Ta podstrona zawiera treści tylko dla dorosłych.

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

This subpage contains content for adults only.

Are you an adult?

TAK / YES
                        NIE / NO
  • 2 ozzie ozzie Mikroblog    link    wczoraj o 13:27     205

   
   
0

  • 6 mrowkarz123 Mrowkarz123 Mikroblog    link    przedwczoraj o 18:20     362

Hodowla os? Czemu nie ;)
Zajmuję się tym już od 3 lat tak bardziej na poważnie (oczywiście hobbystycznie), prócz tego mam też hodowle mrówek. Poważnie dopiero teraz, bo już w dzieciństwie miałem pseudo hodowle os :D
Więc zacznijmy od początku, bo ose mam już jakiś czas.
Początkowo szukałem ich u siebie, lecz trochę się zdziwiłem bo nie było ani jednego gniazda tam, gdzie w zeszłym roku było sporo. W końcu znajomy poratował królową z gniazdem, gatunek to Polistes gallicus. Początkowo miałem obawy, gdyż gniazdo nie było najprawdopodobniej jej (została zabrana z większego gniazda, na którym siedziała razem z kilkoma innymi, a gniazdo znajdowało się obok tego większego, kilka dni temu było zamieszkałe). Jednak klecanki chętnie adoptują gniazda, i kiedy zauważyłem ze w komórkach zaczęły pojawiać się nowe jajeczka obawy zniknęły :)
Z początku osa klecanka dostawała miód i pokarm białkowy bezpośrednio pod nos (w dodatku pokarm białkowy musiał być w formie papki, bo całe robaki tylko gryzła i wyrzucała), jednak po pewnym czasie dałem jej bezpośredni dostęp do wody, oraz cały czas ma miód na tacce i często pojawia się tam jakiś robak, teraz zjada każdego robaka jaki tam leży ;)
Od 3 dni co jakiś czas dobudowywała komórki, jednak nie było to nic oszałamiającego, większość czasu siedziała nieruchomo na gnieździe. Jedynie larwy rosły w zastraszającym tempie, a gdy wczoraj dostała gąsienice to myślałem ze te larwy po prostu pękną :D
Przełom nastąpił dziś. Mianowicie od rana przygotowywałem oświetlenie do osarium. Składa się ono z 6 pasków LED, po 3 ledy RGB w każdym. 3 z nich umocowane są poziomo na ściankach bocznych i tylnej, zaś pozostałe 3 świeca piono w dół od góry. Gdy tylko zamontowałem oświetlenie, królowa jakby dostała kopa energetycznego. Od razu zaczęła dobudowywać gniazdo, znacznie częściej widzę ja przy karmidełku i strzępkach starych gniazd, z których pozyskuje materiał na nowe ;) Prawdopodobnie spowodowane jest to tym, ze klecanki lubią nasłonecznione, jasne miejsca, a ledy spowodowały ze jest jeszcze jaśniej.
Na razie to tyle ;)

Dodam tylko ze osy nie są takie straszne jak je malują :) Klecanki są chyba najłagodniejszym gatunkiem w Polsce, popychanie, szturchanie, nic sobie z tego nie robią. Os, szerszenie czy inne owady nigdy nie zaatakują niesprowokowane. Nie wolno się odganiać, bo szybkie ruchy odbierają za próbę ataku i się bronią.
Ciekawostka:
Szerszeń europejski (Vespa crabro) ma od 3 do 17 razy słabszy jad od pszczoły, mało tego, kiedy pszczoła wstrzykuje jednorazowo 0.1mg jadu, szerszeń tylko 0.01mg. Agresją dorównuje klecance.

   
   
2

  • 5 rachela Rachela Mikroblog    link    przedwczoraj o 10:08     360

Spragniona czułości
niczym usychająca roślina wody
obejmuję swoje ciało
czując w oczach gorzkie łzy
Szok rozstania boli
kłuje w sercu
ściska w gardle
i plącze myśli w głowie
rozsupłać ich już nie ma komu...
...
Tak miało być

   
   
4

  • 2 ozzie ozzie Mikroblog    link    3 dni temu, 20 czerwca 21:46     418

   
   
0

  • 8 marla Marla Mikroblog    link    tydzień temu, 16 czerwca 08:22     1224

Ze wszystkich tych śmieci najbardziej niszczycielskie jest poczucie winy - nieważne czy świadome, czy nie. Jeżeli zauważasz, że świat karze Cię lub poniża, zachowuje się tak, jakby z Ciebie szydził, próbuje podporządkować Cię sobie,to znaczy, że występują wszystkie symptomy choroby. Przepędź tę zarazę kopniakami. Poczucie winy - to gość w Twoim domu, który się zagalopował i rozwaliwszy się w fotelu z nogami na stole, dyktuje Ci swoje warunki.Jesteś w pełni zdolny do tego, by wyrzucić go za drzwi, jeżeli uświadomisz sobie, że leży to w Twojej mocy. Nawet jeśli rzeczywiście w czymś zawiniłeś, masz prawo
przeprosić tylko raz. Poczucie winy rodzi karę w najrozmaitszych postaciach - od drobnych przykrości do dużych problemów.Można skaleczyć się w palec, ale można tez mieć wypadek samochodowy. Zewnętrzny zamiar bezapelacyjnie włączy do scenariusza jakąś karę. Tak urządzony jest szablon postrzegania świata u człowieka: występek powinien pociągnąć za sobą odwet i dusza wraz z umysłem są co do tego całkowicie jednogłośni.

Ponadto poczucie winy nasila biegunowość.W konsekwencji siły równoważące ściągają na "głowę skruszonego" przeróżne napaści.I największa z wszystkich przykrości - manipulanci, którzy jak natrętne muchy wciąż będą się do Ciebie kleić.Wprawili się oni w indukowaniu poczucia winy u swoich "klientów", Jeżeli człowiek ma skłonność do brania na siebie winy, manipulant zrobi wszystko, by włożyć na niego jeszcze więcej win.
Kompleks winy zaszczepiany jest nam z zewnątrz już w dzieciństwie. Dorośli czasem korzystają z zakazanych chwytów, by zmusić swoich wychowanków do uległości. Jeżeli dziecko przebywa długi czas pod opieką takiego manipulanta, do jego nieukształtowanej psychiki zostaje niejako wszczepiony na stałe układ sterujący w postaci nieświadomego poczucia obowiązku lub poczucia konieczności odpracowania win. “Zaprogramowany”skazany jest na niesienie swego ciężkiego krzyża i pozostawanie marionetką w rękach manipulantów, dopóki ten układ sterujący znajduje się w podświadomości. Lecz jak go stamtąd wyciągnąć? Zdusić winy się nie da i ot tak pozbyć się poczucia winy też, bo zbyt głęboko się zagnieździło. Dusza i umysł bardzo długo żyły z takim poczuciem: trzeba wiecznie być zobowiązanym wobec wszystkich.Wyprowadzić ich z tego stanu można tylko konkretnymi działaniami.

A konkretnie,trzeba przestać się usprawiedliwiać.Mamy tu do czynienia z tym szczególnym przypadkiem, kiedy leczenie choroby jako skutku usuwa jej przyczynę. Nie musisz przekonywać siebie, że wobec nikogo nie jesteś do niczego zobowiązany, nic nie jesteś nikomu winien. Po prostu obserwuj swoje codzienne działania. W tym celu potrzebna jest świadomość. Jeżeli wcześniej zwykłeś przepraszać z byle powodu, to teraz nabierz zwyczaju tłumaczenia się ze swych czynów w wypadku, kiedy to rzeczywiście jest konieczne. Nie przekonuj siebie, że nie jesteś do niczego zobowiązany. Niech poczucie winy pozostaje wewnątrz. Lecz na zewnątrz nie powinieneś go pokazywać. Manipulanci, nie otrzymując od Ciebie dawnej reakcji, stopniowo się odczepią. Jednocześnie dusza i umysł po trochu będą przyzwyczajać się do nowego odczucia: nie usprawiedliwiasz się, czyli tak należy, a więc, Twoja wina zwyczajnie nie istnieje.W rezultacie "powodów do odkupienia" będzie pojawiać się coraz mniej.Na zasadzie reakcji zwrotnej zewnętrzny kształt uporządkuje zawartość - poczucie winy zniknie, a w ślad za nim i związane z nim problemy.

Jeszcze jedna choroba, na którą cierpi w jakiejś mierze praktycznie każdy, to kompleks niepełnowartościowości. Z takim ciężarem człowiek czuje się niegodnym lub nieudolnym, co odbija się w rzeczywistości. W pierwszej książce Transerfingu szczegółowo mówiłem o wewnętrznej ważności - jakie powstają problemy, kiedy człowiek, czując się gorszy pod jakimś względem, stara się na wszelkie sposoby, by podnieść poziom swojej ważności. Paradoks polega na tym, że tu działa prawo podobne do zasady nieoznaczoności w fizyce kwantowej: ważność staje się tym mniejsza, im bardziej starasz się ją podkreślić.I na odwrót- człowiek, który nie troszczy się o swoją ważność, bezwarunkowo ją posiada. Dążenie do umocnienia swej pozycji, podkreślenia swych zalet, to iluzja, pogoń za odbiciem po kręgu zwierciadła. Lecz jak przekonać siebie, że jesteś coś wart i nie ma potrzeby tego udowadniać? Istnieje tu jeszcze jeden łańcuch reakcji zwrotnej, zgodnie z którą skutek usuwa przyczynę. Należy świadomie przeorientować zamiar: zamiast starać się wyeksponować siebie, trzeba w ogóle zaniechać wszelkich prób zwiększenia poziomu swojej ważności.Jeżeli człowiek tego nie robi (a wiesz, że robią to praktycznie wszyscy, tylko każdy na swój sposób), otoczenie intuicyjnie czuje, że jego ważność nie wymaga potwierdzenia.

A skoro tak,to zaczynają odnosić się do niego z większą sympatią i szacunkiem.W rezultacie dusza i umysł stopniowo dochodzą do przekonania, że "ja rzeczywiście jestem coś wart". Krąg zwierciadła w pewnym momencie zamiera, potem zawraca i zaczyna poruszać się w przeciwnym kierunku.W rezultacie samoocena podnosi się i kompleks niepełnowartościowości znika, jakby go nigdy nie było. Wątpliwości, niepokój i strach również solidnie psują obraz świata. Nie zapominaj, że po tym, jak takie myśli odbiją się w lustrze, do warstwy świata przeniknie to, czego naprawdę warto będzie się obawiać.Lecz największą szkodę obawy wyrządzają postawionemu celowi, ponieważ, jak wiesz z poprzedniego rozdziału, zmieniają one pragnienie w pożądanie. Im bardziej życzenie przybiera postać strachu przed porażką,tym większa jest zewnętrzna ważność i tym mniejsze prawdopodobieństwo sukcesu. Z oczekiwania w formie pożądania trzeba zrezygnować, inaczej nic nie wyjdzie. Dla osiągnięcia celu potrzebny jest zamiar - jest on pozbawiony wątpliwości i pojawia się, kiedy od zwykłego "chciejstwa" przechodzi się do działań.

V.Zeland tom V.

   
   
2

  • 8 ozzie ozzie Mikroblog    link    ponad tydzień temu, 14 czerwca 16:55     1175

   
   
0

  • 4 ozzie ozzie Mikroblog    link    ponad tydzień temu, 13 czerwca 20:45     1221

   
   
0

  • 8 metatron Metatron Mikroblog    link    dwa tygodnie temu, 09 czerwca     1965

Zastanawiam się, czy jest sens, abym prowadził sporadycznie na ujaranych mikrobloga. Osobiście czuję taką potrzebę, lecz niekiedy bardzo się zniechęcam przykrym zjawiskiem równiejszych, uzurpujących sobie prawo do mojszości racji, czy szyderczych antagonizmów, często orbitujących bardzo daleko od fundamentalnej kultury dyskusji. Niekiedy mam wrażenie, że strach jakim karmią nas Mass Media i mainstreamowa atrapa sztuki współczesnej, powoduje iż uwaga jaką powinniśmy skupić w relacji z drugim człowiekiem, jest odwrotnie proporcjonalna do tej, którą skupiamy na sobie. Bo nie warto przecież skupiać się na tym, co drugi człowiek ma na myśli, jakie ma intencje, potrzeby i uczucia, ale na tym, co ma do zaoferowania, byśmy byli więksi w oczach trzeciego, czwartego, itd. To co nazywamy cywilizacją rozwoju i sukcesu, jest mocno nacechowane bełkotem i marazmem. Jak ktoś kiedyś powiedział Są ludzie, którzy gadają, żeby gadać, oraz którzy mówią, żeby coś powiedzieć. Sądzę że warto zahaczyć tu niedawno wrzuconą przeze mnie przypowieść o trzech sitach Sokratesa, traktujących o prawdzie, pożytku i dobroci wypowiadanych między nami spraw. Bardzo bym chciał czasem wrzucić swoje ontologiczne trzy grosze, bowiem niejeden raz słyszałem, że mam erudycję i łatwość w żąglowaniu słowem. Myślę, że ludzie którzy na przekór próbują wedrzeć swój szyderczy uśmiech w niepewny temat wcale nie są trollami. Trolle wdzierają go bez słuchania jego autora. Jestem niemal pewien, że zachowania tego rodzaju wynikają z atmosfery w jakiej dorastali. Jak interpretowali odbiór siebie przez środowisko. Wyobrażam sobie moment w którym kładą się do łóżka. Ten pierwszy kwadrans przed zaśnięciem. Przecież taki człowiek wcale nie zastanawia się nad tym, co kto minionego dnia miał na myśli. Ważne jest to echo ale mu dojebał. Takie werbalne zwalenie sobie konia. Mnie zarzuca się ćpanie, gdy on sam codziennie daje sobie w kabel dawkę codziennego rozładowania frustracji, z którymi nie tyle nie umie, czy nie chce sobie poradzić, ale nie próbuje sobie nawet wyobrazić, że je ma. Zamiast tego chowa się pod maską. Wmawia sobie kim jest, zamiast zrozumieć kim nie jest. Tyle jeśli chodzi o argument przeciw pisaniu mikrobloga. Jaki jest argument za?

W dyskusjach na ujaranych, w tym ekstrawaganckim wirtualnie światku można sobie jakoś poradzić. Tak jak najlepszą antykoncepcją jest brak koncepcji, tak najlepszą reakcją jest brak reakcji. Sam do końca nie wiem, wokół jakiej spójnej tematyki moje rozkminy orbitują, ani jaki odzew mogą uzyskać. Być może znów ktoś zarzuci mi, że coś ćpałem i dywaguję, łatając dziurę braku spełnienia się akademicko. Być może setki rozrzuconych na przestrzeni minionego czasu spostrzeżeń ugruntowało na tyle wspólny mianownik, że bez względu na przewlekłość merytoryczną, znajdzie się choć jedna osoba, która złapie ode mnie podanie i zagra w asyście kolejny epizod rozwoju światopoglądu. Tak naprawdę z biegiem minionego czasu zrozumiałem, że wywalanie na wierzch tego rodzaju rozkmin, własnych sentencji, czy (jak mawia mój dobry kolega) trafnych porównań, pomaga w zrozumieniu samego siebie na tle otaczającego mnie świata w czasie przyszłym. W każdym teraz.

Skoro czuję potrzebę pisania, mogę spróbować. Czasem mogę brzmieć jakbym odreagowywał kiepski dzień w pracy, oburzenie na widok neurowymiocin, czy cokolwiek w tym stylu. Mówię to tylko dlatego, abym miał na uwadze, żeby starać się tego nie robić, albo przynajmniej się ograniczać. Bo skoro nie lubię prowokacyjnie nacechowanych wścieklizną polemik, warto abym sam powściągał język. Czasem tylko sobie na to pozwolę.

Muszę zaznaczyć, że nie odpowiadam za to co kto rozumie, ale za to co chcę przekazać. I to, że w żadnym wypadku nie zamierzam pozować na kogoś, kim nie jestem. Robię to tylko dlatego, że w sieci łatwiej o odzew, potrzebny w heglowskiej triadzie rozwoju. W realnym świecie mówienie o takich sprawach jak stellacje brył platońskich, cymatyka, czy cokolwiek brzmiącego jak terminologia podręcznika z Hogwartu nie wchodzi w grę. Czuję się jak w zamknięciu i zbyt długo zawieszam swoją ontologiczną eksplorację. Pierdolę konwenanse i paradygmaty. Od dawna starałem się o to, żeby choć trochę zbliżyć się do czytelnego werbalizowania swojej abstrakcji, która - nie wiem jak - ale łączy wszystkie paranormalne fenomeny w jeden rezonans. Pragnę je zapisywać, jednen po drugim. Chcę maszerować po szczeblach drabiny zrozumienia. Nie wiem od czego zacznę. Nie skakałem nigdy ze spadochronem, ale wiem, że nie boję się skoczyć. Czeka mnie dużo pracy w badaniu modeli teoretycznych świętej geometrii, badaniu mitologii wedyjskiej. Kosmos jest paradoksalnie zbyt trudny i z byt prosty do zrozumienia. Ktoś zapytałby - Ok! Ale po co?. Ja odpowiem - A dlaczego nie? Czy wobec tak ciekawych rzeczy warto przejść obojętnie?

Życzę Wam i sobie, abyśmy równoważyli wszystko co jest warte naszego (krótkiego) życia.

   
   
7

  • 11 ozzie ozzie Mikroblog    link    04 czerwca 2017 09:45     2124

   
   
2

  • 9 monkey monkey Mikroblog    link    29 maja 2017 20:48     2337

Antyutopia?

image

   
   
4




Tagi

#ubogihumor