• Artist

    16 asterro Asterro Kultura    link    27 listopada 2015 17:49     2921

Artist

dobre
   
słabe
   
0


  • Kminacze

    8 brulgh brulgh Kultura    link    27 listopada 2015 11:38     2711

Kminacze

dobre
   
słabe
   
0

Ciężkie wiersze

dobre
   
słabe
   
1

  • Książka

    16 rosoli rosoli Kultura    link    25 listopada 2015 19:20     3495

Książka
Ciekawa pozycja dla lubiących temat.

dobre
   
słabe
   
0

Dzień chylił się ku końcowi. Zmęczony rybak zwinął sieć i zawrócił do brzegu. Kilka złowił.
Mieszkał sam, z kotem Johnem i zaprzyjaźnionym gołębiem Stuartem. Jak co wieczór cała trójka zbierała się przy jedynym porządnie wykonanym w chałupie meblu - stole kuchennym - i myślała o zbawieniu świata. Przyrządzali sobie kolację, która zastępowała im również obiad, rybak zjadał to, co złowił, kot dostawał swoją część, a gołąb okruchy.
I tym razem nie było inaczej. Przy czerwonym świetle Zachodu szybko wpadli na wspaniały pomysł. John spojrzał na Stuarta - zwierzęta zerkały w swoją stronę, gdy wyczuwały, że rybak coś obmyślił.
- Słuchajcie, przyjaciele - zaczął, a był to drugi raz oprócz śniadania, gdy coś mówił, więc odkaszlał chwilę i ponowił - słuchajcie, a co gdyby ludzie przestali starać się przezwyciężyć w robieniu idealnego, świetnego, w robieniu tego jak najlepiej? Gdyby tak zaczęli robić rzeczy wręcz przeciwnie - ścigać się w absurdzie, w głupocie wykonania. Wszyscy by doszli do wniosku, że tak jest lepiej, weselej. Rywalizacja rodziłaby śmiech i piękne, odrealnione obrazy. Ilu by się zrodziło artystów, ilu uznałoby, że właśnie nimi chce się w życiu stać! Ile powstałoby pięknej sztuki, ile surrealizmu, ile abstrakcji, mon dieu!
Rozkaszlał się znowu. Stary już był. Kot zeskoczył ze stołu i podbiegł do otwartej szafki, z której wyciągnął paczkę chusteczek. Przyniósł je rybakowi - ten podziękował i otarł usta. Gołąb Stuart wyleciał przez okno, i skierował się w stronę miasta. Znowu zabrakło syropu.

dobre
   
słabe
   
10

Najlepszy komentarz:

Lejen 24 listopada 2015 19:32
0  1

Piękne. :)

Czasem zdarza się tak, że człowiek idzie do knajpy na piwo, zamawia, płaci - potem zaczyna pić, powoli, z klasą. Wcześniej wiesza kurtkę na wieszaku, po części dlatego, że tak wypada, po części żeby okazać swoje zaufanie do lokalu, mimo że wcale tak często go tam nie widują i raczej nikogo tam nie zna. Tak naprawdę chciałby tę kurtkę zatrzymać przy sobie. Ma tam dokumenty i papierosy, i jakieś pamiątki.
Czasem też kupuje drugie, idąc między nim a tym pierwszym zapalić papierosa na zewnątrz, oznacza to, że wyjął je z kurtki - prezentując, że chowa tam swoje rzeczy, zamiast trzymać je przy sobie choćby w kieszeni spodni. Takie "zapraszam" dla kieszonkowców wykorzystujących chwilę, dużą ilość ludzi i opary alkoholu unoszące się w pomieszczeniu. Kurtkę jednak zostawia na wieszaku, myśląc - podwójne zaufanie, wiem, że wiedzą, że tam coś mam, i zostawiam.
Niekiedy podczas papierosa między dwoma pierwszymi piwami człowiek może spotkać jakichś nieznajomych, czy, jak to się czasem mówi, randomowych ludzi, z tych, co mają papierosa i nie mają ognia. Normalna sprawa, a bywa, że się taką osobę poznaje, co poprzedzone jest rozmową, taką poznawczą. Zwykle jeżeli taka rozmowa poznawcza w ogóle ma miejsce, to przypadkowo. Ot tak, po prostu jest więcej takich, co poproszą o ognia, odpalą sobie i pójdą w swoją stronę, oddając lub nie oddając zapalniczki, niż takich, którzy coś od siebie dodadzą. Czasem jednak spotka się takiego rozmownego, a rozmowa może zaczynać się tak:
- Sorry, stary, masz może ognia? Właśnie wróciłem z dalekiej wyprawy i akurat zapalniczkę musiałem zgubić - w pierwszym odruchu człowiek sobie myśli sobie, co to za gość, czy nie mógłby jak wszyscy po prostu poprosić, zapalić i odejść, ale po chwili ciekawość przezwycięża przyzwyczajenia i zaczyna się patrzyć na rozmówcę z zaciekawieniem.
- Tak, proszę - można by odpowiedzieć, wyciągając zapalniczkę i odpalając gościowi, mówiąc sobie w duchu "po co to proszę, gość jest młody, mówi sorry, pomyśli, że się boję", i zwykle to się mówi, bo na pierwszym miejscu jest zawsze kultura. Szczególnie w takich miejscach.
I może być też tak, że gość powie "dzięki, stary", zaciągnie się głęboko i zacznie opowiadać historię swojego życia, o której nawet zdążył nadmienić wcześniej. Z powodów, oczywiście, nieznanych można zacząć go słuchać, wyobrażając sobie coś jednocześnie, tak, żeby już się nie osądzać w głowie, czy powiedziało się do niego coś niewłaściwego i gość poczuł potrzebę pogadania, żeby rozładować napięcie.
Tak czy inaczej, można takiego człowieka zacząć słuchać. W końcu dużo ludzi ma coś ciekawego do powiedzenia. Czasem to są jakieś niestworzone teorie na temat Kosmosu, Boga, polityki, a nawet seksu. A gość może zacząć gadać o swojej ultra-niebezpiecznej wyprawie, której podjął się parę tygodni temu, wszystko po to, żeby znaleźć prawdę. Prawda, jak wiadomo, jest abstraktem, czymś o nieokreślonym kształcie, więc może być tak, że każdy nadaje abstraktom swoje własne kształty. Ludzie, których spotyka się w knajpach na piwie, mogą nadać im kształt na przykład pomarańczy. Albo mandarynki, albo czegoś innego, w miarę okrągłego.
Ci, którzy podejmują się takich wypraw po abstrakty, z pewnością narażają się na trudy i wysiłek, szczególnie wyobraźni, bo trudno w inny sposób nadać kształt czemuś, czego się nigdy nie widziało. Niektórym pewnie się udaje wyobrazić taki abstrakt i zakląć go w kształt czegoś znajomego, na przykład pomarańczy. Wtedy o wiele łatwiej szukać, a utrwalony w siatkówce wyobraźni obraz staje się niemożliwy do przeoczenia - widzisz i dostrzegasz z kilometra średniej wielkości pomarańczę.
Niektórzy jednak poszukują czegoś więcej. Takiej Prawdy przez duże P. I nawet jeśli znajdują pomarańczę, to jest ona niepełna, przecięta w połowie, albo obgryziona. Na pewno nie cała, i nie przez duże P.
Jeżeli człowiek jest wytrwały, może szukać dużej P przez długi czas i nie doznać żadnych obrażeń, jeśli nie - cóż, z pewnością nie jest to los godny pozazdroszczenia.
Za to na pewno, jeżeli człowiek jest bardzo wytrwały, zobaczy, że tam, gdzie szuka, na drzewach pomarańczowych rosną tylko takie niecałe pomarańcze. Jako, że nawet w naturze owoce te są niekompletne, pustka jest naturalna, więc nie wiadomo czemu człowiek szukał całej Pomarańczy, zaczyna się przyzwyczajać i traktować każdą Pomarańczę jako taką przez duże P, i dopiero wtedy dostrzega się naprawdę, ile człowiek sobie w głowie dodał.
Tak przynajmniej potrafią powiedzieć ludzie w knajpie, ale dopiero po piątym piwie, tym razem trzymając kurtkę na oparciu krzesła przy osobnym stole, bo ma się z kim siedzieć, rozmawiać i nie trzeba sterczeć gdzieś przy barze samemu, jak kołek.

dobre
   
słabe
   
0

  • Piekno

    7 asterro Asterro Kultura    link    23 listopada 2015 20:49     1967

Piekno

dobre
   
słabe
   
0

  • Luzik

    12 asterro Asterro Kultura    link    23 listopada 2015 20:15     2406

Luzik

dobre
   
słabe
   
0

Awaria

dobre
   
słabe
   
0



Losuj następne

Polub nas!