Ta podstrona zawiera treści tylko dla dorosłych.

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

This subpage contains content for adults only.

Are you an adult?

TAK / YES
                        NIE / NO

Kosmiczna strzelnica
Na zdjęciu zaznaczono wszystkie znane asteroidy. Te na żółto i czerwono są potencjalnie groźne dla Ziemi i nazywamy je NEO (Near Earth Objects).

dobre
   
słabe
   
0

Napęd Alcubierre'a
W fizyce istnieje tylko jeden teoretycznie znany napęd który pozwoliłby na podróżowanie z prędkościami nadświetlnymi. Nazywa się on napędem Alcubierre'a.

Zasady rządzące naszym Wszechświatem jasno stwierdzają, że nie tylko nie przekroczymy prędkości światła, ale wręcz też nigdy jej nie osiągniemy. Tutaj jednak napęd Alcubierre'a w genialny sposób omija to ograniczenie: statek kosmiczny stoi w miejscu - to Wszechświat się porusza. Załoga teoretycznego statku nie poczułaby nawet, że leci na Alfa Centauri.

Wszechświat zbudowany jest bowiem z materiału zwanego "czasoprzestrzenią". To co napęd Alcubierre'a robi, to "skraca" on przestrzeń przed sobą i "rozciąga" ją za sobą...tworząc iluzję ruchu. Wokół statku kosmicznego tworzy się zatem bańka dziwnej zakrzywionej czasoprzestrzeni (stąd inna nazwa tej technologii: napęd Warp, na którym opiera się również fikcyjny świat StarTreka).

Zwykły statek kosmiczny ma ograniczenie w postaci prędkości światła, której nigdy nie osiągnie ponieważ posiada on masę, która wraz z osiągnięciem prędkości relatywistycznych powiększa się do nieskończoności. Przestrzeń natomiast może być zwijana i rozwijana nieskończenie szybko.

Aby jednak zbudować taki napęd potrzeba egzotycznej materii o ujemnej energii. Chociaż jednak nikt jej nigdy nie wykrył, to przewidują ją niektóre modele teoretyczne. W końcu - antymateria też była na początku tylko równaniem na tablicy...a dzisiaj jest już produkowana i badana w laboratoriach na całym świecie.

Nawet jeśli uda się zdobyć ową egzotyczną materię o negatywnej energii, to niektórzy naukowcy obawiają się, że napęd ten będzie nieosiągalny w praktyce. Jednym z powodów jest fakt, że do jego działania potrzeba ogromu energii. Innym jest fakt, że do jego prawidłowego działania wymagane może być nakierowanie statku z obu stron, co sprawia że i tak dziewiczy rejs musiałby być wykonany z normalną prędkością. Innym jeszcze problemem jest problem stopu. Nasz podróżujący z prędkością nadświetlną statek natrafia po drodze na cząstki promieniowania, na pył kosmiczny a nawet na kawałki asteroid. Wszystko to zostanie uwięzione w bąblu-WARP do czasu zatrzymania statku, a wtedy...wszystko to zostanie uwolnione w jednej chwili powodując gigantyczną eksplozję, która zniszczyłaby statek.

Każdy jeden problem znalazł jednak swoje rozwiązanie teoretyczne. I chociaż znaczące agencje (np. NASA) pracują obecnie nad napędem Alcubierre'a, ten wciąż wydaje się technologią dalekiej przyszłości. Niemniej jednak - to już coś!

NASA napęd Alcubierre'a: http://www.nasa.gov/centers/glenn/technology/warp/warpstat_prt.htm
Instutut Andersona: http://www.andersoninstitute.com/alcubierre-warp-drive.html

dobre
   
słabe
   
2

  • Golec

    14 petro petro Wiedza    link    przedwczoraj o 17:44     17007

Golec
Przedstawiam Państwu Golca (Heterocephalus glaber) - najdziwniejszego ze ssaków. Naukowcy intensywnie badają te gryzonie z powodu owych "dziwactw".

Nazywany często "kretoszczurem" nie jest ani kretem ani szczurem. Należy natomiast do osobnej podrodziny... której jest jedynym przedstawicielem. Golec jest rzeczywiście całkiem goły, a to dlatego, że dosłownie całe życie spędza pod ziemią. Mimo iż jest wielkości palca drąży imponujące wielokilometrowe tunele.

Pierwsza ciekawostka: golce... nie piją wody! Wystarczy im, że zjedzą korzenie i bulwy roślin.

Ponieważ żyją w tunelach gdzie jest mało tlenu a dużo dwutlenku węgla, zaadaptowały się do hipoksji. Przykładowo: hemoglobina golców ma większe powinowactwo do tlenu niż hemoglobina występująca u innych ssaków. Oprócz tego wykryto szereg zmian molekularnych, takich jak zmienione/nowe receptory komórkowe, jak i również fakt, że młode rodzą się specjalnie z opóźnionym rozwojem mózgu. Tak jak wiele innych ssaków mogą również hibernować.

Komórki golców są odporne na reaktywne formy tlenu. Inaczej mówiąc - nie potrzebują one reklam z kremami wyposażonymi w przeciwutleniacze.

Bez problemu biegają wstecz. Ba! Bieg ten jest równie szybki jak bieg do przodu.

Ponieważ ich skóra nie produkuje ważnego neuroprzekaźnika odpowiedzialnego u ssaków za transmisję sygnałów bólu... golce nie czują bólu!

Ich struktura socjalna jest naprawdę wyjątkowa. Jako jedyne ssaki, tworzą roje takie same jak u mrówek czy też pszczół. Golce mają płodną królową matkę, harem złożony z 3 samców zapładniających królową, kastę wojowników i kastę pracowników.

Dla biologów dwie kolejne cechy są jednak najbardziej ciekawe:

Przede wszystkim - są długowieczne. Są najdłużej żyjącymi gryzoniami. Zwykły gryzoń żyje około 2-3 lata. Golce: 25+ lat (rekord: 28,3 lat). Co sprawia, że tak blisko spokrewnione gatunki różnią się tak bardzo?

Drugim jest fakt, że golce... są odporne na raka. W rzeczy samej, nigdy nie wykryto go u tych zwierząt!
AKTUALIZACJA: W 2016 roku wykryto u dwóch osobników nowotwory: https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2016/02/10/a-jednak-choruja-na-raka
[dziękuje @Neuro89 za czujność i sprostowanie]

Nietrudno sobie zatem wyobrazić dlaczego są tak intensywnie badane. Wiedza na temat genów które sprawiają, że gatunek ten żyje tak długo i zdrowo mogłaby uratować miliony żyć.

dobre
   
słabe
   
6

Najlepszy komentarz:

MartinSeeker wczoraj o 23:52
0  2

Ostatnie zdanie - uratować miliony żyć.
W chwili obecnej rocznie rodzi się 131mln ludzi a umiera 55mln.
W ciągu mojego życia (urodzilem sie w 77) populacja się zdublowała. Przez następne 40 lat wzrośnie znow dwukrotnie chyba że wybije nas jakaś zaraza albo globalna wojna.
Fajna perspektywa żyć dłużej ale w tym tempie przeludnienie planety jest nie uniknione.
Przewidują ze w roku 2100 bedzie nas 11 miliardów w co wątpię chyba że bana na rozmnażanie sobie damy tak jak swojego czasu zrobiły to Chiny.
Szukanie nowej planety do eksploatacji wydaje się być nie uniknione. Trąbił już o tym św. p. prof. Hawkins.
http://www.un.org/en/development/desa/news/population/2015-report.html

Naukowe demony
O dziwo - świat nauki nie jest wolny od demonów.
Ota krótka lista "naukowych demonów".

DEMON MAXWELLA
Jest to hipotetyczna istota zaproponowana przez fizyka Jamesa Clerka Maxwella jako rodzaj eksperymentu myślowego, mającego unaocznić sens fizyczny drugiej zasady termodynamiki i możliwego paradoksu jaki ze sobą niesie.
Jak to opisał sam autor:

... jeśli wyobrazimy sobie istotę potrafiącą podążać za każdą molekułą z osobna, to taka istota, mimo iż posiadałaby takie same atrybuty istnienia jak my, byłaby zdolna do czynów, które są dla nas niewykonalne. Jak dowiedliśmy, cząsteczki w naczyniu pełnym powietrza w stałej temperaturze poruszają się z najróżniejszymi prędkościami, jednakże średnia prędkość dowolnej dużej, losowo wybranej ich liczby jest zawsze niemal jednakowa. Wyobraźmy sobie, że naczynie to jest podzielone na dwie części A i B przegrodą, w której znajduje się mały otwór i nasza istota zdolna widzieć pojedyncze cząsteczki, która otwiera i zamyka ten otwór, tak aby przepuszczać tylko szybsze cząsteczki z A do B i tylko wolniejsze z B do A. Będzie ona zatem bez wydatkowania pracy zwiększała temperaturę B i zmniejszała A, w sprzeczności z drugim prawem termodynamiki.

DEMON DARWINA
Jest to hipotetyczny organizm który mógłby kiedyś wyewoluować i opanować całą Ziemię. Demon Darwina rodziłby się już w ciąży, mógłby produkować nieskończenie wiele potomstwa i nigdy nie umierać. Gdyby istniał, szybko zamieniłby całą dostępną materię w swoją biomasę, a nawet wypełnił samym sobą całą Ziemię, a nawet...Wszechświat.
Ten eksperyment myślowy ma pokazać, jak wyglądałaby ewolucja gdyby była całkowicie nieograniczona.

DEMON LAPLACE'A
Hipotetyczna istota dysponująca kompletną wiedzą o położeniu wszystkich cząstek elementarnych Wszechświata oraz wszelkich siłach działających na nie. Dzięki analizie tych danych, demon jest zdolny do odtworzenia całej przeszłości i przewidzenia całej przyszłości ruchów wszystkich obiektów we wszechświecie. Demon Laplace'a byłby wszechwiedzącą istotą.

DEMON SAGANA
W swojej książce "Świat nawiedzany przez demony - Nauka jako światło w mroku" Carl Sagan opisuje przykłady wiecznie żywego demona niewiedzy. Przesądy i zabobony nie umierają, tylko zmieniają się wraz z czasem, mimo iż nauka już dawno powiedziała co na ten temat myśli. Oto jeden z cytatów z tej książki:

Opowieści o UFO zostały wymyślone głównie w celu zaspokojenia potrzeb religijnych. W czasach gdy rozwój nauki utrudnia bezkrytyczną akceptację starych religii, zaproponowano alternatywę dla hipotezy Boga. Hipoteza ta przystrojona jest w naukowy żargon, niezwykłe możliwości istot z obcych planet są 'wyjaśnione' przez pozornie naukową terminologię, bogowie i demony dawnych czasów zstąpiły z nieba, by nawiedzać nas, by przedstawiać nam prorocze wizje i kusić obrazami bardziej obiecującej przyszłości. Rodzi się tajemnicza religia epoki kosmicznych podróży.

DEMON KARTEZJUSZA
René Descartes zastanawiał się nad hipotetycznym demonem który byłby w stanie całkowicie oszukać nasze zmysły. Być może nawet cały nasz świat i życie są iluzją takiego demona. Nie możemy doświadczać świata realnego inaczej niż przez nasze zmysły. Tworzymy w naszych mózgach "mentalny obraz" otaczającego nas otoczenia. Nie możemy czegoś wiedzieć z absolutną pewnością. Dzisiaj odpowiednikiem demona Kartezjusza byłby zapewne "Matrix".

DEMON MORTONA
Demona tego wymyślił ex-kreacjonista Glenn Morton, aby uwidocznić znaczenie dowodów w postępowaniu. Owy demon przekazuje nam tylko informacje z którymi się zgadzamy, które chcielibyśmy usłyszeć i takie których się spodziewamy. Nie przekazuje on natomiast pozostałych informacji, które mogłyby zmienić nasz światopogląd. Tym samym dana osoba pozostanie ignorantem w danej sprawie, mimo ogromu dowodów świadczących coś przeciwnego.

dobre
   
słabe
   
2

Najlepszy komentarz:

SmallChild falsyfikacja FTW! 2 godziny temu
0  1

Demon Darwina przypomina Żywy Ocean z "Solaris" Lema.

Ekstrakcja DNA
Wydawać by się mogło, że proces izolacji DNA z jakiegoś organizmu, jest bardzo trudny i tylko specjalistyczne laboratoria z odpowiednim sprzętem są do tego zdolne.
Nie prawda! DNA izolować można w domowym zaciszu za pomocą ogólnodostępnych materiałów.

Poniższa strona pokazuje nam krok po kroku co należy zrobić:
http://learn.genetics.utah.edu/content/labs/extraction/howto/

Pod koniec powinniśmy otrzymać białego, ciągliwego gluta. To właśnie nasze upragnione DNA.

dobre
   
słabe
   
0

Hipoteza rzadkiej Ziemii
W nauce ogólnie obowiązuje tzw. Zasada Kopernikańska, która stwierdza po prostu "Nie jesteśmy wyjątkowi". I tak np. Ziemia nie znajduje się w centrum wszechświata, Słońce jest tylko jednym z miliardów gwiazd galaktyki Drogi Mlecznej a człowiek jest jednym z 10 milionów gatunków istniejących na Ziemi. Przykładów można wymieniać jeszcze wiele.

Hipoteza rzadkiej Ziemie jest tutaj wyjątkiem od tej zasady. Zakłada ona, że powstanie życia na Ziemi jest niezwykłym zbiegiem okoliczności. Być może w całej Drodze Mlecznej jesteśmy jedyną planetą gdzie istnieje życie.
Jak już nadmieniłem wyżej - bardzo rzadko się zdarza aby jakaś hipoteza stwierdzająca o naszej wyjątkowości, była powszechnie akceptowana naukowo.

Jakie to były te "niezwykłe zbiegi okoliczności"?
1) Odpowiednia galaktyka - nie każda galaktyka jest przyjazna życiu. Przykładowo galaktyki z aktywnymi kwazarami są śmiertelne.
2) Odpowiednia lokalizacja w galaktyce - zbyt blisko jądra = źle z wielu powodów. Obrzeża galaktyki - też źle, gdyż nie ma tam gwiazd o odpowiednim składzie (składają się prawie wyłącznie z wodoru i helu).
3) Typ gwiazdy - nie każda gwiazda nadaje się podtrzymywania życia. Przykładowo - zbyt masywne gwiazdy umierają za szybko aby zdążyła uformować się jakaś planeta.
4) Strefa Złotowłosej - gdy planeta orbituje za blisko gwiazdy jest za gorąca dla życia (jak Wenus). Gdy jest za daleko jest za zimna (jak Mars).
5) Posiadanie obrońcy - układ planetarny musi mieć planetę: Gazowego Giganta, który wyczyści układ z asteroid i pozwoli się uformować planetom skalistym. Planeta typu Ziemi musi się znaleźć bliżej gwiazdy niż ten gigant aby była chroniona przez niego przed asteroidami.
6) Stabilna orbita - większość ciał niebieskich ma niestabilne orbity. Układ Słoneczny miał początkowo około 100 planet, z czego pozostało tylko 8. Reszta wpadła na Słońce, w inne planety lub uleciała w głęboki kosmos.
7) Odpowiednia wielkość - zbyt mała planeta nie będzie mieć atmosfery. Zbyt duża będzie najprawdopodobniej nieprzyjazna życiu z wielu powodów.
8) Księżyc - planeta musi mieć masywnego naturalnego satelitę, który stabilizuje chaotyczne ruchy planety. Bez niego planeta mogłaby się obracać dowolnie, tak że np. bieguny znalazłyby się na równiku.
9) Tektonika - planeta musi mieć aktywne jądro, płyty tektoniczne i generować ochronną magnetosferę.
10) Woda - planeta musi mieć wedle naszej wiedzy, ogromny zapas wody.
11) Masowe wymierania - planeta musi mieć szczęście aby nie zostać trafiona przez rozbłysk gamma, być w pobliżu supernowy/gwiazdy neutronowej/czarnej dziury, nie być trafioną przez asteroidę a jej gwiazda powinna być stabilna.
12) Warunki do życia - planeta musi mieć stabilne warunki przez setki milionów lat aby życie musiało mieć SZANSĘ powstać. Nie wgłębiamy się w szczegóły jakie muszą być to warunki, gdyż wtedy lista byłaby kilka razy dłuższa.

To nie wszystkie parametry. Takich jest znacznie... znacznie więcej. Te wydają się jednak tymi podstawowymi.

Pozostaje pytanie... czy rzeczywiście życie jest rzadkością?
Być może hipoteza rzadkiej Ziemi myli się i tak naprawdę, życie jest popularne w każdym zakątku wszechświata? Być może nawet istnieje nie tylko na Ziemi, ale także na Marsie czy też księżycu Jowiszowym - Europie?

Przyszłość pokaże. Musimy po prostu to sprawdzić doświadczalnie aby poznać odpowiedź.

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

THCmonster wczoraj o 21:25
0  1

a moze jestesmy pierwsi przyszli pradawni albo wkrotce popiol a moze nas nie chca a moze byli a moze gwizdne podroze to jeszcze nieosiagniety przez jakakolwiek cywilizacje etap te morze jest glebokie ciekawe co bedzie za sto lat....

Kolonizacja galaktyki w 8 prostych krokach - Projekt Milenium
W 1992 roku Marshall T. Savage napisał futurystyczną książkę o nazwie "The Millennial Project: Colonizing the Galaxy in Eight Easy Steps". Opisał w niej 8 kroków jakie ludzkość powinna poczynić aby skolonizować galaktykę. Oto one:

  1. Fundacja - Stworzyć organizację która zrealizuje ten cel.

  2. Wodnik - Arkologie budowane na tropikalnych oceanach jako pierwszy krok nauki jak "hodować" kolonie w kosmosie, korzystając z metody podobnej do uprawy żywych koralów - wymyślonej przez prof. Wolfa Hartmut Hilbertza i wykorzystywanej w Cyberkulturze. Generowałoby to również dochody do kolejnych kroków.

  3. Bifrost - Pierwszy krok w którym faktycznie opuszczamy Ziemię korzystając z naziemnej stacji z napędem opartym na napędzie elektronowo-laserowym który napędza statki lecące w kosmos.

  4. Asgard – Budowa stacji na orbicie geostacjonarnej.

  5. Avalon - Budowa kolonii na Księżycy poprzez stawianie kopuł ponad kraterami i tworzeniu miniaturowych ekologii.

  6. Elysium - Początek terraformacji Marsa aby "stworzyć żywą planetę która by była w stanie utrzymać nas przy życiu", która byłaby połączona z Ziemią za pomocą Cyklerów Mars-Ziemia zaproponowanych przez Buzz'a Aldrina.

  7. Solaria - Wydobywanie minerałów z asteroid aby stworzyć kolonie i stworzyć stacje kosmiczne podobne do Asgardu, po całym układzie Słonecznym - ostatecznie tworząc chmurę Dysona.

  8. Galactia - Kolonizacja ponad Układ Słoneczny - ekspansja poprzez galaktykę osiągając poziom 3 na skali Kardaszewa (metodzie mierzenia poziomu rozwoju cywilizacji technicznej).

Głównym źródłem pokarmu byłyby zmodyfikowane genetycznie algi, które były produkowane już w kroku Wodnika.

Bardzo ciekawa perspektywa. Ciekawe na ile ta wizja będzie prawdziwa... zakładając oczywiście, że ludzie zechcą kiedykolwiek opuścić Ziemię i wyruszyć do gwiazd.

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

terence wczoraj o 16:58
0  3

Pytanie raczej kiedy niż czy... bo to naturalny krok wydaje się dla mnie.
Kwestia technologii i wykorzystywania energii

Skala Kardaszewa – klasyfikacja zaawansowania technicznego cywilizacji, zaproponowana przez rosyjskiego astronoma Nikołaja Kardaszowa w 1964 roku i następnie rozwinięta przez innych. Jako kryterium klasyfikacji Kardaszew przyjął ilość energii wykorzystywanej przez daną cywilizację.

Typ 0 – reprezentantem tego typu jest cywilizacja ziemska. Aby zakwalifikować się do tej grupy, inteligentne stworzenia zamieszkujące daną planetę muszą przejawiać podstawowe umiejętności cywilizacyjne, m.in. muszą być w stanie wieść zorganizowane życie miejskie, posiadać pismo, mieć rozwinięty handel, pewien rodzaj organizacji zajmowanego terytorium i być w stanie wznosić monumentalne budowle za pomocą prostych sposobów. Za przykład jednego z pierwszych takich tworów na Ziemi można uznać cywilizację starożytnego Egiptu, kiedy to powstawały miasta, używano pisma (hieroglify), rozwijano handel oraz budowano monumentalne piramidy i różnego typu świątynie. Według niektórych naukowców na obecnym stopniu rozwoju cywilizacji ludzkość jest bliska przejścia do następnego typu. Według Michio Kaku ludzkość osiągnie kolejny poziom cywilizacyjny w 2100 roku[1].
Typ I – cywilizacja wykorzystująca energię porównywalną z tą, która jest dostarczana Ziemi przez Słońce. Szacowany potencjał takiej cywilizacji obejmuje np. znaczny stopień kontroli nad swoją planetą (np. powstrzymywanie trzęsień ziemi, huraganów), kontrolowanie i wykorzystywanie reakcji termojądrowych. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o kolonizacji kosmosu, sondach von Neumanna, satelicie Dysona–Harropa, sferze Bernala, czy technologicznej osobliwości.
Typ II – cywilizacja wykorzystująca energię porównywalną z tą, która jest emitowana w postaci światła przez Słońce. W kontekście podobnych cywilizacji można wspomnieć o podróżach międzygwiezdnych, pierścieniu Nivena, sferze Dysona, bojowych stacjach kosmicznych zdolnych niszczyć całe planety, czy o superkomputerze Matrioszce. Fizyk Michio Kaku szacuje, że cywilizacja ludzka osiągnie ten poziom w 2800 roku[1]. Fikcyjne cywilizacje takie jak Zjednoczona Federacja Planet z filmów Star Trek oraz Imperium z gry Warhammer 40,000 są właśnie na etapie drugim.
Typ III – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii porównywalnej z energią światła emitowanego przez Galaktykę. Taka cywilizacja prawdopodobnie włada całą galaktyką, energię czerpie z milionów gwiazd, a także np. gwiazd neutronowych i czarnych dziur. Michio Kaku uważa, że cywilizacja ludzka osiągnie ten etap za około 10 000 lat[1].

Kolejne stopnie zostały zaproponowane przez amerykańskiego pisarza fantastyki naukowej Isaaka Asimova.

Typ IV – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii dostępnej w swojej supergromadzie. Taka cywilizacja włada całą supergromadą galaktyk, czerpiąc energię z tysięcy galaktyk. Zdaniem Michio Kaku cywilizacja Q z serialu Star Trek reprezentuje typ IV.
Typ V – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii z całego dostępnego Wszechświata.
Przyjmując istnienie wieloświatów, możliwe jest wyróżnienie dodatkowych poziomów.

Typ VI – cywilizacja zdolna do wykorzystania energii z wielu wszechświatów. Cywilizacja może zmieniać prawa fizyczne wszechświatów równoległych, a także przemieszczać się między nimi (np. uciec z zapadającego się wszechświata)[2].
Typ VII – cywilizacja określana jako „boska”, zdolna do kreacji jednego lub więcej wszechświatów. Ilość otrzymywanej energii jest nieskończona, uzależniona tylko od liczby i rozmiarów stwarzanych wszechświatów. Cywilizację można uznać za nieskończoną, nawet jeśli energia tworzonego nowego wszechświata pochłonie całkowitą energię istniejącego.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Skala_Kardaszowa

Udomowiany lis? (Eksperyment/Ewolucja)
Jeden z bardziej znanych i zaskakujących eksperymentów biologicznych badający jak psy zostały udomowione.

Srebrne listy to odmiana zwykłego lisa rudego. Pewien radziecki naukowiec w latach 50' badał je na specjalnej farmie. Nazywał się Dymitr Belyaev.

Eksperyment był prosty. Hodowali lisy, ograniczając ich kontakt z ludźmi i poddawali je testom na "zdziczałość". Po prostu eksperymentator podawał w ręce lisowi jedzenie, starając się jednocześnie go pogłaskać lub poklepać. W zależności od reakcji przydzielano je do różnych grup. Do dalszej hodowli wybierano tylko te "najmilsze".

I co się stało?
Po 6-ciu pokoleniach zaczęły rodzić się lisy bardzo ufne wobec człowieka. Podbiegały do niego, obwąchiwały, lizały, zwracały na siebie uwagę, a nawet poszczekiwały. Po 35 pokoleniach, rodziły się już głównie takie udomowione lisy. Geny lisów warunkują ich agresję. Lisy te miały mniej hormonów agresji. Dorosłe osobniki zachowywały się jak młodociane - chętne do zabawy. Zaskakujące, że do takiej zmiany zachowań całego gatunku wystarczało tak niewiele czasu.

To wszystko nie było jednak zaskakujące. Eksperymentatorzy spodziewali się takich wyników. To co było iście zaskakujące to efekt uboczny: LISY ZACZĘŁY WYGLĄDAĆ JAK PSY!

Dokładnie tak - zmieniła się ich czaszka i uzębienie, nabrały kolorów i łatek, miały krótsze nogi, poskręcane włosy, miękkie opadające uszy, straciły charakterystyczny zapach, krótszy ogon zaczął wskazywać końcówką w górę, jak i również zmienił się ich cykl reprodukcyjny z jednego roku na 6 miesięcy. No i nie zapomnijmy, że zaczęły... szczekać! Spsiały.


"Nie można nazwać ani jednego zwierzęcia domowego, który nie ma, w jakimś kraju, zwisających uszu." - Charles Darwin


Co się właściwie wydarzyło?
Badamy ufność zwierząt a przypadkowo odkrywamy "gen psowatości". Okazuje się bowiem, że mamy tu do czynienia z tzw. plejatropią - czyli zjawiskiem, w którym jeden czynnik ma więcej niż jeden efekt. Zmiana zachowania powiązana była ze zmianą wyglądu. Geny są tu ze sobą niejako "powiązane". Mogło to być pomocne tysiące lat temu kiedy udomowione zostały wilki. Te zmieniły wygląd i stały się dzięki temu psami.

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

dejos dzisiaj o 08:25
0  1

W końcu coś ciekawego, nie jak inne zjeby co wrzucają tutaj masowo panny z dużym biustem.
DZięki!

Ketsu dzisiaj o 09:08
0  3

@dejos: masz konto, możesz sobie "odhaczyc" sekcję "kobiety". Ja tak już dawno zrobiłem ;)

  • Bongoskop

    21 petro petro Trawa Porn +18    link    4 dni temu, 18 kwietnia 13:10     22884

Bongoskop

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

elhash wczoraj o 13:56
0  1

Czajniczek Russella
Wokół Ziemi orbituje czajnik do herbaty!
Nazywamy go "Czajniczkiem Russella" lub po prostu "Kosmicznym czajniczkiem".
Nie wierzysz w to? Znajdź zatem dowód na to, że go tam nie ma! Możesz szukać go teleskopem ale fakt, że go nie znajdziesz oznacza tylko, że źle szukasz. Możesz udowadniać matematycznie, że taki czajniczek już dawno powinien spłonąć w atmosferze... ale nie masz na to 100% pewności!
Załóżmy jednak, że jakimś cudem uda Ci się sprawdzić całą orbitę wokołoziemską. Dalej jednak nie jesteś w stanie stwierdzić, że nie znajduje się on gdzieś indziej - np. na orbicie wokół Słońca, lub w miejscu gdzie nie szukałeś. Nie zapomnijmy też, ze mogłeś się pomylić i go nie zauważyć!

Nie możesz zatem udowodnić Mi, że taki czajniczek NIE ISTNIEJE. To jednak nie oznacza przecież... że on tam faktycznie jest. Taki właśnie wniosek przedstawił filozof-noblista Bertrand Russell. Wymyślił On i spopularyzował ideę "kosmicznego czajniczka" jako przykład, do jakich absurdów prowadzi nas myślenie, że to sceptyk musi udowadniać nie-istnienie czegoś. Nie można stwierdzić, że czajniczek istnieje dopóki ktoś nie przedstawi dowodów na to, że tak faktycznie jest.

Od czasów wymyślenia Czajniczka Russela, naukowcy bardzo często przytaczają jego przykład, gdy ktoś zarzuca Im: "Nie może Pan udowodnić, że X nie istnieje!". Takim "X" może być: Bóg, dusza, magia, odwiedziny przez UFO i wiele, wiele innych. Naukowcy wtedy zwykle stwierdzają: "Fakt - nie mogę udowodnić, że "X" nie istnieje, jednak to Pana a nie moim obowiązkiem jest przedstawić dowody na jego istnienie". I takie jest właśnie zwykle stanowisko nauki w tych kwestiach spornych - raczej się nie stwierdza, że coś nie istnieje. Po prostu, dopóki osoby które wysuwają pewne roszczenie nie przedstawią dowodów ich popierających, nie ma nawet o czym dyskutować. Czajniczek Russella być może nie da nam herbaty ale jest bardzo przydatny jako przykład, że to jedyne logiczne postępowanie.

Analogia ta została zaprezentowana przez Russella w artykule "Is There a God?", zamówionym (lecz nigdy nie wydanym) przez magazyn „Illustrated” w 1952 roku:

Czajniczek krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie, lecz jest za mały do wykrycia przez nawet najlepsze teleskopy. W związku z tą jego właściwością nie można dowieść jego nieistnienia. Wyobraźmy sobie człowieka, który utrzymuje, że czajniczek niewątpliwie istnieje, a skoro nie da się udowodnić, że jest inaczej, to odrzucenie tego twierdzenia przez innych ludzi jest przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń. Słusznie uznano by, że taki człowiek prawi nonsensy. Jednakże gdyby obecność czajniczka potwierdzona była w starożytnych księgach, głoszona jako święta prawda każdej niedzieli i wtłaczana do umysłów młodzieży w szkole, jakiekolwiek wahanie w wierze w jego istnienie zostałoby uznane za oznakę podejrzanej ekscentryczności, a osobnika wątpiącego wysłano by do psychiatry w bardziej oświeconych czasach lub oddano w ręce inkwizycji w wiekach wcześniejszych.

W wydanej w 2003 książce "A Devil's Chaplain" Richard Dawkins rozwinął wątek czajniczka:

Przyczyną, dla której zorganizowane religie zasługują na potępienie, jest to, że w przeciwieństwie do wiary w czajniczek Russela, są potężne, wpływowe, mają korzyści podatkowe oraz zagwarantowany wpływ na dzieci zbyt małe by się bronić. Dzieci nie są przymuszane do spędzania decydujących o ich późniejszym rozwoju lat na czytaniu ilustrowanych książeczek o czajniczkach. Państwowe szkoły nie wykluczają dzieci, których rodzice upodobali sobie zły kształt czajniczka. Wyznawcy czajniczka nie kamienują niewierzących w czajniczek, czajniczkowych apostatów, czajniczkowych heretyków czy też czajniczkowych bluźnierców. Matki nie ostrzegają synów przed małżeństwem z czajniczkową sziksą, której rodzice wierzą w trzy czajniczki, a nie w jeden. Ludzie, którzy najpierw wlewają mleko nie rzucają na kolana tych, którzy najpierw wlewają herbatę.

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

DonMlody wczoraj o 21:15
0  1

Schizma - jedni mówią, że w czajniczku jest herbata, drudzy, że kawa




O mnie

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości."

Skąd

Stołeczne Królewskie Miasto Kraków

Z nami od

04 czerwca 2013 13:51

Dodanych

1866

Komentarzy

3535

Karma wrzut

28064

Karma komentarzy

6148

Obserwowani 14

Obserwują 32