzenie dotyczące Łotwy wywodzi się wprost z Polandballa.
Polandball prezentowany jest jako satyryczny mem, lecz nie opisuje to charakteru zjawiska. Polandball wywodzi się z „cyberwar" wymierzonej w Polaków, która zrodziła się — co znamienne — na niemieckim forum obrazkowym Krautchan.net we wrześniu 2009. Za jego twórcę uważany jest brytyjski anonim o pseudonimie Falco, który postanowił w ten sposób strolować Polaka z którym polemizował. Jego popularyzatorem czyli właściwym twórcą zjawiska byli rosyjscy internauci. Można przypuszczać, że mogła to być sławetna armia kremlowskich troli, gdyż upowszechnienie tego wyjątkowo głupiego mema nosi wszelkie znamiona akcji zaplanowanej. Na Wikipedii artykuły poświęcone Polandballowi były masowo dodawane przez posiadającego wysokie uprawnienia w Wikipedii użytkownika Russavia: w ten sposób, że w różnych wersjach językowych dodawał on hasło w języku angielskim, starając się skłonić innych internautów do jego tłumaczenia na wiele języków. W ten sposób sztucznie hasło zostało wypromowane w bardzo wielu językach. Russavia to redaktor o bardzo specyficznym profilu, bo poza tym, że bardzo nie lubi Polski i kocha Rosję, jego konikiem było rosyjskie lotnictwo (stąd nick: Russavia — Russian aviation). Dziś jego konto jest już zablokowane, choć artykuły o Polandballu pozostały.
Warto dodać, że kiedy w polskiej Wikipedii dyskutowano usunięcie hasła, wskazując jego spamowy i ksenofobiczny kontekst oraz działalność Russavia, jako argument za pozostawieniem tego (wówczas) mało znaczącego memu antypolskiego wskazywano fakt, że „został on omówiony w niemieckiej książce o memach, więc zauważony i uznany za warty omówienia". Chodzi o książkę Nilsa Dagssona Moskoppa i Christiana Hellera pt. Internet-Meme (2013), gdzie cały rozdział poświęcony został Polandballowi.
Główną trampoliną dla Polandballa był serwis reddit.com, czyli amerykański Wykop, z kilkudziesięcioma milionami czytelników. W serwisie tym bardzo aktywnie działała rosyjska armia troli. W sierpniu 2013 reddit.com zablokował cały serwis oficjalny Kremla, Russia Today, który był nachalnie promowany w sposób zorganizowany przez użytkowników tworzących mnóstwo fikcyjnych kont. Ci sami użytkownicy organizowali akcje polegające na grupowym plusowaniu lub minusowaniu linków, by wybijać lub zapobiegać ich wybiciu na stronę główną. W konsekwencji Rosja zagroziła, że zablokuje na swoim terytorium reddit.com.
Ważne jest również to, że samo zjawisko Polandballa dostało dobrą i sympatyczną prasę w samej Polsce, w czym przodowała, naturalnie, Gazeta Wyborcza. Mem dostał ładną oprawę jako „satyra wyśmiewająca narodowe stereotypy", polskie opisy skupiają się na budowie „legendy" Polandballa, jako czegoś uzasadnionego: według niej to wina „polskich nachalnych patriotów z Naszej Klasy", że ktoś się zdenerwował i zrobił satyrę na Polskę. Zupełnie natomiast przemilczany jest fakt zorganizowanej promocji. Jakby nikogo nie zastanawiało, dlaczego „anonimowi rosyjscy użytkownicy" tworzą antypolską karykaturę akurat w okresie apogeum napięcia polsko-rosyjskiego (2009: budowa sojuszu środkowoeuropejskiego pod przewodem Polski mająca na celu emancypację energetyczną całego regionu od Rosji, a z drugiej strony budowa Nord Stream do Niemiec, z pominięciem Polski, czyli inauguracja rozbicia gospodarczego Unii Europejskiej).
Polska prasa i opisy zupełnie zafałszowały fakt, że nie jest to żadna satyra na stereotypy narodowe, lecz element szerokiej cyberwojny wymierzonej w Polskę, poprzez wygenerowanie zjawiska memu o charakterze ksenofobicznym (sic!). Można by się zastanawiać jakież to podwójne standardy myślenia sprawiają, że gazeta taka jak Wyborcza, która kreuje się na Świętą Inkwizycję wymierzoną w ksenofobię, nie dostrzega, że promowana przez nią „satyra" to par excellence zjawisko ksenofobiczne, wymierzone w Polskę.
Polandball nie był żadną „satyrą na stereotypy", lecz prostackim antypolskim przekazem: Polska jest głupia. Kiedy jeden z najinteligentniejszych narodów świata przedstawiasz jako głupi, to nie robisz satyry na stereotyp (ponieważ nie ma w Polsce żadnego stereotypu o wyjątkowej mądrości Polaków, Polacy nie zdają sobie sprawy, że lokują się tak wysoko w rankingu inteligencji), lecz zwyczajnie fałszujesz rzeczywistość, przedstawiając czarne jako białe — by wykreować negatywny obraz całego narodu (co w efekcie ma prowadzić do tego, by w razie konfliktu z udziałem Polski, kraje sprzymierzone z Polską, nie były naciskane przez swoje społeczeństwa na rzecz wsparcia Polski, lub by nasz głos nie był brany pod uwagę na arenie międzynarodowej; niszcząc lub ignorując kraj głupków robisz coś dobrego dla cywilizacji).

Anatomia dorabiania gęby czyli cyfrowa wojna informacyjna

Naturalnie, można wskazać, że Polandball wcale nie ogranicza się do kpin z Polski, że uderza on także w inne narody. Tak, ale pozostaje to bez realnego znaczenia w zakresie budowy image innych krajów. Tak się jakoś przypadkowo złożyło, że w Europie jedynie dwa kraje mają dziś image budowany w oparciu o ksenofobie zjawiska Polandball: Łotwa i Polska. Przypadkowo, Łotwa to centralny kraj regionu Pribałtiki, który uważany jest za newralgiczny w kwestii napięcia między zachodem a Rosją. Polska natomiast była liderem budowy niezależności energetycznej od Rosji całego postsowieckiego regionu.
Tylko o nas opinia międzynarodowa zaczyna być kształtowana w oparciu o głupkowaty internetowy mem. I to nie tylko lokalna opinia, ale i globalna, skoro wspomniana na początku mapa z „głupimi ludźmi" powstała w oparciu o mechanizm autouzupełnienia wyszukiwarki Google — jej japońskiej wersji (autor mapy sporządzał ją z terytorium USA). Sam autor mapy to też nie jest przypadkowa osoba, lecz profesor amerykański Nick Kapur, związany z uniwersytetami Rutgers oraz Harvard. Ów profesor wyjaśniał genezę poszczególnych stereotypów, wskazując np. że łotewski wywodzi się wprost z Polandballa. Niestety, nie był łaskaw wskazać, że główny problem dotyczy Polski, która przypisane ma skojarzenie fikcyjne i ksenofobiczne, również związane z Polandballem. Kapur jest osobą o korzeniach japońskich, więc z pewnością zna na tyle japońską kulturę, by orientować się, że jeśli już pewna część Japończyków ma jakieś skojarzenia z Polską to jest to najpierw Fryderyk Chopin a następnie Jan Paweł II (pierwszy i jedyny papież, który odwiedził Japonię). Wkrótce może jednak być tak, że image Polski młodszego pokolenia w Japonii bardziej będzie kształtować antypolski mem stworzony przez Rosjan.
Póki jednak co, ów stereotyp popularyzowany jest przede wszystkim w samej Europie, bo to w Europie nieszczęsna mapa Kapura zdobyła tak wielką popularność.
Przypadkowo zbiega się to z problemami Polski na arenie unijnej...

Nie warto bagatelizować tego rodzaju zjawisk, gdyż możemy się obudzić z taką samą ręką w nocniku, jak w przypadku „polskich obozów", które przez długi czas broniono w ten sposób, że są to niewinne pomyłeczki, a obruszanie się na to jest przejawem „braku dystansu".
Za długo byliśmy tresowani koniecznością nauki śmiania się z siebie oraz „rozliczania się z własnymi grzechami". Owa tresura działała na następującej zasadzie: jakakolwiek krytyka innego narodu, włącznie z tymi z którymi mamy niełatwą historię, jest przejawem ksenofobii, w różnych odmianach: krytyka Niemiec to germanofobia, krytyka Rosji to rusofobia, krytyka Izraela to antysemityzm. Wobec Polski (jak i Polaków) dozwolona czy nawet polecana jest nie tylko wszelka krytyka, ale i nawet najgorsza fobia, która zawsze będzie jedynie „umiejętnością śmiania się z siebie", „samokrytycyzmem" oraz (jeśli czynią to obcokrajowcy) — „dystansem". Według tej tresury, wszelkie fobie są zakazane, nawet jeśli mają podstawy historyczne, natomiast polonofobia jest zalecana, nawet jeśli jest irracjonalna i arcyszkodliwa.
Trzeba się z tego wyzwolić z dwóch zasadniczych powodów:
Nasza historia dała nam lekcję na temat wojny wizerunkowej o wymiarze międzynarodowym: nasi zaborcy nim dokonali rozbiorów Polski, postarali się o to, aby europejska oaza tolerancji dostała gębę siedliska nietolerancji, którego zniszczenie jest w interesie narodów europejskich. Kiedy dziś analogiczne operacje infowojenne przerobiły główną ofiarę II wojny światowej i Holocaustu w sprawcę Holocaustu oraz kiedy kraj wyróżniający się inteligencją przerabiany jest na najgłupszy naród — widzimy wyraźnie, że mamy do czynienia z próbą odgrzania sprawdzonej strategii, choć oczywiście w oparciu o nowe już technologie i mechanizmy.
Samokrytycyzm narodowy potrzebny jest przede wszystkim narodom dominującym, a nie osłabionym, tym ostatnim potrzebna autoafirmacja, czyli wiara w to, że dysponuje się wewnętrznym potencjałem do samonaprawy.

W komentarzach do tego tekstu pojawiają się opinie, iż dziś Polandball ewoluował już stając się pozytywną marką promującą polską historię. Polacy nie przyglądali się bezczynnie dorabianiu gęby. Tym niemniej pozytywnych efektów Polandballa dla Polski póki co nie widać, zaś 7 lat odkąd mem ten zaczął być upowszechniany jego efektem jest Polska jako kraj głupich ludzi na mapie amerykańskiego profesora o milionowym zasięgu rażenia. Jest to efekt nad którym nie można przejść do porządku. Niektórzy wskazują, że jest to raczej zasługa Polish jokes, tyle że siła rażenia tego sztucznie stworzonego pseudostereotypu już generalnie wygasła. Dziś jego rolę przejął właśnie Polandball, o czym świadczy także etykietka Łotwy.


Autor: Mariusz Agnosiewicz
Źródło: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10076

   
   
11

Najlepszy komentarz:

monkey 3 dni temu, 01 stycznia 17:20
0  6

Zgadzam się z autorem.

Ktoś chętny?

   
   
5

Najlepszy komentarz:

spid3r przedwczoraj o 09:02
0  0

i to faktycznie jest na tych karteczkach ?
taka mała ilość wystarczy ?
Pewnie głupio pytam, ale się nie znam

Lejen przedwczoraj o 09:24
0  1

@spid3r: Na tych na zdjęciu zakładam że nie :D Ale tak, mała ilość wystarczy. "Minimalna dawka, przy której efekty są dostrzegalne, to 20 μg = 0,00002 grama (1μg to 1/1.000.000 grama, dla porównania moneta o nominale 1 grosz waży 1,3 grama). "Zalecana" dawka mieści się w granicach 80-150 μg."

  • Judeopolonia

    1 ruka Ruka Polityka    link    29 grudnia 2016 22:21     1124

Judeopolonia

Fot. Paweł Kula/Kancelaria Senatu


Prawie sto osób wzięło dziś udział w zapaleniu świecy chanukowej w siedzibie parlamentu. Wśród nich ambasador Izraela Anna Azari, wicemarszałkowie Sejmu Ryszard Terlecki i Małgorzata Kidawa-Błońska, posłowie Michał Szczerba i Cezary Grabarczyk. Organizatorem uroczystości był Chabad.

Judeopolonia

Zgromadzonych gości powitał marszałek Terlecki, którzy przypomniał, że święto Chanuka to symbol zwycięstwa dobra nad złem. Przeczytano też życzenia od premier Beaty Szydło.

Rabin Szalom Stambler mówił o samej Chanuce, podkreślając, że piąta świeczka jest szczególna, bo jej zapalanie nigdy nie przypada w Szabat.

Uroczystość po raz pierwszy odbyła się w siedzibie Senatu. W jej trakcie wystąpił skrzypek Daniel Ahaviel, który jutro zagra podczas koncertu chanukowego w muzeum Polin.

Po oficjalnej części wszyscy goście mogli spróbować tradycyjnych chanukowych potraw: pączków i placków ziemniaczanych.

   
   
0




Z nami od

06 stycznia 2012 18:31

Dodanych

206

Komentarzy

481

Karma wrzut

4232

Karma komentarzy

363

Obserwowani 11

Obserwują 19