https://www.youtube.com/watch?v=CMzEv3UmbKk

Tak sobie pomyślałem, że skoro ma dalej lecieć z tym tematem, to zaprezentuję taki majstersztyk, który ma już ponad 40 lat (dokładnie 45). Nie wiem tego, czy każdy znający Shinedown wiedział o tym, że ten właśnie numer to cover piosenki zespołu Lynyrd Skynyrd, który pochodzi z debiutanckiego albumu zespołu wydanego w 1973 roku. Otrzymujemy po trzydziestu latach perfekcyjną pracę gości z tego samego miasta, z którego pochodził Ronnie Van Zant (wokalista i współzałożyciel Lynyrd) czyli Jacksonville na Florydzie.
Brent Smith, wokalista Shinedown, przekształcił ten utwór w prawdziwe złoto swoim niebywałym głosem i tak naprawdę, gdyby nie ten cover, to do dziś nie wiedziałbym, że zespół taki jak Lynyrd Skynyrd nawet istniał :) Zawsze kiedy słucham tego utworu dostaję gęsiej skórki, co dla mnie jest wyznacznikiem zajebistości.
A gdyby tego było mało, to wersja rockowa Simple Man jest lepsza od akustycznej, a cover i oryginał jak dla mnie dzieli przepaść.
Tak, wiem, że 30 lat to kawał czasu, ale należy spojrzeć na to z takiej perspektywy, że mało kto już pamięta o takim zespole jak Lynyrd Skynyrd. Shinedown natomiast radzi sobie doskonale od 2003 roku i nie wydaje mi się, by zwolnili choćby na chwilę.

Peace \m/.

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

hobbo wczoraj o 08:26
0  0

"mało kto już pamięta o takim zespole jak Lynyrd Skynyrd" o.O
Lubie Twoje posty ale błagam...

zenonzbeuthen wczoraj o 11:50
0  1

@hobbo: Napisałem, tak bo to moje przemyślenie, więc stay calm :P Zresztą, wzmianki o Lynyrd nie pojawiają się już prawie nigdzie, stąd to spostrzeżenie, ale przecież wcale nie muszę mieć racji, wiem o tym.


https://www.youtube.com/watch?v=XU0bpLyw764

Wydaje mi się, że za to może się na mnie wiadro pomyj wylać, przez "trv" fanów Ironów, ale zapewne tylko mi się wydaje,bo jakoś mało kto ma chęć prowadzenia jakiejkolwiek dyskusji na temat muzyki. Nie wiedzieć czemu. Może niektórym brakuje odwagi by napisać cokolwiek mniej czy bardziej przychylnego. Łoewa.

Hallowed Be Thy Name oryginalnie zagrane przez Iron Maiden w 1993 roku doczekało się pięć lat później przeróbki (czyt. cover) sympho black metalowego zespołu z wysp, czyli Cradle of Filth (pot. Kredki). W mej jakże subiektywnej opinii na ten temat stwierdzam, że jest to najlepszy cover tego utworu, bo ani Iced Earth, czy Machine Head nie zdołali zrobić tego w tak wyśmienity sposób co Kredki. Nie tylko czuć ten mroczny klimat ich muzyki, bo w dodatku Dani swoim wokalem jak zawsze sieje zniszczenie, a jego głos jest jednak jego wizytówką (kolejny przykład rozpoznawalnego wokalu).
Wielu ludzi, w tym ja, jest zdania, że ten cover jest lepszy od oryginału, choć szanuję twórczość Ironów i niekwestionowany talent Bruce'a, to nadal nie rozumiem kultu tego zespołu i wokalisty. Lata temu bliżej mi było do mocniejszych brzmień, a NWoBHM tak naprawdę łyknąłem dopiero kilka lat temu.
Wracając do tematu, to Kredki zrobiły naprawdę dobra robotę. Jest to lepsze niż oryginał (nie uwłaczając oczywiście, bo wersja Iron Maiden to klasa) i chętnie to tego coveru wracam :)
\m/.

dobre
   
słabe
   
1

  • DygresJa

    3 kotedward KotEdward Muzyka    link    6 dni temu, 13 czerwca 21:20     847


https://youtu.be/fSMRFGlgOR0

Jedni mówią, że to klimat starego Kaliba44, inni, że próba podrobienia stylu. Dla mnie jest to jeden z najlepszych albumów podziemnych, który mam przyjemność posiadać w swojej kolekcji.
Album do "medytacji", odcięcia się i refleksji.
Polecam również poprzednią płytę Sinsena "Hiphopotam". Utalentowany raper, który nie został doceniony w szerszym gronie "polskiej sceny", ale i tak robi swoje, robiąc to dobrze.
Miłej zabawy:)

dobre
   
słabe
   
2

Najlepszy komentarz:

SmallChild dzisiaj o 10:07
0  1

Albumu DygresJa nie słuchałem i dzięki za wrzutę. Polubiłem natomiast Hipomotama i tym chętniej posłucham nowych jego kawałków. Nie mam czasu na całość ale początek rzeczywiście zaciąga psychorapem:)
Ale bez Skorupa się nie bawię... w komitywie z Sinsenem sztosik nagrywali :(






Polub nas!