Historia Marty sięga roku 2002, a zaznaczam dla niepoinformowanych, że jest 2005. Na początku byliśmy przyjaciółmi - już wtedy uważała, że nie powinienem pisać pamiętników, bo jestem niezrozumiały dla otoczenia. Osobiście tak nie uważam, zawsze mówiłem sobie, że jestem po prostu introwertykiem, i Marta to rozumiała. Jest ekstrawertyczką, co znaczy, że ma kawałek każdego w sobie i to daje jej siłę do życia.
Jakoś w 2003 uznaliśmy, że najlepiej będzie być ze sobą razem. Tak na zawsze, to było bardzo ważne. Ona przez swój ekstrawertyzm została uznana za lekko ześwirowaną, w rezultacie czego opuściły ją przyjaciółki, a mnie z kolei nazywali zbędnym ciężarem.
W 2004 byliśmy już zaręczeni. Rodzice wyrazili zgodę, z lekkim smutkiem, że ich małe dzieci opuszczają rodzinne gniazda, ale w końcu każdy tam kiedyś wraca, prawda?
Wczoraj powiedziała mi, że to koniec. Powiedziała, w sumie to napisała, w liście. Naprawdę, prawdziwym liście, kto dzisiaj pisze listy? Nadal uważam, że to bardzo romantyczne z jej strony. Jedyne, co dziwne, że list dała mi osobiście, aż spod sufitu! Musiałem z powrotem postawić krzesło, żeby dosięgnąć.

dobre
   
słabe
   
0


- Ten chodnik jest jak moja głowa, pełen dziur ze wspomnieniami.
W istocie, ulica swoją powierzchnią przypominała ser szwajcarski. Kierowcy, przejeżdżając po wybojach, przeklinali wniebogłosy stan jezdni, zaś przechodnie niejednokrotnie włazili w kałuże, brudząc swoje nowe obuwie lub spodnie.
Nie miał czasu na rozmyślanie, gdzie jego najważniejsze, rybie wspomnienie uciekło. Nie zważając na zainteresowanie (nikłe, bo nikłe) jego działaniami, głośno i ordynarnie postanowił kratę od studzienki znieważyć. Kawałek metalu nie mógł go powstrzymać od odzyskania najważniejszego wspomnienia, jakie w tym smutnym życiu dane mu było przeżyć.
Ryba w kolorze mieniącego się opalu upadła akurat do tej największej kałuży tuż obok krawężnika - jak się okazało, na swoim dnie kałuża skrywała kratkę ściekową. Odpowiednio znieważona wydawała się stanowić o wiele mniejsze zagrożenie, niż wcześniej. Szybko powróciła nadzieja, że może jednak ryba nie zdążyła spaść w ciemno-podziemną otchłań, a mota się gdzieś w wodzie. Zrozpaczony zaczął wylewać dłońmi wodę z kałuży, miał nadzieję, że usłyszy dźwięk rybich łusek motających się po asfalcie.
Zobaczył ją szybciej, niż myślał. Przez moment zza chmur wyjrzało słońce, co rzadko zdarzało się w tym mieście. Klęcząc, miał ją dosłownie na wyciągnięcie dłoni. Żadna się nie liczyła, mimo tego, że inne wciąż walczyły o życie, robiąc tak wiele hałasu. Ta jedna wynurzała się w połowie z kałuży, której głębokości nikt już nie mógł ani nie chciał poznać. Wyciągnął łapczywie dłonie, aby ją złapać, ale okazało się, że jej małe, śliskie ciało nie jest możliwe do złapania. Jego dłonie przechodziły przez nią, jak przez ducha, jak przez hologram. Była tam, przecież ją widział, ale jednocześnie, wcale jej tam nie było.
Przez jego głowę przebiegła ciężka myśl, że po prostu oszalał, kto normalny szuka czegokolwiek po kałużach. Zazwyczaj na ich dnie, zarówno jak i w toni nic ciekawego się nie znajduje, a ludzie mogą pomyśleć dosłownie wszystko. Jednak on ją widział, tak bardzo ją widział! Bez niej będzie zgubiony, zgubiony, ZGUBIONY! Z pomocą jakiejś dziwnej siły sięgnął obiema rękoma wgłąb topieli, sięgając między kratkami. Jego głowa znalazła się pod wodą, krzyknął. Na powierzchnię wydostawały się powoli bąbelki mieniące się wszystkimi kolorami tęczy, a pękały dopiero, gdy przebił je jakiś zbłąkany promień słońca.
Kiedy chwilę później suszył mokrą twarz na wietrze, starał się wmówić sobie, że ten przeklęty dzień go do tego wszystkiego zmusił. Wszystko to, co wydarzyło się od rana, wydawało się doprowadzać go do tego miejsca i tego stanu. Teraz, siedząc na krawężniku, zastanawiał się, czy w ogóle widział rybę, która przed chwilą zdawała mu się najważniejszą rzeczą w jego życiu. Przecież to niemożliwe, powtarzał sobie. Kiedy miał po raz kolejny poddać się i wrócić do domu, gdzie czekało na niego po prostu nic, w pełnej krasie ukazała mu się ryba. Wyskoczyła z kałuży nienaturalnie wysoko, a jedyne, co przyszło mu do głowy, to to, że nigdy nie był tak szczęśliwy. W jego głowie nie pojawiła się żadna myśl, kiedy z pełnym impetem zanurkował w głąb kanału.

dobre
   
słabe
   
5

Najlepszy komentarz:

rastamind 26 sierpnia 2015 10:31
0  1

Smutne i śliczne ... Trzmielu Ty draniu!

to pierwsza część - https://ujarani.com/305459
Druga seria, ale 2 razy mocniejsza poszła w mózg zaczynam rozmyślać a co jeśli te wszystkie lata, które poświecili ludzie na odnalezieniu prawdy były stracone, bo prawda jest tu i teraz a jeżeli będziemy jej szukać to nie, że ją stracimy, bo ona jest nie, że zabłądzimy, bo niema w czym my stracimy siebie a prawda pozostanie to wszytko, co się dzieje jest na prawdę jest realne ja oddycham ja żyje ptak żyje niema sposobu na odnalezienie skąd to wszystko się bierze jest tylko sposób na zgubienie siebie. Dobra weź się w garść wstań opłucz ryja i zrób coś zamiast pierdololić to była jedyna myśl mojego prawdziwego ja, która dobrze doradziła. wstaje patrzę na koleżkę on tylko spojrzał na mnie i uciekł w cień mało mówny jesteś mówię on tylko odpowiedział milczenie jest złotem, kto mało mówi ten dużo robi, ale ty kurwa nic nie robisz uśmiechnął się i powiedział hakuna matata hakuna matata. Kolejna myśl kolejne myśli, po co dążyć do prawdy skoro inną całość pierdole ta jebana samotność, która we mnie tkwi to odludnienie spoglądam tyko myślą przez oczy jak bym siedział zamknięty w domu i mógł tyko patrzyć przez okno by ujrzeć przeszczeń, wolność, piękność . Łapie monotonie uświadamiając sobie, że ją zmieniając wchodzę w inną, więc, po co, po co zmieniać dla chwilowego efektu nowości? Który i tak ucieknie monotonia i słabość jedno wielkie Gówno to czuje to widzę tym jesteś?? Zbliżał się zmrok czas opuścić to miejsce i nie tworząc zbędnych ceregieli porostu się zerwaliśmy i spierdoliliśmy z nad rzeki to już był koniec dnia, ale nie koniec przygody, ale gdzie jest kurwa początek? Mogłem stwierdzić, że to już jest koniec dnia, w końcu to moja przygoda a ty już zacząłeś swoją a może już dawno się, jeśli dobrze rozmyślisz to …

the end

dobre
   
słabe
   
0

Liście w mroku szeleszczą
Dźwiękiem pięknym jak i przerażającym
Czy one mówią coś czy raczej krzyczą

dobre
   
słabe
   
0



Losuj następne

Tagi

#własne 

Polub nas!