kreacja chaotycznego boga

Chwila zastanowienia - kto postawił te ściany, jakie są wysokie, na ile grube - decyzja. Przebić, wybić, do przodu, nie myśleć, niech boli głowa od przebijania, a nie myślenia o przebijaniu i już odpadają poszczególne cegły, znikają w powietrzu, nie ma ich! Razem z murem znika we mnie stałość, wyrwy się tworzą, wyrwy dookoła, czy to tylko żyły w oczach pęcznieją i pękają? Lecz oto stoję w pyle i kurzu i kroplach krwi i potu z czoła spływających, oto bez poszczególnych części ciała stoję, oto bezsilny i nieciężki, a za mną dziur kraina, świat wyrw, korytarz pełen mojego cienia, dopiero teraz prześwituje słońce, którym wypełniła się nagle cała przestrzeń. To nie słońce, to osiągnięcie, to wygrana, to światło przedostające się przeze mnie na wylot, serce! To nie ja, to ja, to my, nie my, nicość na chwilę dotknięta, nawet nie nicość, to jakiś kompletny brak, który nie przygniata ani pustką, ani całością, więc dalej... A ściany rosną przede mną, nie za mną, mam po co mur przebijać, bo one przede mną, nie gonią, ja gonię je, a one stoją, więc dogonię prędko, już ich pewnie coraz mniej, a nawet jak nie...
Niech mur wie, że prędzej to on nie istnieje wcale, niż istnieje siła, by zaistniał, już prędzej te dziury zasklepią się same albo ja zakleję je sam, niż dam dziurom przestać istnieć, a mur zostawię, nie! To dziury istnieją, a nikt o tym jeszcze nie wie, przyjdą wszyscy i dostrzegą nie mur, nie dziury w nim, a pustkę, a brak muru, a właśnie!
I nagle nic nie ma, mnie też nie, nie widać nic, tylko kropli parę na ziemi już czystej od kurzu, krople nie mają koloru, zapachu, mają tylko płaszczyznę do spoczywania. Krople unoszą się w górę i rozbrzmiewają, i teraz przebijają się nawzajem, dychotomia poszczególnych drobin, planety, układy, zjawiska kosmiczne. Duszą się w sobie i duszę tworzą, by oddychać, by zacząć w świecie krążyć, ruch konieczny, nie płaszczyzna, wyższy wymiar jest na gwałt potrzebny! Wokół nich zaczynam krążyć, dmuchać we wszystkie strony, machać rękoma i nogami i głową by tylko przyspieszyć cały ten proces, krople wreszcie są szczęśliwe, bo odlatują tam, gdzie nikogo i niczego nie ma, one będą w swoim świecie pierwsze.
Tak je kocham, że nie mogę ich nazwać. Kiedy będą mogły, zrobią to same.
Mogą nawet mnie nazwać. Po to mam tę chwilę pamięci, żeby pozwolić sobie na imię od kogoś, może być nawet brzydkie, może być często używane, jałowe, ale od kogoś, to jest zawsze pełne znaczenia, zresztą przecież swojego nie mam, sam sobie nigdy go nie nadałem, w sumie nawet nie wiem czemu, przydałoby mi się jakieś imię, ale muszę poczekać, poczekać na te krople krążące, przecież tam dopiero rozwija się materia, dusze śpią jeszcze, splecione nicią zawieszenia w czasie, poczekam.
Choć i tak śpię bez przerwy. To wszystko pewnie też mi się śni. A mnie tu nie ma. Nie wymyśliłem nic, tylko wymyśliło się samo. Beze mnie, niepotrzebny tu jestem. Jak się obudzę, zniknie to, co piękne, to, co zdołałoby mnie obudzić, i tak utkwię gdzieś w niebycie i nie było kropel, muru też nie było, dziur w murze, moja krew urojona i pot urojony na darmo, po co...
A w dłoniach ciągle cegła, ta pierwsza wyrwana. Zniknij. Znikaj. Już. Przebijam cię. Wyrywam z całości. Ty jesteś całością. Chropowatą, siwą całością. Jak cię przepołowię, będą cię dwie całości. Nawet jako pył jesteś tysiącami, milionami całości. A przecież wcześniej jedna. Stajesz się i pyłem, i cegłą, całością i częścią, zawieszona w przestrzeni kruszejesz i łączysz się na moich oczach, co chcesz mi udowodnić?
Przestańże wreszcie myśleć, zawsze to bolało i teraz też boli, lepszy ból taki, co niszczy i kreuje, kreuje i niszczy poza głową twoją, a głowa będzie boleć od zewnętrza, to świat zada ci ból, nie ty sobie sam!
Świat uciekł, z czego on był, z jakich kropli, czy to moje krople? Może to moja krew, ta po murze, może to pot, ten po wybijaniu dziur, może nazwał się czymś, co będzie ze mną kojarzył, może będzie mnie pamiętał, może krople znajdą tam przyjaciół z innego świata i się zderzą ze sobą, jak ja z murem, albo nawet nie będą musiały i w zgodzie tak, tak zbudują sobie jutro... Czy są szczęśliwe, gdy mnie tam z nimi nie ma? Czy pamiętają, czy zastanawiają się, czy popełniają błędy, czy, czy, czy?!
Teraz siedzę, a jakieś dziwne, niepewne światy otaczają mnie. Świat, świat, co to za głupie słowo, świat. Jak muchy światy mnie obsiadają, muszę strzepywać, a one krzyczą jakieś "przytul", jakieś "proszę", jakby wiedziały o znaczeniu tych słów, jakby przełamały barierę pozornej głupoty pomysłu, że nie mogę ich usłyszeć...
Przecież nie mogą wiedzieć, kto by im, a może one same, tak po prostu, przytul?
Zniszczyłbym przecież, kruche to takie delikatne, skoro z kropli się wzięło albo pyłu albo innych drobnostek, a może z cegieł, a może murowane są to światy, ze mnie, we mnie czy obok mnie rosnące?
Ależ to chaotycznie tak względem siebie sunie, przestrzeń to labirynt dla tego wszystkiego, ja zaraz poustawiam równiuteńko, będzie im łatwiej, będzie po drodze wszędzie, spokojnie, bez przeszkód, tu w lewo, tam w prawo...
A tam jedno takie, krnąbrne, przebija moje drogi, znajomy widok, chyba zostawię, takie malutkie, tam to się pewnie nic nie dzieje, coś się tylko zepsuło, nic się nie stało, cała reszta już bezpiecznie krąży w...

   
   
0

w domu na przedmieściach
wiatry wichury bez twarzy
otwierają drzwi na oścież
wybijają szyby zbyt szybko
zbyt nagle by na czas się obudzić

diabeł na klatce schodowej
judaszem zerka do środka mieszkań
kradnie znaczki z listów
z wyznaniem przyjaźni
słowem dobrym

pod wycieraczkami nie istnieje podłoga
wpaść tam to przepaść na zawsze
a wrzucają tam ciągle klucze
domy zamknięte a z nimi ludzie
wypuśćcie mnie do wewnątrz

tam za rogiem
za daleko na wzrok
zbyt blisko na myśl
ale inaczej
tam na pewno jest inaczej

   
   
1

Najlepszy komentarz:

Marla 2 minuty temu
0  0

prawie jak mój dzisiejszy sen

  • Sublimacja

    7 pieczara pieczara Kultura    link    6 dni temu, 16 kwietnia 14:03     1084

Byleby się uśmiechnąć
Byleby przez chwilę uwierzyć w swój sens
Byleby tylko zdążyć przed śmiercią
Zanim w parę wodną zamienię się

   
   
0

Sprawdź wzrok

   
   
1

Najlepszy komentarz:

Screamek 2 dni temu, 13 kwietnia 17:53
0  1

Chce taki plakat w pokoju! XD

WC człowiek????

   
   
0

  • Orzeł

    8 k2 K2 Kultura    link    ponad tydzień temu, 09 kwietnia 19:52     1902

Orzeł

Czasem maluję, czasem nie :) własne 50x60

   
   
2

Najlepszy komentarz:

ZielonyKrzaczek 4 dni temu, 10 kwietnia 12:59
0  0

Dziwne, dopiero zauważyłem Twoje wrzuty, zajebiste :) obserwator poleciał i plusiki do wrzut również :)

Moją drogą są dzieci.
Ich głosy rozbrzmiewają we mnie
Piękne zmienne dusze.
Pełne wrażliwości, prawdy
Życie i śmierć nie budzą ich strachu
Każdy dzień przynosi garść wyzwań
Wsłuchuję się w ich śpiew
I wiem czym jest moje serce
Jest siłą, ja jestem siłą
Mądrością dzieci
Które odeszły zbyt wcześnie
Jestem po to by je w sobie odrodzić
i poprowadzić.

   
   
2

Najlepszy komentarz:

Naznaczony 5 dni temu, 10 kwietnia 13:53
0  0

Może i nie znam się na sztuce ale jak dla mnie pisanie wierszy ktore sie nie rymuja to zadna sztuka...juz lepiej napisac to samo w formie opowiadania

Szamanka 4 dni temu, 11 kwietnia 17:27
0  1

@Naznaczony: Nie ma co się znać na sztuce, kiedy sztuką powinna być ekspresja tego co masz w środku. Dzięki, za komentarz.

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

Burning Man

   
   
2

Najlepszy komentarz:

Rachela 5 dni temu, 08 kwietnia 00:20
0  0

Sama jakoś nie chciałabym się bawić na pustyni, ale szanuję ten festiwal :)

Metatron 4 dni temu, 08 kwietnia 21:51
0  1

@Rachela: Jo tyż :)

piękno to
to co kiedyś umrze
bezpowrotnie zostanie zabrane

wieczność
wieczność jest bez smaku
jak zmieszane przyprawy świata
wszystkie w jednym naczyniu

jak wszystkie kolory naraz
stanowią biel

dlatego Bóg
jest w smutnym położeniu
(z ludzkiej perspektywy)
taki wieczny

lecz wszechmocny
może w ten sposób sobie poradził
i ma swój jakiś
ulubiony dzień
owoc
planetę

   
   
0






Polub nas!