Nocna mara (1781 rok; olej na płótnie)
obraz Johanna Füssliego
oraz
Rycina Thomasa Burke’a z 1783 roku.

Nocna mara (1781 rok; olej na płótnie)
W swoim czasie nieźle szokujący publikę obrazek :-)

dobre
   
słabe
   
0


Pogrzeb Giedymina (1888 rok; olej na płótnie)
Kazimierz Alchimowicz urodził się na Litwie. Jej historii, legendom i przyrodzie najchętniej poświęcał swe prace. Kreowanie litewskich bohaterów i popularyzowanie tamtejszej mitologii sprzyjało pogłębieniu wiedzy o historycznej, językowej, obyczajowej i etnicznej odrębności narodu litewskiego, istniejącej od czasów średniowiecza, a rozwijającej się szczególnie w wieku XIX, w okresie wzrostu świadomości narodowej w krajach europejskich. Pogrzeb Giedymina daje wyraz tym dążeniom. Przedstawia pochód litewskiego ludu i jeńców krzyżackich do Wilna, na miejsce pochówku księcia poległego w czasie zdobywania krzyżackiej twierdzy Bejer. Postać Giedymina została wydobyta z mroku lasu mocnym akcentem żółcieni jego stroju. Tłem pochodu jest litewska przyroda – nieujarzmiona, rozległa, odwieczna. Po śmierci wodza Litwa ulegnie podziałowi między jego synów, upadnie na zawsze jej mocarstwowa pozycja na wschodnich rubieżach Europy. Zrozumiały zatem jest tak głęboki i dojmujący żal wyrażany przez uczestników pogrzebu, których prowadzi wajdelota. Dzięki jego pieśni pamięć o „wielkim Giedyminie” przetrwa dla następnych pokoleń.

Autor tekstu: Barbara Ciciora. Żródło: Muzeum Narodowe w Krakowie.

dobre
   
słabe
   
2

Najlepszy komentarz:

monkey 30 stycznia 2018 15:51
0  1

"Ch*j tam z Litwinami" :D

O O O O Odłączyłem wbiłem zapaliłem
Twoje przekleństwa
teraz to moja wnęka
moje moje
nie tylko ale i teraz także
nasze nasze szaleństwo
ani chwili nie zwątpiłaś
wbiłaś zapaliłaś i nawet do dziesięciu nie policzyłaś
u u u u
i tak dalej pewien czas aż do końca póki płomień
nie zgasł sł sł
a jeśli zgaśnie to nie opodal zaśniem
dwie sylwetki zmarnowane
lepiej żebyśmy się udusili gazem
albo przynajmniej Ja
ha ha ha

dobre
   
słabe
   
0

Kontemplacja
Namaziane jak czekałem na spóźnialskiego, z tego co widać czasowo na styk...

#własne #międzyczas

dobre
   
słabe
   
0

Dekarzy Liczne Sprawy - na opak
Jakie to uczucie czuć nieczucie? - zadałem sobie takie pytanie.
Nawet nie podejrzewałem, że kiedyś poznam rozwiązanie;
pustka, roztargnienie, brak przebicia,
smutek, zgryzota, kołatanie serca,
nicość, niepokój, drganie oka,
dziura, zapaść, szum przepływu krwi.
To pokrótce w trzystu milionowych grama tkwi.
Opadła powieka; już nie ma człowieka?
kupka popiołu <=> ciąg dalszy >>> rzeka.

taka moja grafomania ;D

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

Marla 14 stycznia 2018 18:59
0  1

bardzo na plus :)

Nagranie z wyprawy do Uścia Zielonego na Ukrainie w dniach 19-26 czerwca 2012 roku. Piosenki legionowe w wykonaniu staruszki 91-letniej Polki od urodzenia mieszkającej w Uściu. Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania następujących piosenek:
1. Grzeszni ludzie zapomnieli ojcze nasz,
2. Jedzie pan komendant jedzie samym przodem
3. Warczą karabiny i dzwonią pałasze
4. Jedzie jedzie na kasztance siwy strzelców strój
5. Raduje się serce raduje się dusza
6. Legiony to żołnierska nuta


https://www.youtube.com/watch?v=2KjRJAk_5Rk

dobre
   
słabe
   
2

"Kolonizacja ideologiczna"
XXI wiek. Świat, podzielony na trzy potęgi polityczne stoi u progu straszliwego konfliktu zbrojnego. Amerykanin, okrzyknięty aniołem pokoju, ratuje ludzkość przed zagładą. Zdobywa zaufanie i przyzwolenie na budowę globalnego świata doskonałego.

Kim jest Julian Felsenburgh, który w imię humanitaryzmu wypowiada walkę katolicyzmowi, czyni człowieka bogiem wypierając wiarę w Chrystusa, Zbawiciela świata?
To bohater powieści napisanej w 1907 r. przez Roberta Hugona Bensona „Lord of the World” „Pan świata”.

Gdy ks. Benson, angielski konwertyta, kreślił ku przestrodze obraz z gatunku science fiction globalnej cywilizacji bez Boga, chyba nie przeczuwał, że powieść tak bardzo aktualna stanie się dziś, na początku XXI.
Przed laty bezbłędnie jej wymowę odczytali komuniści; nie można jej było wznowić drukiem w PRL.
Książka ta miała w Polsce przedwojennej dwa wydania nakładem Drukarni św. Wojciecha w Poznaniu; w 1919 i 1923. Po wojnie ukazała się na emigracji, najpierw w odcinkach na łamach londyńskiej „Gazety Niedzielnej”, potem, w 1962 nakładem Katolickiego Ośrodka Wydawniczego „Veritas”.
Zapomniane polskie wydania w tłumaczeniu Stefana Barszczewskiego można odnaleźć na półkach antykwariatów.
Trzymam w ręku pożółkły, bez mała stuletni, egzemplarz powieści wydanej w 1923. Czytam i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Julian Felsenburgh żyje pośród nas i ma swoich oddanych współpracowników. Powrót do tej niezwykłej książeczki zawdzięczam ostatniej wypowiedzi Ojca Świętego Franciszka.

Papież w drodze powrotnej z Filipin tradycyjnie już udzielił w samolocie dziennikarzom wywiadu.
Jan-Christoph Kitzler, z radia niemieckiego ARD, z grupy niemieckiej zapytał między innymi:

Dziękuję, Ojcze Święty. Chciałbym krótko powrócić do Twojego spotkania z rodzinami. Mówiłeś o „kolonizacji ideologicznej”. Czy mógłbyś trochę lepiej wyjaśnić to pojęcie?

Papież posługując się przykładem z życia wziętym, a dotyczącym dofinansowywania przedsięwzięć edukacyjnych pod warunkiem propagowania ideologii gender, wyjaśnił czym jest dziś „kolonizacja ideologiczna”.

Naród ma swoją kulturę, historię; każdy naród ma swoją własną kulturę. Ale kiedy pojawiają się warunki narzucone przez kolonizujące imperia, to usiłują, aby narody utraciły swoją tożsamość i chcą wszystko ujednolicić. To globalizacja sferowa: wszystkie punkty są w równej odległości od centrum.

Szkoda, że dziennikarze nie zatrzymali się na tym fragmencie wypowiedzi Ojca Świętego. Może wtedy nie byłoby nagonki medialnych cyngli próbujących przyciąć Jego słowa do promowania antykoncepcji.
Szkoda, że nie powtórzyli dalszej części tej arcyważnej charakterystyki współczesnej polityki „centrum”.

Proces globalizacji jest ważny, ale nie na wzór sfery lecz wielościanu, a mianowicie, że każdy naród, każda część, zachowuje swoją tożsamość, swoje istnienie, nie będąc skolonizowanym ideologicznie. To są różne formy „kolonizacji ideologicznej”.

Papież Franciszek kończąc swoją ocenę postępującej w świecie „kolonizacji ideologicznej” odsyła dziennikarzy do zapomnianej lektury z początku XX wieku.

Jest taka książka, przepraszam, że robię reklamę, jest to książka, której styl na początku jest trochę ciężki, ponieważ została napisana w 1907 roku w Londynie. Jest to książka, która … w tym czasie ów pisarz widział dramat kolonizacji ideologicznej i opisuje go w tej książce. Nosi tytuł „Władca świata”, a autorem jest Robert Hugh Benson. I chociaż została napisana w 1907 roku, to warto ją przeczytać, a czytając ją dobrze zrozumiecie, co mam na myśli mówiąc o „kolonizacji ideologicznej”.

opis pochodzi z http://niepoprawneradio.pl/?p=11404

dobre
   
słabe
   
0




O mnie

Dzień dobry. Nie oceniam Cie. Wciąż muszę iść we wszystkie strony jednocześnie. Nie wymagam zrozumienia, a jedynie szczerości...

Skąd

Pola, łąki, górki, a czasem lasy... Teraz często można mnie spotkać pod dachem otoczonego elektroniką i metalem.

Z nami od

03 sierpnia 2012 07:39

Dodanych

116

Komentarzy

689

Karma wrzut

801

Karma komentarzy

313

Obserwowani 9

Obserwują 3