Po zalogowaniu się na stronie mobilnej
Taka prośba do właścicieli strony. Zróbcie coś z tym, bo to już jest odbardzo długiego czasu, z tym ze kiedyś jedynie na co drugiej czy trzeciej stronie. Teraz notorycznie po zalogowaniu się, na pierwszej głównej stronie. Baa, nawet jak na końcu adresu wpiszę wiedza, to na pierwszej stronie jest to samo.

   
   
8


Nie żyje Chester Bennington. Wokalista zespołu Linkin Park.

Lider zespołu Linkin Park Chester Bennington nie żyje

- poinformował koroner Los Angeles. Dodał, że wygląda na to, że muzyk popełnił samobójstwo. Zwłoki znaleziono w domu muzyka w USA.

"Jestem zszokowany i zrozpaczony, ale to prawda"

- napisał na Twitterze Mike Shinoda z Linkin Park. Dodał, że zespół wyda wkrótce oficjalne oświadczenie.


Samobójstwo w urodziny przyjaciela


Wcześniej informację o śmierci wokalisty podał zajmujący się życiem celebrytów portal TMZ. Powoływał się na służby, które miały potwierdzić, że 41-letni Bennington popełnił samobójstwo. Miał się powiesić w swoim domu w Palos Verdes w Los Angeles. Agencja Reutera próbowała potwierdzić tę informację u rzecznika policji w Palos Verdes, ale ten nie chciał komentować sprawy. Rzecznik Greg Robinson w oświadczeniu napisał jedynie, że policja została wezwana na interwencję w Palos Verdes w czwartek rano, przed godziną 9.

Chester Bennington miał sześcioro dzieci, był dwukrotnie żonaty. Portal TMZ pisze, że Bennington od lat walczył z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. W jednym z wywiadów miał wyznać, że w przeszłości myślał o samobójstwie, bo jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez mężczyznę. Bennington był przyjacielem Chrisa Cornella, wokalisty Soundgarden, który popełnił samobójstwo w maju 2017 roku. Dzisiaj przypadały 53. urodziny Cornella. Bennington w dniu śmierci przyjaciela napisał do niego list otwarty.


https://www.youtube.com/watch?v=kXYiU_JCYtU&feature=youtu.be


Xero, później Linkin Park


Zespół Linkin Park zdobył nagrodę Grammy, a ich debiutancki album "Hybrid Theory" rozszedł się w 10 milionach egzemplarzy. Bennington zaistniał na scenie muzycznej w 1999 roku. Został polecony zespołowi Xero, który poszukiwał wokalisty i nagrał dla niego pierwsze utwory. Został frontmanem Xero, które z czasem zmieniło nazwę na Linkin Park.


Od siebie


.. dodam, że uwielbiałem ich KAŻDY kawałek, ale z dwóch pierwszych albumów. Ta muzyka kojarzy mi się z zajebistymi latami i wywołuje u mnie uczucie, którego nawet nie chce mi się opisywać.. Chciałem pójść na ich koncert. Ostatnio się nie udało, a teraz...

   
   
0

Osho tłumaczy, dlaczego pozytywne myślenie to 'jeden wielki bullshit'
'Myśl pozytywnie' to nie tylko bezrefleksyjna porada – niektórzy tę dewizę traktują jak filozofię i remedium na wszystkie problemy. Taka postawa według wielu może być jednak szkodliwa. Dlaczego? Wyjaśnił to Osho – znany hinduski guru.

'Świat mi mówi: Kocham cię. Kurs pozytywnego myślenia.' 'Pracownia dobrej myśli'. 'ZAMKNIJ SIĘ! PRZESTAŃ NARZEKAĆ I ZACZNIJ ŻYĆ!' – to pierwsze z brzegu tytuły bestsellerów popularnych internetowych księgarni. Cóż, ludzie od wieków próbują dowiedzieć się, jak radzić sobie z problemami i nie ma w tym nic złego. Stąd popularnością od dawna cieszy się nie tylko literatura motywacyjna, ale także kursy rozwoju osobistego i inne tego typu profesjonalne porady. Co przeważnie je wyróżnia? Skupianie się na pozytywnych aspektach życia i własnego ja.

Jeszcze dwa lata temu, kiedy Tygodnik Powszechny publikował reportaże Kaliny Błażejowskiej o działalności Mateusza Grzesiaka, coaching rzadko bywał obiektem masowych kpin, a rozwój osobisty i dewiza 'myśl pozytywnie' bywały używane ironicznie wyłącznie przez najbardziej świadomych trolli. Dzisiaj, za sprawą popularności takich fanpejdży jak Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty, wielu patrzy podejrzliwie na wszelkiego rodzaju specjalistów wystawiających recepty na udane życie (zwłaszcza jeżeli ci uczynili z tego intratny biznes), a w mediach coraz częściej pojawiają się merytoryczne głosy demaskujące ułudę 'pozytywnego myślenia'. Jednym z nich jest obszerna wypowiedź Osho – popularnego hinduskiego guru, twórcy ruchu religijnego Neo-Sannyas. Na łamach serwisu thepowerofideas.ideapod.com guru mocno krytykuje tę ideę.

Osho tłumaczy, dlaczego pozytywne myślenie to 'jeden wielki bullshit'
Dale Carnegie czyta swój bestseller 'Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi'


Według hinduskiego guru filozofia pozytywnego myślenia w gruncie rzeczy sprowadza się do bycia nieszczerym i nieprawdziwym. – Wiąże się z widzeniem pewnych rzeczy i zaprzeczaniu ich istnienia. To oszukiwanie siebie i innych – przekonuje mistrz. Dalej pojawiają się mocniejsze słowa. – Pozytywne myślenie to gówno warta filozofia i jedna z gorszych rzeczy, jakie Ameryka dała światowemu humanizmowi. Za co jeszcze Osho atakuje tę ideę?
W swojej wypowiedzi odwołuje się do Dale'a Carnegie'a, autora znanych książek o pozytywnym myśleniu. – Jego filozofia mówi: 'Nie patrz na negatywną część życia, nie dostrzegaj jego ciemniejszej strony'. Ale czy myślisz, że jak nie będziesz na nią zwracał uwagi, to ona zniknie? W ten sposób oszukujesz siebie. Nie zmienisz rzeczywistości – noc zawsze przyjdzie, niemożliwym jest, aby słońce świeciło 24 godziny na dobę. Negatywnej części życia jest tak dużo, jak pozytywnej – wspólnie się równoważą.

Swoje przemyślenia Osho precyzuje jeszcze bardziej:

Pytasz mnie, czy jestem przeciwko filozofii pozytywnego myślenia? Tak, ponieważ jestem także przeciwko filozofii negatywnego myślenia. Obie są złe, ponieważ ignorują swoje wzajemne istnienie.

Pół-prawda jest bardziej niebezpieczna niż kłamstwo – to drugie wychodzi na jaw prędzej czy później. Pół-prawda z kolei może nigdy nie zostać zdemaskowana, i będzie się ją postrzegało jako po prostu prawdę. Pół-prawda udaje, że jest prawdą.

Swój wywód guru kończy dobitną konstatacją.

Pozytywne myślenie to po prostu filozofia hipokryzji. Kiedy chcesz płakać, uczy cię, żeby śpiewać. Możesz się nauczyć kontrolować te łzy, ale one kiedyś wrócą do ciebie w innej sytuacji. Hamulce mają swój limit. A piosenka, którą zaśpiewasz, nie będzie miała żadnego znaczenia; nie poczujesz jej, bo nie będzie pochodzić z twojego serca.

Źródło: thepowerofideas.ideapod.com

   
   
6

Najlepszy komentarz:

MowcaUmarlych 01 lipca 2017 07:30
0  0

ułuda pozytywnego myślenia <3
// bym był zapomniał
"koperfield"Ojtam to pała.

Screamek 02 lipca 2017 15:18
0  2

@MowcaUmarlych: o co Ci kurwa ziomek chodzi po pierwsze pozytywne myślenie to sposób radzenia sobie z zrezygnowaniem przykłado: coś ci nie wyszło więc norma że bierzesz się w garść a nie siedzisz w dołku i czekasz aż każdy będzie ci współczuł jaki to biedny nie jesteś wiadomo że nie odrazu człowiek bierze się w garść po klęsce i poprostu potrzebuje czasu. Ale pozytywne myślenie albo inaczej mówiąc sposób spojrzenia na świat sprawia że stajesz się silniejszym człowiekiem. A po drugie sam jesteś pała gimbus i spamer.
Ale nie przejmuj się... Myśl pozytywnie może kiedyś z tego wyrośniesz.

Aztekowie
Rozebranego i związanego jeńca wrzucano do ogniska, gdzie przez chwilę piekł się żywcem. Następnie kapłani wyciągali jeszcze żywą ofiarę i nożem otwierali klatkę piersiową, by z jej piersi wyrwać wciąż bijące serce. Opis wyjątkowo sadystycznej egzekucji? Też. Ale przede wszystkim typowy obrzęd składania ofiary ku czci azteckiego boga ognia Xihuatecuhtli.

Aztekowie nie mają zbyt dobrej prasy. Fakt – zbudowali rozciągające się od Zatoki Meksykańskiej po wybrzeże Pacyfiku imperium, którego kres położyło dopiero przybycie Hiszpanów. Zwykle podkreśla się jednak okrucieństwo ich rytuałów i ucisk podbitych narodów. Czy są to opinie przesadzone?

Wszak ofiary z ludzi w takiej czy innej formie były charakterystyczne dla całej Mezoameryki, a ludy zamieszkujące imperium często korzystały z dobrodziejstw swoistego Pax Azteca. Trochę w myśl zasady – skoro was już podbiliśmy, to teraz damy wam spokój. Ale czasem kogoś jednak złożymy w ofierze… Przyjrzyjmy się zatem kilku formom oddawania czci azteckim bogom.


Dałeś się złapać? Masz problem!


Aztekowie
Najczęściej składano w ofierze jeńców wojennych. Nieszczęśników prowadzono po schodach piramidy do znajdującej się na jej szczycie świątyni. Tam kładziono ich na ołtarzu. Czterech kapłanów trzymało ofiarę, a kolejny otwierał jej klatkę piersiową obsydianowym nożem i wyjmował serce, które mogło jeszcze bić nawet przez pięć minut.

Następnie ciało zrzucano po schodach piramidy. Niekiedy część ciał ofiar zjadano, a zaproszenie na tego rodzaju ucztę uchodziło za zaszczyt. Ocenia się, że w całym środkowym Meksyku składano w ofierze około 20 000 osób rocznie.

W ten sposób opisywał to jeden z konkwistadorów Bernal Diaz del Casstillo:

Uderzeniem krzemiennego noża otwierali pierś nieszczęsnego Indianina i pośpiesznie wyrywali bijące serce, które razem z krwią ofiarowywali bożkowi, w imię którego sprawowali tę ofiarę. Odcinali ramiona, uda i głowę, zjadając uda i ramiona na obrzędowych ucztach. Głowę zawieszali na belce, a ciało ofiary nie było zjadane, ale oddawano je na pastwę zwierzętom.

Aztekowie
Zdaniem Azteków krew ich ofiar miała zapewnić pożywienia Słońcu, które jej potrzebowało, aby móc poruszać się po niebie.


Celem tego rodzaju rytuałów było zapewnienie pożywienia Słońcu, które potrzebowało ludzkiej krwi, by móc poruszać się po niebie. Taki aztecki sposób na walkę z Apokalipsą. Warto jednak zauważyć, że jeńcy przeznaczeni na ofiarę byli otaczani szacunkiem.

Aztecka religia przewidywała dla nich miejsce u boku Słońca (ale tylko przez cztery lata!), a następnie przemianę w motyla lub kolibra. Los schwytanych i złożonych w ofierze wrogów był więc taki sam jak wojowników poległych na polu bitwy.


Dali flet, cztery żony, ale potem zabili


Inną formą ofiary, nie tak masową, lecz działającą na wyobraźnię, była ta ku czci Tezcatlipoki – patrona wojny, niezgody, ale także władców. Najpierw spośród jeńców wybierano młodzieńca bez fizycznych skaz. Następnie kandydata ubierano w strój Tezcatlipoki. Przez rok był traktowany jak bóg. Chodził swobodnie po mieście w towarzystwie ośmiu paziów, grając na flecie.

Aztekowie
Ilustracja z działa Diega Durana pt. „Histoire des Indiens. Sacrifice Humain” z 1579 r. przedstawiająca krwawą ceremonię. W tym przypadku ofiarę trzyma tylko trzech kapłanów, a czwarty wyrywa jej serce.


Na dwadzieścia dni przed złożeniem w ofierze młodzieniec otrzymywał cztery żony reprezentujące boginie, które odtąd towarzyszyły mu w wędrówce. W dzień święta Toxcal, w wybranym przez siebie momencie docierał do stóp świątyni.

Następnie dobrowolnie wchodził na szczyt, po drodze łamiąc flety. Tam czekali na niego kapłani, którzy składali go w ofierze w opisany już wcześniej sposób. W dowód wyjątkowego szacunku jego ciało nie było zrzucane ze schodów, ale znoszone przez kapłanów.


Nietypowy nawóz dla kukurydzy


Aztekowie
Wojownik-ofiara gotowy do walki. Tak przynajmniej przedstawiał go XVI-wieczny „Codex Magliabechiano”.


Xipe Totec był azteckim bogiem wegetacji i dojrzewającej kukurydzy, ta zaś stanowiła podstawę jadłospisu wszystkich mieszkańców Mezoameryki. Nic dziwnego zatem, że rytuał ku czci tego bóstwa cechował się wyjątkowym poziomem skomplikowania.

Najpierw jeńca, który odznaczył się walecznością na polu bitwy, przywiązywano do okrągłego kamienia nazywanego temalacatl. Jako uzbrojenie otrzymywał maczugę, która zamiast śmiercionośnych ostrzy z obsydianu miała przyczepione pióra.

Jego przeciwnikami byli azteccy wojownicy w pełnym uzbrojeniu. Jeżeli jeńcowi jakimś cudem udało się pokonać kolejno czterech z nich, piąty był leworęczny, przez co ulegali mu nawet najdzielniejsi.

Pokonanego wojownika przekazywano kapłanom, którzy wyrywali mu serce i zdzierali skórę. Ciało ofiary częściowo zjadano, a skórę przez dwadzieścia dni nosili wybrani mężczyźni. Spacerowali oni po mieście, żebrząc, a następnie przekazując dary ubogim. Po upływie owych dwudziestu dni skórę zakopywano, co miało zapewnić bujny wzrost kukurydzy.

Aztekowie
Zdaniem Azteków ofiary z ludzi były konieczne. Tylko dzięki nim można było ocalić świat od całkowitej zagłady. Miały one również zapewnić przychylność bogów odpowiedzialnych za codzienną egzystencję.



Chcieli dobrze…


Rytuały Azteków mogą się wydawać barbarzyńskie. Ofiarom z pewnością nie było do śmiechu. Trzeba jednak zauważyć, że nie byli oni ani pierwszym, ani jedynym ludem, który składał w Mezoameryce ofiary z ludzi. Jak wspomnieliśmy na początku, lubowały się w tych praktykach wszystkie tamtejsze społeczności. W ten czy inny sposób. W mniejszej lub większej skali.
Warto pamiętać o jednym szczególe – Aztekowie czynili to w celu ratowania świata przed zagładą lub zapewnienia sobie podstaw egzystencji. Natomiast podziwiani (słusznie, choć z innych względów!) Rzymianie organizowali okrutne igrzyska głównie ku uciesze gawiedzi.


Bibliografia:


F. Berdan, The Aztecs of Central Mexico. An Imperial Society, Wadsworth 2005.
B. Diaz del Castillo, The Conquest of New Spain, tłum. J. M. Cohen, Harmondsworth 1963.
J. Olko, Meksyk przed konkwistą, Warszawa 2010.
J. Olko, Mitologie świata. Aztekowie, Warszawa 2007.
R. Tomicki, Drogi w zaświaty. Materiały do eschatologii Azteków [w:] Polska sztuka ludowa – Konteksty, 1986, t. 40, z. 1-2.
Redakcja: Krzysztof Chaba; Fotoedycja: Rafał Kuzak

Źródło: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/09/14/wyrwane-serca-zjedzone-nogi-czy-aztekowie-naprawde-byli-sadystycznymi-barbarzyncami/3/
Tagi: #Aztekowie #Religia #Wierzenia #Historia

   
   
4

Najlepszy komentarz:

Altres 01 lipca 2017 14:10
0  1

Więcej takich wpisów.

Promocja jak w Lidlu

   
   
1

Najlepszy komentarz:

YalaDreips 28 czerwca 2017 06:33
0  1

A laktoza?




Z nami od

06 stycznia 2012 18:31

Dodanych

253

Komentarzy

614

Karma wrzut

4773

Karma komentarzy

440

Obserwowani 11

Obserwują 22