Cukier i stężony kwas
Zlewka zwykłego cukru zalana stężonym kwasem siarkowym.
Co tu się dzieje z chemicznego punktu widzenia?
Cukier jest węglowodanem, czyli składa się z węgla i wody połączonych razem w cząsteczkę. Kwas usuwa tą wodną część.

Cukier C12H22O11 oraz kwas siarkowy H2SO4 reagują dając węgiel 12 C oraz wodę w postaci pary 11 H2O, która wypycha całość. Reakcja jest najintensywniejsza na dole gdzie grawitacyjnie zbiera się cukier, kwas i woda. Suma summarum ze zlewki wydobywa się węglowa pianka jakby ktoś wyciskał pastę do zębów! :D

Opis reakcji: https://www.thoughtco.com/sulfuric-acid-and-sugar-reaction-3975983
Przykładowy filmik z reakcją:


https://youtu.be/xK4z_YhtTBM

dobre
   
słabe
   
2


  • Computer bug

    33 petro petro Wiedza    link    5 dni temu, 14 czerwca 16:51     52384

Computer bug
Pierwszy na świecie komputerowy "bug" był dosłownie...owadem żyjącym w komputerze! Stąd zresztą "computer bug" (ang. błąd komputera) wziął swoją nazwę. Na zdjęciu widać ćmę z 1947 roku która była przyczyną usterek komputera marynarki wojennej Mark II Aiken Relay Calculator oraz opis technika o skutecznym "debuggingu" komputera. Kiedyś obszerne pół-mechaniczne komputery były bardzo gorące i stanowiły idealne warunki dla kolonii owadów. Oczywiście przeszkadzały one w pracy tych maszyn, co objawiało się błędami w oprogramowaniu i pracy komputerów. Dlatego od czasu do czasu trzeba było przeprowadzać fizycznie "debugging" czyszcząc komputer. Nazwa się przyjęła i dziś termin ten oznacza każdą naprawę usterek w pracy komputera/oprogramowania. Pierwszy na świecie "komputerowy bug" ze zdjęcia jest natomiast do dzisiaj przechowywany w Naval Surface Warfare Center Computer Museum (Dahlgren, Virginia, USA).

URL: https://unrealfacts.com/the-origin-of-computer-bug-came-from-the-first-computer-bug-which-was-a-moth/

dobre
   
słabe
   
0

Pokój pełen komputerów!
Od 1613 roku "komputer" to zawód polegający na dokonywaniu żmudnych obliczeń matematycznych. Komputerzy dokonywali wszystkich obliczeń ręcznie, wedle wcześniej ustalonych schematów. Zwykle dzielili się problemem dokonując równoległych obliczeń w kilkunastoosobowych grupkach. Komputerzy byli niezwykle ważni np. w obliczeniach trajektorii pocisków artyleryjskich. Ponieważ w czasie II Wojny Światowej mężczyźni walczyli na froncie, typowym komputerem była wtedy kobieta. Od czasu powstania uniwersalnego elektronicznego komputera ENIAC (Electronic Numerical Integrator and Computer) w 1946 roku, zawód komputera zaczął wymierać. Dzisiaj "komputer" oznacza zupełnie coś innego niż pierwotnie.

Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Human_computer
YouTube - Electronic Computing: Crash Course Computer Science -


https://www.youtube.com/watch?v=LN0ucKNX0hc&list=PL8dPuuaLjXtNlUrzyH5r6jN9ulIgZBpdo&index=3

dobre
   
słabe
   
0

Eleanor R. Adair i mikrofale
To Eleanor R. Adair w swoim "kontrowersyjnym" pokoju eksperymentalnym. Umieszczała w nim zwierzęta, ludzi a nawet samą siebie... po czym pokój był zalewany PROMIENIOWANIEM MIKROFALOWYM! Badani byli za jego pomocą podgrzewani jak jedzenie w mikrofalówce przez ponad 45 minut! Eksperyment był powtarzany z ogromną dawką mikrofal przez trzy dekady i... nic! Przeciętny człowiek nie ma styczności z tak gigantycznymi dawkami mikrofal (WiFi + Telefony komórkowe + Mikrofalówki + Linie wysokiego napięcia + Radary policyjne etc.) jakie miała Pani Eleanor Adair i jej ochotnicy, a mimo to jedyną zaobserwowaną zmianą było...pocenie się od ciepła (na marginesie mówiąc: opisywane jako bardzo przyjemne ciepełko od środka szczególnie jeśli pokój był chłodny.) Ona sama dożyła sędziwego wieku 86 lat zanim umarła na wylew. Otwarcie sprzeciwiała się "mikrofalowej fobii" i wydawaniu miliardów dolarów na badania szkodliwości mikrofal tłumacząc, że "Po prostu nie ma tam nic do zbadania."

W rzeczy samej wiemy od dawna, że mikrofale nie są promieniowaniem jonizującym - czyli takim które potrafi wyrwać elektron z atomu niszcząc cząsteczkę. Do szkodliwego promieniowania jonizującego zaliczamy: promieniowanie X, gamma i UV (ultrafioletowe). Są to promienie z wysokich częstotliwości elektromagnetycznych a ich fotony niosą ogromną energię. Promieniowanie mikrofalowe niesie natomiast energię nie tylko mniejszą od ultrafioletu, ale także mniejszą od promieniowania widzialnego (kolory tęczy), a nawet mniejszą od słabego promieniowania podczerwonego! Mikrofalowy foton nie ma dość siły by uszkodzić nasze DNA i wywołać jego mutację która skutkowałaby nowotworem. Może co najwyżej oddać naszym komórkom swoją energię w postaci transferu ciepła. O ile więc nie spalisz się żywcem, nie ma fizycznych podstaw do obaw. BA! Gdyby istniały jakieś inne nieznane naukowcom mechanizmy nowotworzenia z winy mikrofal to nie tylko wszyscy badani w eksperymencie Eleanor R. Adair by zachorowali...ale także cały świat! Liczba urządzeń stosujących mikrofale rośnie przecież w tempie wykładniczym. Spodziewalibyśmy się zatem, że i częstość występowania nowotworów (np. glejaków mózgu u osób korzystających z telefonów komórkowych) również powinna diametralnie wzrosnąć...a tak nie jest!

Suma summarum - mikrofalowe fobie są nieuzasadnione z naukowego punktu widzenia. Nawet jeśli kiedyś pojawią się badania naukowe które wykażą ponad wszelką wątpliwość negatywny wpływ mikrofal na nasze zdrowie*...już teraz wiemy, że mikrofale mają co najwyżej marginalne znaczenie.

Cancer Research UK - Mobile phones, wifi and power lines - http://www.cancerresearchuk.org/about-cancer/causes-of-cancer/cancer-controversies/mobile-phones-wifi-and-power-lines
American Cancer Society - Microwaves, Radio Waves, and Other Types of Radiofrequency Radiation - https://www.cancer.org/cancer/cancer-causes/radiation-exposure/radiofrequency-radiation.html
Rationalwiki - Microwave cancer fears - http://rationalwiki.org/wiki/Microwave
Veritassium - Do Cell Phones Cause Brain Tumors? -


https://www.youtube.com/watch?v=wU5XkhUGzBs
SciShow - Do Cell Phones Cause Cancer? -

https://www.youtube.com/watch?v=ju2kcMzALkc
ScIQ - Microwaves Cause Cancer?! -

https://www.youtube.com/watch?v=1aJiEM4wOwg
Wikipedia - Microwave effects on health - https://en.wikipedia.org/wiki/Microwave#Effects_on_health
Wikipedia - Eleanor R. Adair - https://en.wikipedia.org/wiki/Eleanor_R._Adair
The New York Times - Eleanor R. Adair, Microwave Proponent, Dies at 86 - http://www.nytimes.com/2013/05/06/science/eleanor-r-adair-microwave-safety-researcher-dies-at-86.html

  • Wiele osób zwraca np. uwagę na to, że podgrzewanie jedzenia w mikrofali troszkę zmienia jej skład, np, podgrzewając i niszcząc witaminy. Wydaje się jednak, że to zjawisko ma tak marginalne znaczenie, że o wiele większe znaczenie ma to CO JESZ a nie jak to podgrzewasz.

dobre
   
słabe
   
2

  • Antennapedia

    50 petro petro Wiedza    link    5 dni temu, 14 czerwca 16:11     32104

Antennapedia
Jedną z ciekawszych mutacji u muszki owocówki jest "antennapedia" - czyli z jej głowy wystają NOGI !

DNA nie zawiera projektu budowy ciała, tylko przepis mówiący o tym jak dana komórka ma się zachować w danej sytuacji. Za udzielenie komórkom informacji, gdzie w ciele się znajdują (i co powinny zatem robić) odpowiadają tzw. "geny Hox". Wystarczy trochę w nich namieszać i komórki mylą się co do tego co powinny robić. Wtedy plan budowy ciała ulega drastycznym zmianom (i tak np. rosną jej nogi na głowie). Ciekawe jest również to, że zarówno embrion ludzki jak i jajo muszki owocówki korzystają z tych samych mechanizmów planowania budowy ciała. Często możesz nawet zamienić miejscami geny Hox obu gatunków i nic się nie zmieni. Oznacza to, że mimo iż mamy różne geny, to sposób ich aktywacji jest raczej czymś uniwersalnym.

Ciekawostka poboczna: niektóre geny Hox są wyłączone na stałe w wyniku ewolucyjnie utrwalonej mutacji. Przykładem tego jest kura domowa, która mimo iż wywodzi się od dinozaurów, nie posiada zębów. Okazuje się jednak, że geny za produkcję zębów nadal są u niej obecne i sztuczne przywrócenie do życia genu Hox które je aktywuje sprawia, że kury znowu mają zęby!

Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Geny_homeotyczne
Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Antennapedia
URL: https://www.scientificamerican.com/article/mutant-chicken-grows-alli/
Youtube:


https://www.youtube.com/watch?v=9sjwlxQ_6LI

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

martinezz123 wczoraj o 22:31
0  0

czad!

elhash 5 godzin temu
0  3

@martinezz123: No ten gościu powinien po dwa plusy dostawać ;)

  • Witamina D

    11 petro petro Wiedza    link    5 dni temu, 14 czerwca 15:52     14143

Witamina D
80-90% witaminy D powstaje endogennie w skórze dzięki promieniom słonecznym. Jednak, żeby ten proces mógł nastąpić, trzeba spełnić kilka warunków:

- Ekspozycja powinna trwać około 15 minut. Dłuższa ekspozycja jest niewskazana ze względu na ryzyko nowotworów skóry.
- Trzeba wyjść na dwór (lub pole, jeśli jesteś z Krakowa) między godziną 10 a 15. W innych godzinach, mimo, że słońce nadal świeci, synteza jest znacznie mniej wydajna.
- W zimie się nie liczy. Efektywna synteza skórna następuje od końca kwietnia do początku września.
- Kremy z filtrem UV, nawet te bardzo słabe, niemal całkowicie blokują syntezę skórną witaminy D (np. faktor 15 w 99,9%).
- Przy pochmurnej pogodzie również synteza jest znacznie mniejsza.
- Trzeba odsłonić trochę ciałka. Oczywiście, czym większa powierzchnia tym więcej witaminy D się zsyntetyzuje, ale wystarczy odsłonić przedramiona i łydki (BTW kolejny powód, żeby robić łydy: większa powierzchnia = więcej witaminy D = profit).

dobre
   
słabe
   
0

  • Naliściaki

    10 petro petro Wiedza    link    5 dni temu, 14 czerwca 15:33     20695

Naliściaki
Autor: Łukasz Osipa

dobre
   
słabe
   
2

6 czerwca 2018 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim miało miejsce spotkanie dotyczące coraz bardziej popularnych poglądów, że niby jeszcze przed czasami dynastii piastowskiej istniało potężne „Imperium Lechitów”. Czy w ogóle taki temat, bliższy fantasy niż nauce, powinien być podejmowany w murach uczelni?

Zanim spotkanie o Lechitach zdążyło się rozpocząć w komentarzach je zapowiadających pojawiły się wątpliwości. „Po co zajmować się takim tematem?” „To przecież bajka i to skrojona tak nieudolnie, że szkoda na nią czasu”. Autorzy tych opinii sugerowali wprost, że na uniwersytecie nie ma miejsca na dyskusje o zagadnieniach, o których ludzie wiedzą, że są fałszywe? Nie padło jednak wyjaśnienie: jacy ludzie? Naukowcy czy ludzie spoza akademii? Specjaliści czy laicy?

Cafe Nauka Extra, to spotkania, które dotyczą tematów społecznie kontrowersyjnych, zagadnień, o których często wypowiadają się osoby bez odpowiedniej wiedzy, lansując pseudonaukowe teorie i wyjaśnienia. W takim zamieszaniu, głos nauki musi być bardziej słyszalny i podkreślany. Pierwsze z takich wydarzeń poświęcone było tematyce szczepień i szczepionek, po nim przyszedł czas na temat humanistyczno-społeczny, na „Wielką Lechię”.

Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?

Pseudonauka – po co ona komu?

- Koncepcja „Wielkiej Lechii” jest fantazją, która w znacznym stopniu bazuje na interpretacji realnie istniejących lub fikcyjnych źródłach pisanych – definiował ten fenomen w trakcie Cafe Nauka dr hab. Marcin Przybyła, archeolog z UJ. – Jest opowieścią o władcach Lechii i ich walecznych poddanych, jest historią polityczną lub bardziej czymś, co udaje historię polityczną. Większość propagatorów teorii lechickiej przyjmuje, że państwo polskie powstało 3000-3500 lat temu.

Jeśli więc jest fantazją i czymś co udaje historię (naukę) – po co ona komu?

Dr Marcin Napiórkowski, kulturoznawca i autor bloga „Mitologia współczesna” określa fundamenty koncepcji pseudonaukowych (w tym i teorii lechickiej) następująco: - Pseudonauka proponuje opowieść o dziejach świata, w której ludzie od początku byli najważniejsi. (…) Jest niezwykle atrakcyjna, bo w miejsce „pustych eonów”, które opisuje współczesna nauka, podstawia „sensowny kalendarz” pełen wydarzeń bezpośrednio związanych z nami. Jeżeli to jeszcze nie dosyć – bo ludzkość to w końcu dosyć spora grupa – możemy ten kalendarz jeszcze ulepszyć! Dlaczego by cała historia nie miała opowiadać o Polakach?”.

Wynika, z tego, że całe zamieszanie z Lechitami polega na wypełnianiu pustych przestrzeni naszej (nie)wiedzy historycznej? To zaspokojenie potrzeby by wiedzieć – nawet jeśli to wiedza na niby; jesteśmy tak cywilizowani i tak ważni, my ludzie, że nie możemy nie wiedzieć! A może wymyślanie i głoszenie tego rodzaju poglądów to potrzeba bycia zauważonym, działania dla wyższych celów, poczucia niedocenienia i ambicji – jeśli tak, to te działania zaspakajałyby potrzeby stricte psychologiczne. A może, patrząc z jeszcze innej strony, to po prostu potrzeba naukowej rozrywki – w tym sensie propagatorzy koncepcji lechickich są naszymi narodowymi Tolkienami?

Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?
Imperium Lechickie jest takie fajne, bo rozpala wyobraźnię. Spójrzmy choćby na poczet lechickich królów – nie przypadkowo Tolkien i jego świat stworów, czarów, walki dobra i zła jest popularniejszy niż artykuły z PubMedu. Taka „nauka”(jak ta o lechickim supermocarstwie) pełna nowych, egzotycznych nazw, brzmiących jakby istniały na obrzeżach Śródziemia lub w opowieściach Marco Polo, bogata w chwalebne czyny i odkrywane wciąż tajemnice - to jest dopiero coś! A ta druga, „nauka naukowa”, ze swoim wiecznym „ale”, „być może”, „nie wiemy na pewno” - w wyobrażeniowym, społecznym kontekście ona brzmi po prostu nudnie! Zieeew!

- Koncepcja „Wielkiej Lechii” jest paranauką – kontynuuje swe rozważania dr Przybyła – i stąd może wydawać się bardziej pociągająca dla czytelników, co nie oznacza, że musi być przez naukę lekceważona - nie jako alternatywa dla dowodzenia naukowego, bo nią nie jest, ale jako zjawisko społeczne. Koncepcja ta czerpie inspiracje z dwóch kierunków badań, które okazały się być ślepymi uliczkami, z archeologii nacjonalistycznej I poł. XX wieku oraz z rasizmu naukowego. Fakt, że oba te kierunki były mocno powiązane z ponurymi wydarzeniami, do których doszło w poł. XX wieku na terenie Europy, sugeruje dużą ostrożność.
I jeszcze raz przywołajmy Marcina Napiórkowskiego. – (…) na scenę wchodzi pseudonauka, cała na biało. I mówi: możesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Zachować wszystkie te fajne słowa, których używają astrofizycy, biolodzy i archeolodzy, a jednocześnie znowu wrócić do centrum wszechświata. Wystarczy tylko z pojęć takich jak „genom”, „kwantowy” czy „starożytne kroniki” zbudować całkiem nową konstrukcję. (…) Popularność teorii pseudonaukowych wiąże się z tym, że proponują nam atrakcyjną wizję świata. Jednym z jej elementów jest przywrócenie miejsca słuchacza w centrum wszechświata i historii.

Alternatywne światy

Ale co w tym złego? Jeśli ktoś chce się bawić w historyczno-fantastyczne majsterkowanie – jego sprawa. Jedni zbierają grzyby, drudzy kolekcjonują znaczki, a jeszcze inni…

Roman Żuchowicz, autor książki „Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka” (2018): - Ktoś, kto będzie wierzył w Wielką Lechię nie zagraża niczyjemu życiu ani zdrowiu. Mówiłem już jednak, że strony, na których pojawiają się materiały o Lechii, rzadko bywają poświęcone tylko jej – to przeważnie miejsca poświęcone wielu teoriom spiskowym. Ktoś, kto przekona się do turbosłowianizmu, szybko natrafi na poglądy, jakoby raka powinno się leczyć witaminą C, a dzieci dla ich własnego dobra nie wolno szczepić. Będzie to tym łatwiejsze, że opowieści pseudohistoryczne podkopały u danej osoby autorytet nauki w ogóle – gdy już się przyjmie, że nie można wierzyć historykom, z równą łatwością kwestionuje się ustalenia nauk medycznych i wszystkich pozostałych. Pokierują go w tę stronę również algorytmy działające portalami społecznościowymi i wyszukiwarkami [źródło: http://jagiellonski24.pl/2017/10/05/polowa-zrodel-o-wielkiej-lechii-pochodzi-z-internetu-o-fenomenie-turboslowianizmu-rozmowa/ ].

Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?
Marcin Napiórkowski: - Oczywiście bajania o pradawnym Imperium Lechitów można po prostu wyśmiać. Lepiej jednak potraktować je jako ważny sygnał alarmowy. Każdy sukces pseudonauki na jednym polu otwiera jej kolejne przyczółki, infekując publiczność spiskowym sposobem myślenia naznaczonym nieufnością wobec autorytetów i wypaczoną wiarą w „demokratyczność poznania”. Każdy czytelnik uwiedziony opowieścią o „Polsce starożytnej” to potencjalny członek ruchu antyszczepionkowego, tropiciel spisków i wyborca najbardziej zwariowanych ugrupowań [źródło: http://mitologiawspolczesna.pl/tryumf-historycznej-post-prawdy-pseudonaukowe-bestsellery-o-starozytnym-imperium-lechitow/ ].

Mamy więc dwa niezwykle istotne i groźne wątki, które w lechickim anturażu, otwierają bramy do negowania poznania naukowego (wynikających z tego poznania wniosków, ale przede wszystkim jego metod) oraz tworzenia złożonych konstrukcji pseudonaukowych. W tychże gmachach wiedzy alternatywnej (jak głupio by to sformułowanie nie brzmiało) wiara w starożytne narodowe supermocarstwo współistnieje ze spiskiem koncernów farmaceutycznych, dybiących na nasze zdrowie oraz przeświadczeniem, że tylko naturalne i magiczne metody leczenia dają ludziom zdrowie i powodzenie. Tarot i suplementy diety zastępują rezonans magnetyczny i leki.

„Dzieci. Na jutro referat o królu Filanie”

Pseudonaukowe teorie ze swym brakiem rygoru naukowego, dowolnością wniosków, które często wyprzedzają fakty (najpierw teza, potem fakty i to takie, które ją potwierdzą) i nagłymi, niepopartymi żadną sensowną argumentacją zmianami poglądów (brak konsekwencji) tworzą jeszcze jedno poważne zagrożenie. Choć może brzmi to śmiesznie, działając wg tego rodzaju mechanizmów taka choćby teoria lechicka jest w stanie szybko adaptować się do potrzeb i sytuacji. Czyż nie może się okazać, za chwilę, że znajdą się „dowody” na lechickie odrzucenie poglądów o globalnym ociepleniu albo o tym, że państwo lechickie rozkwitło gdzieś w regionie X, leżącym teraz poza granicami Polski, który wobec tego winien być jak najszybciej przyłączony do macierzy. Taka zmienność jest szczególnie istotna w relacjach między pseudonauką a polityką – która w drodze do władzy potrzebuje, czasem ad hoc, wsparcia ideowego i dodatkowego zaplecza działaczy oraz wyborców.

Wyobraziłem sobie – mówi przywoływany już wcześniej Roman Żuchowicz - że powstaje jakiś układ polityczno-personalny, w którym minister edukacji, działając z politycznego wyrachowania, podejmuje decyzję o tym, żeby do szkolnych podręczników dopisać imperium lechickie jako równorzędną, alternatywną teorię początków państwa polskiego.

Tak właśnie od fantazmatu o chwalebnych czynach królów Lecha, Popiela czy Filana (wg. koncepcji lechickich od niego pochodzi nazwa Finlandia, bo ten właśnie prapolski władca podbił ziemie fińskie – sic!) dotarliśmy do weryfikowania historii, modyfikowania nauczania w szkołach i wielkiej polityki. Jeśli ktoś jeszcze nie dostrzega w tym realnego problemu, warto prześledzić dyskusję i zmiany, jakie w Stanach Zjednoczonych dotyczą wprowadzenia do szkół kreacjonizmu, poglądu, który niby ma uzupełniać naukową koncepcję biologicznej ewolucji, a jest z nią całkowicie sprzeczny.

I choćby dlatego o takich pseudonaukowych poglądach warto rozmawiać na uniwersytetach.

Piotr Żabicki
http://www.nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/140094820

dobre
   
słabe
   
0




O mnie

Make science not war

Skąd

Stołeczne Królewskie Miasto Kraków

Z nami od

04 czerwca 2013 13:51

Dodanych

1190

Komentarzy

3598

Karma wrzut

20937

Karma komentarzy

6259

Obserwowani 15

Obserwują 40