Ta podstrona zawiera treści tylko dla dorosłych.

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

This subpage contains content for adults only.

Are you an adult?

TAK / YES
                        NIE / NO

#podr

...wg "High Times". Ranking raczej subiektywny i być może nieco powierzchowny, niemniej interesujący, a przestróg nigdy za wiele.


Jeśli uważasz, że nasze [USA] regulacje dotyczące zioła są surowe, przemyśl to raz jeszcze. Choć Ameryce Północnej daleko do ideału, jeśli chodzi o politykę wobec marihuany, większość świata, jeśli chodzi o egzekwowanie przepisów narkotykowych, pozostaje na poziomie mentalności średniowiecza. Poniżej wskazujemy kraje, w których obowiązują najsurowsze przepisy dotyczące trawki, gdzie karalne jest wszystko — od wzięcia bucha, po zarządzanie marihuanowym imperium.


Zjednoczone Emiraty Arabskie

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Z narkotykami w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie ma żartów. Za samo posiadanie przy sobie nawet śladowych ilości jakiegokolwiek narkotyku, w tym marihuany, można wylądować w więzieniu na 4 lata, co jest minimalnym przewidzianym wyrokiem.

Jeśli zostaniesz złapany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na handlu narkotykami, grozi Ci kara śmierci. I tak, posiadanie wykrywalnego poziomu jakiegokolwiek narkotyku w krwiobiegu również traktowane jest jako posiadanie narkotyków.

Przed podróżą do Emiratów, jednego z krajów o najsurowszych prawach antykonopnych, upewnij się, że znasz lokalny obyczaj i prawa.

Na szczęście większość osób podróżujących do Emiratów nie planuje marihuanowej turystyki. Przepisy tego kraju dotyczące narkotyków najczęściej bywają problemem dla osób przebywających na terenie lotnisk. Procedury bezpieczeństwa na lotniskach są rozbudowane, zaawansowane technologicznie i nastawione m.in.właśnie na wykrywanie śladów marihuany. Funkcjonariusze często zabierają podróżnych na wyrywkowe testy narkotykowe, lepiej więc być przezornym i ubezpieczonym, niż później żałować.


Indonezja

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Indonezja posiada ponad 7000 km linii brzegowej, co sprawia, że powstrzymanie importeru heroiny, ecstasy i amfetaminy jest zadaniem niemal niemożliwym. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że lokalne prawa dotyczące narkotyków są pobłażliwe.

Indonezyjskie prawo dzieli narkotyki na trzy grupy, z których pierwsza obejmuje większość narkotyków rekreacyjnych. Niestety, marihuana i haszysz zaliczają się do tej samej kategorii, co kokaina, metamfetamina i heroina.

Kary za posiadanie tych narkotyków wynoszą od czterech do dwunastu lat więzienia. Grzywny to kwoty rzędu dziesiątek tysięcy dolarów.

Jeśli znajdą przy Tobie więcej niż kilogram marihuany lub ponad 5 gramów kokainy czy heroiny, typową karą będzie dożywocie. Czas uwięzienia za handel dowolną z tych substancji wynosi od 5 do 15 lat więzienia. Indonezyjska Agencja ds. Zwalczania Narkotyków może skazać Cię na karę śmierci, jeśli przekroczysz wyżej wskazane ilości.

Chociaż ambasada Stanów Zjednoczonych pomoże Ci, jeśli zostaniesz aresztowany, wiedz, że Indonezja ma skomplikowaną historię, jeśli chodzi o traktowanie obcokrajowców zatrzymanych z narkotykami.

W 2005 r. Sąd w Indonezji skazał dziewięciu cudzoziemców o różnym pochodzeniu, znanych jako Dziewiątka z Bali, na dożywocie i kary śmierci po tym, jak usiłowali oni przemycić 18 kg heroiny do Australii.


Japonia

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Będąc może najbardziej nieoczekiwanym krajem na tej liście, Japonia posiada jednak dość bezkompromisowe ustawodawstwo antynarkotykowe. Japońska trawka jest nie tylko najdroższa na świecie (58,83 USD za gram), ale także jej posiadanie obciążone jest z duzym ryzykiem związanym z japońską polityką zerowej tolerancji.

Japończycy muszą liczyć się z zagrożeniem karą nawet 5 lat więzienia za pierwsze przestępstwo. Dla obcokrajowców przepisy prawne są dużo bardziej rygorystyczne. Według Departamentu Stanu USA należy spodziewać się wyroków długoletniego więzienia, znacznych kar pieniężnych i izolacji.

Japońskie prawo nie tylko surowo karze użytkowników narkotyków. Jeśli masz za sobą wyroki za sprawy narkotykowe, ich urzad imigracyjny nie wpuści Cię do kraju. Spytajcie Paris Hilton.


Francja

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Obecność Francji na tej liście również może być zaskakująca, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej północnego sąsiada, ale Francja naprawdę jest dla palaczy marihuany niezwykle surowa.

Według Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii "samo prawo nie rozróżnia posiadania na własny użytek od posiadania w celu nielegalnego handlu, nie bierze też właściwie pod uwagę rodzaju substancji".

Oznacza to, że francuskie władze nakładają kary więzienia za wszelkiego rodzaju przestępstwa związane z posiadaniem narkotyków. Nawet niewielka ilość marihuany może wpędzić Cię w poważne kłopoty. Wyroki więzienia nie są jednak we Francji tak długie, jak w niektórych innych krajach na tej liście.

Niewielka ilość narkotyków może kosztować Cię wylądowanie w więzieniu na rok lub grzywnę w wysokości tysiąca euro. Przy poważnych zarzutach kary wahają się od dziesięciu lat do dożywocia.


Singapur

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Znany z zakazu używania gumy do żucia, Singapur nie jest niespodziewanym gościem na liście krajów o najsurowszych regulacjach antykonopnych. Ustawa o Nadużywaniu Narkotyków, która dzieli narkotyki na trzy kategorie, jest według większości standardów bardzo restrykcyjna.

Sąd przyjmie, że handlujesz ziołem, jeśli posiadasz go więcej niż jedną uncję. Jest to mniej niż próg 100 gramów dla opium. Ta ustawa zakłada również, że jeśli policja znajdzie narkotyki w Twoim domu, należą one do Ciebie.

Respekt budzą w Singapurze nie tylko kary za posiadanie i handel, ale również obowiązująca w tym kraju kara śmierci. Za marihuanę otrzymasz taki wyrok, gdy jej ilość przekroczy 500 gramów.

Kary za mniejsze ilości są również dotkliwe: wyroki pozbawienia wolności sięgają od 10 lat do dożywocia, a kolejną powszechnie stosowaną karą jest chłosta.

Co więcej, singapurska policja może w każdej chwili bez ostrzeżenia poddać Cię narkotestom. Tony Tan, skazany za o narkotyki, mówi o prawach narkotykowych Singapuru: "Konsumpcja oznacza po prostu, że test Twojego moczu dał efekt pozytywny".


Turcja

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Będąc krajem coraz bardziej konserwatywnym, Turcja ma stosunkowo surowe przepisy dotyczące używania narkotyków. Posiadanie lub sprzedaż nielegalnego narkotyku - w szczególności heroiny, kokainy i marihuany – zagrożone są karą pozbawienia wolności od 4 do 24 lat.

Za sprzedaż marihuany otrzymasz minimalny wyrok 10 lat więzienia i 15 lat za sprzedanie jej małoletniemu.

Przy surowych regulacjach dotyczących odzieży damskiej i homoseksualizmu nie dziwi fakt, że władze tureckie nie są fanami gandzi.

Niestety, z uwagi na to, że w Turcji praworządność się zmniejsza, kraj ten może wkrótce zyskać wyższe miejsce na liście krajów o najsurowszych prawach dotyczących marihuany.


Arabia Saudyjska

7 krajów z najsurowszymi przepisami antykonopnymi
Nie jest chyba szokujące, że Arabia Saudyjska, kraj bez barów i sklepów monopolowych, jest jednym z krajów o najsurowszych prawach antykonopnych.

Władze karzą za używanie narkotyków długimi wyrokami więzienia, deportacją i publiczną chłostą. Co gorsza, kary za narkotyki nie są sztywno określone i przewidywalne.

Rodzaj islamskiego prawa o nazwie Tazir nakazuje, aby sędzia indywidualnie decydował o karach w odniesieniu do poszczególnych przypadków, co oznacza, że ​​wyroki są często surowsze, niż można się było spodziewać.

Karą za handel narkotykami jest zawsze śmierć, wykonywana przez powieszenie, ścięcie głowy (najczęstsza forma egzekucji), albo pluton egzekucyjny.

W roku 2015 47% egzekucji w Arabii Saudyjskiej związana była z przestępstwami narkotykowymi. Cudzoziemcy nie są traktowani wyjątkowo. Według Amnesty International stanowili 48% osób skazanych na śmierć w latach 1985-2015.

Wszystko to nie dotyczy saudyjskiej arystokracji. W roku 2015 r. władze Libanu złapały księcia Abdela Mohsena bin Walida bin Abdulaziza z ponad 4000 funtów kokainy i amfetaminy.

Podczas gdy większość Saudyjczyków i przyjezdnych cierpi z powodu drakońskich praw, członek rodziny królewskiej nie poniósł konsekwencji.


Podsumowanie


Nie ma nic lepszego niż wakacje z konopiami, pamiętaj jednak, aby sprawdzić lokalne przepisy i zwyczaje, zanim je gdzieś zapalisz. Kraje, w których obowiązują najsurowsze ustawy dotyczące chwastów, nie przewidują dla obcokrajowców żadnych ulg.

Często postępują wręcz odwrotnie i robią z przyjezdnych przykład. Nie zapominaj, że większość rządów i grup interesu nie chce, abyś miał dostęp do otwierającej umysł marihuany. I za to właśnie Cię ukarzą.


Źródło: https://hyperreal.info/info/7-krajow-z-najsurowszymi-przepisami-antykonopnymi
Tagi: #konopie #marihuana #trawa #THC #podróże #prawo

dobre
   
słabe
   
2

Słyszeliście kiedyś o 7 gwiazdkowych hotelach ? 50 tyś złotych za jedną noc ? Musiałem to sprawdzić! Tylko jak to zrobić bez pieniędzy? Na krzywy ryj! :D

Wrzucam trochę własnej twórczości dla Ujaranych, żebyście odpoczęli od kotów na głównej ;)

Odwiedzone miejsce to Hotel Empire w Sułtanacie - Brunei.
Mało osób wie o istnieniu tego Mikro Państwa położonego na polach ropy, a ja sam odkryłem je przez przypadek.. szukając muzułmańskich skejtów podczas tripa autostopem po Azji ;)

Jak się spodoba to wrzucę więcej filmów z przygód w Brunei ;)
Dla zainteresowanych więcej znajdziecie na fb:
https://www.facebook.com/podrozzamilion/

Pozdro dla cierpliwych ;)

#travel #przypał #podróż #vblog #polak #cebula #trip #autostop #brunei #podroz #śmieszne #travelling #blogger #fun #podrozzamilion #fotografia #fotograf #wideoblog #azja #hotel #na_krzywy_ryj #zajawa


https://youtu.be/8ef7jAtOZgg

dobre
   
słabe
   
5

Najlepszy komentarz:

lebele 20 listopada 2017 19:55
0  2

Mega, wrzucaj dalej! :D Masz kozacką zajawkę! Oby tak dalej!

Drugie zaczyna się gdy uświadomisz sobie, że masz tylko jedno...


https://www.youtube.com/watch?v=YppdLbbtCm4

Szalona podróż człowieka, który rzucił prace w korporacji, żeby realizować marzenia: Objechać świat na deskorolce i zrobić milion zdjęć, a każde z nich sprzedać za dolara. Relacja z przygody życia nagrywana od zmywania garów po 7 gwiazdkowe hotele. A wszystko po to, żeby zmotywować was do ruszenia w pogoni za własnymi marzeniami.. o>-< ]:

Więcej Filmików na FB:
www.facebook.com/podrozzamilion/
A jak się będzie podobać to wrzuce tutaj ;)

#własne #travel #fun #szalona #podróż #deskorolka #travelling #skateboarding #advanture #fotografia #mega #zdjęcia #zajawa #trip #podroz #amazing #autostop #marzenie #wakacje #backpacker #trailer #podrozzamilion #vblog #wideoblog #travelblog #photoblog #wlasne

dobre
   
słabe
   
9

Najlepszy komentarz:

dejos 19 listopada 2017 12:43
0  3

O to chodzi, wierzę że w życiu każdego człowieka pojawia się "załamanie" i należy to załamanie wykorzystać.

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Duomo di Milano

Dwanaście zdjęć z Mediolanu

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Galleria Vittorio Emanuele II widziana z Piazza del Duomo, po prawej stronie widoczny fragment Duomo

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Wejście do Galleria Vittorio Emanuele II

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Wnętrze Galleria Vittorio Emanuele II

Dwanaście zdjęć z Mediolanu

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Fontanna przed zamkiem Sforzów

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Dziedziniec zamku

Dwanaście zdjęć z Mediolanu

Dwanaście zdjęć z Mediolanu

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Widok na Parco Sempione przez bramę północną

Dwanaście zdjęć z Mediolanu
Fragment Parco Sempione widziany od strony zamku Sforzów

#własne #podróże #włochy #mediolan

dobre
   
słabe
   
2

Zdjęcia Bartłomiej Kiraga, wywiad: Dawid Reszka

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Bartłomiej Kiraga - student, obieżyświat i pasjonat teatru ze Śląska. Człowiek, który mimo młodego wieku widział więcej świata, niż większość z nas zobaczy w ciągu całego życia. Swoją pasją dzieli się z innymi, na Warszawskich Targach Turystyki występował obok takich podróżników jak Wojciech Cejrowski, a także był zwycięzcą KciukFestiwal w kategorii „Najlepsza prezentacja wyprawy autostopowej". W chwilach wolnych od zdawania egzaminów jeździ gdzie tylko się da. Im dalej i taniej tym lepiej.

VICE:

Kiedy odbyłeś swoją pierwszą zagraniczną podróż stopem i gdzie jechałeś?
Bartłomiej Kiraga:
W wakacje, tuż po tym jak dostałem pierwszy dowód osobisty. Najpierw był Wiedeń i Bratysława, kilka tygodni później Barcelona. Nowy Rok spędziłem w Paryżu i ferie w Budapeszcie. Zakochałem się w autostopie od pierwszej podróży i nie mogę wytrzymać w jednym miejscu dłużej niż kilka miesięcy.

Ile podróży stopem już odbyłeś?

Zależy jak rozumiesz słowo podróż. Jeśli liczyć każdy, nawet jednodniowy wypad, to kilkaset. Głównie dlatego, że przemieszczam się stopem między domem, a uczelnią. Większych wyjazdów zagranicznych było, jak na razie, ponad dwadzieścia.

**Jak wyglądała Twoja majówka na pierwszym roku studiów?

Postanowiłem wtedy zobaczyć Wieczne Miasto. Jak to na studiach, z pieniędzmi było tak krucho, że zamiast zabrać ze sobą gotówkę obrabowałem domową lodówkę i ruszyłem na południe. W kieszeni miałem 5 euro, a wydałem 3 - wszystko co do centa na autobusy, które zabrały mnie na wylotówkę z Rzymu i Wenecji. W ciągu 7 dni odwiedziłem 7 krajów i zrobiłem 3500 kilometrów. Zobaczyłem niewiele, miałem zbyt mało czasu, a same rzymskie ruiny z okresu republiki mógłbym oglądać tygodniami. A gdzie renesans! Barok! Muzea!

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Czy zawsze przed podróżą masz ściśle ułożony plan, czy raczej idziesz na spontan?

Kieruje się raczej w mniej lub bardziej określonym kierunku, specyfika jazdy autostopem, Bogu dzięki, wyklucza jakiekolwiek planowanie. Nigdy nie jestem zły, że coś mi nie wyszło - z góry zakładam, że nie wyjdzie i zawsze jestem mile zaskoczony.

Wiem, że Twoim marzeniem była podróż przez Afrykę. Jak się do niej przygotowywałeś?

Żeby zebrać pieniądze na ten cel pojechałem do Anglii pracować. Pierwsza podróż na wyspy skończyła się skręceniem nogi. Tak się złożyło, że dotarłem do szpitala w Paryżu, gdzie mnie poskładano. Utrzymanie w Londynie jest potwornie drogie, za pokój płaciłem astronomiczną wtedy dla mnie sumę tysiąca złotych miesięcznie i pod koniec lutego stwierdziłem, że wyprowadzę się do namiotu blisko miejsca pracy. Zamieszkałem przy wylotówce z Londynu. W sumie ponad dwa miesiące spędziłem pod dachem zanim zamieszkałem w namiocie. Łagodna zima roku 2013 właśnie pod koniec lutego postanowiła zmienić swe oblicze i pierwszą noc spędziłem na śniegu, w święta wielkanocne mogłem spać otoczony bałwanami, a pierwszy dzień z temperaturami powyżej 15 stopni był dniem powrotu do Polski. No ale zaoszczędzone przez niemal trzy miesiące pieniądze wydałem dobrze.

Jak wspominasz 2013 rok?

W ciągu tego roku spędziłem więcej czasu pod namiotem i na ulicy, niż w solidnych czterech ścianach. Pod namiotem w UK mieszkałem trzy miesiące, trzy miesiące spędziłem w Afryce, a kolejne trzy w przyczepie kempingowej pod akademikiem, łącznie daje to 9 miesięcy. Wszystko z oszczędności, ale nie tylko. Nocy pod rozgwieżdżonym niebem Sahary, czy w opuszczonym meczecie w Mauretani nie zamieniłbym na nic.

Wjechałeś do Afryki Zachodniej, gdy polskie MSZ ostrzegało przed wkraczaniem na jej terytorium w związku z zamachami terrorystycznymi. Nie bałeś się?

Jasne, że obawiałem się tego co zastanę na miejscu, ale tylko do momentu wyjazdu. W trasie człowiek zupełnie przestaje przejmować się czymkolwiek.

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Jak już wiemy spędziłeś tam 3 miesiące. Twoim mottem jest "przygoda zaczyna się tam, gdzie kończą się pieniądze". Czy to stwierdzenie znalazło potwierdzenie podczas pobytu w Afryce?

Tak. Wydałem 500 euro zaliczając po drodze 14 000 kilometrów. To głównie zasługa wspaniałych ludzi, których spotykam w trakcie wypraw. Wszystko co robię to stanie z kciukiem przy drodze dopóty, dopóki nie zatrzyma się ktoś kto chce mnie podwieźć kawałek dalej. I tak kawałek po kawałku 14 000 kilometrów czarnego lądu. Kiedy kończą się pieniądze każdy kawałek chleba smakuje jak królewska uczta, każda możliwość kąpieli, choćby w deszczu, cieszy jak jacuzzi po maratonie, świat staje się o wiele ciekawszy. Zresztą, kiedy nie ma się pieniędzy zawsze można zacząć sprzedawać coś miejscowym.

Gdzie spałeś? Co z lwami, skorpionami, wężami?

W podróżach sypiam właściwie wszędzie - od zamkowych ruin, opuszczonych meczetów, dżungle, parki, lasy, posterunki policji, plaże, stacje benzynowe. Rozkładam namiot gdzie się da. Raz moje lokum zostało zniszczone przez burzę piaskową. Podobno lew nigdy nie zaatakował człowieka w namiocie. Podobno, bo pewnie jeśli kogoś zaatakował biedak z nikim się tą informacją nie podzielił. Skorpiony i węże zdarzało mi się widywać, ale nigdy nie miałem z nimi spotkania trzeciego stopnia. Póki co najgorszy atak fauny, z którym miałem do czynienia, to kleszcz złapany w słonecznej Italii i malaria. Nic przyjemnego, ale grypa też jest nieprzyjemna, a atakuje wszędzie.
Najważniejsze to dobrze ustawić namiot. Tak żeby nikomu nie przeszkadzał, był dobrze widoczny jeśli nie można go całkowicie ukryć i nie miał pod spodem mrowiska. Albo psiej kupy. Albo zraszaczów. Zdarzają się po ciemku takie zabawne pomyłki.

Wraki na granicy Maroka wyleciały w powietrze na minach, Ty poszedłeś tam robić sobie zdjęcia. Byłeś świadom niebezpieczeństwa?

Byłem świadom, że niebezpieczeństwo jest raczej iluzoryczne. Tak naprawdę każdy ma swoją wersję - Marokańczycy, którym zależy aby nikt nie oddalał się z pasa ziemi niczyjej, mówią że są tam miny. Mauretańczycy, którzy nie przepadają za Marokiem- że to auta z północy zezłomowane za darmo, bo na terenie bezpaństwowym. Zaufałem Mauretańczykom, ale lekka nutka niepokoju jednak była. W końcu cała granica Maroka i Mauretanii jest faktycznie zaminowana. Co kilkanaście kilometrów znajdują się forty, które są połączone drugim najdłuższym murem na świecie.

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Słyniesz (między innymi) ze swoich wykwintnych dań jak, np. jajecznica z cebuli, ziemniaki z obierkami ziemniaków. Czy właśnie tak odżywiasz się podczas podróży?

Chciałbym. Rzadko kiedy uda mi się zabrać kuchenkę turystyczną i gotować coś na trasie. No ale jak się udaje, to jestem wśród autostopowiczów królem stacji benzynowej - ciepła kawa, herbata, ryż z kostką rosołową... Kiedyś w styczniu, gdzieś w Belgii, całą noc czekałem na transport z przemiłymi autostopowiczami z Niemiec i Francji. Popijaliśmy moją ciepłą kawę, zaprawianą ich zimną wódką. Kuchnia łączy ludzi.

Wiedziałeś, że w Mali jest wojna domowa, gdy w niej przebywałeś?

Oczywiście. Po drodze każdy mnie ostrzegał! Łącznie z pogranicznikami. Ale na terenach, przez które przejeżdżałem terrorystów miało nie być.

Jaka była Twoja najbardziej niekomfortowa podróż?

Parę razy miałem ostre rozstrojenie żołądka. Kiedyś zachorowałem na malarię, a jednym z jej objawów jest biegunka. Przeszła po trzech dniach, ale najgorsze było przede mną - w drodze powrotnej. Jechałem z Marokańczykiem mieszkającym we Francji. Byłem szczęśliwy, że złapałem kierowcę gotowego wieźć mnie ponad tysiąc kilometrów, przez dwa kontynenty i wtedy poczułem, że coś chce ze mnie wyjść. Razem z gorączką. Poprosiłem kierowcę, żeby wysadził mnie na następnej stacji i zaczęło się 3600 kilometrów piekła. Przeszło dopiero po trzech tygodniach, po pierwszej mocno zakrapianej imprezie. Już w Polsce.

Miałeś swój własny Dakar, przejechałeś Saharę stopem.

Rzeczywiście, przejechałem z północy na południe i na odwrót. Droga przez Saharę jest prosta, zgubić się nie można. Żadna burza piaskowa nie naniosła tyle piachu, by zablokować drogę, a ludzie pustyni - wojownicze plemiona Shrawih, też nie byli zainteresowani atakami na szlak, nuda panie, nuda...

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Każdy, kto czytał książki podróżnicze, wie że czasami trzeba nagiąć prawo, aby przedostać się przez granicę. Zdarzyło Ci się coś takiego?

Dotychczas raz. Miałem w kieszeni dwa dolce, wiza do Mali kosztowała dwadzieścia pięć. Termin ważności starej wizy upłynął kilka dni wcześniej, poza tym pozwalała tylko na jednokrotne przekroczenie granicy, a ja chciałem przekroczyć ją po raz drugi. Na szczęście rubryczki w dokumencie były wypisywane ręcznie czarnym długopisem. Kupiłem za dolara czarny długopis (zdzierstwo swoją drogą) i z une (jeden wjazd) zrobiłem multiple (wiele). Gdyby celnik, przyjrzał się lepiej, zauważyłby że wiza jest wydana tylko na 15 dni, kilku wjazdowe wydaje się na 30 wzwyż, ale się nie przyjrzał. Głównie dlatego, że granicę postanowiłem przekroczyć podczas podawania wyników wyborów prezydenckich i dzielna załoga posterunku wolała słuchać radia niż zajmować się białym turystą.

Do Bamako byłeś eskortowany przez wojsko, dlaczego?

Trzy dni przed przekroczeniem przeze mnie granicy Senegal - Mali terroryści porwali i zabili francuską rodzinę. Władze rozkazały zatem, żeby od granicy biali i autokary jechały w wojskowej eskorcie. Eskorta została nam, to znaczy trzem autokarom i półciężarówce w której jechałem, przydzielona. Dwa pickupy z karabinami na pace i koło północy wyjechaliśmy z miasteczka, gdzie zaczynało się Mali w las. Jak tylko zostawiliśmy w tyle światła rogatek wojskowi wdepnęli gaz do dechy, za nimi pędziły jak szalone autobusy, a nasza półciężarówka została sama. Otoczona przez ciemność – a w niej ja i nigeryjski pastor zielonoświątkowców. Nie wiem, kto miałby w razie spotkanie z Al Kaidą gorzej. Przez cały czas pastor głośno śpiewał hymny na cześć pana, przeszkadzając mi w spaniu.

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat
Jak wróciłeś do Polski znad Zatoki Gwinejskiej?

Dysponowałem budżetem dwóch dolarów. Wróciłem za dolara, drugiego przywiozłem do Polski. Kiedy dotarłem nad Zatokę Gwinejską miałem przy sobie pięć zielonych. Dwa, pięć - bez różnicy. I tak nie wystarczy na powrót pomyślałem idąc do fryzjera, kupując piwo zwycięstwa i papierosy dla zabicia głodu. Cena wizy w Mali to 25 dolarów, racjonalnie rzecz biorąc nie miałem szans na powrót. Wizę, jak już wspomniałem, podrobiłem. Gorzej było z jedzeniem - zacząłem wracać, gdy miałem trzy puszki sardynek, bagietkę i dwie zupy. Trochę mało jak na kilka tysięcy kilometrów. Bogu dzięki studia uczą postnego trybu życia, a po drodze parę razy zaproszono mnie na obiad. Przez ostatni tydzień nie jadłem nic, ze względu na biegunkę i voila – udało się!

Na koniec opowiedz mi coś o swojej podróży do Iranu.

To było szalone. Wyjechałem tuż po liceum z dwustoma złotymi w kieszeni i wizą w paszporcie, pech prześladował mnie od wyjazdu. W Serbii zgubiłem buty, w Czechach przemókł mi plecak, a w Stambule skradziono mi portfel, po kieszeniach zostało mi dziesięć lir tureckich. Nie miałem zamiaru wracać po zainwestowaniu trzystu złotych na wizę (NIGDY wcześniej nie dysponowałem taką gotówką), szczególnie że w plecaku miałem kilka kilogramów jedzenia. I pojechałem dalej. Wyposażony w namiot zabawkę, bez karimaty, z wielkim, puchowym śpiworem. Nie żałowałem ani przez chwilę - ludzie w Turcji, Gruzji i Iranie są tak gościnni, że namiot rozkładałem podczas miesiąca cztery razy. Prawie każdy chciał mnie zaprosić do siebie, każdy kierowca chciał pokazać mi jakiś przysmak lokalnej kuchni i tak dalej. Żeby było jasne - nikomu o moich problemach finansowych nie wspomniałem ani słowem.

Dzięki za rozmowę!

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat

Im taniej tym lepiej, dlatego wyruszyłem stopem przez świat


Źródło: http://www.vice.com/pl/read/im-taniej-tym-lepiej-dlatego-postanowilem-ruszyc-stopem-przez-swiat

Tagi: #autostop #przygoda #podróż #podróże #wywiad #Afryka #Europa #Bartłomiej_Kiraga #Zwiedzanie #Świat #Lokalne

dobre
   
słabe
   
7

Najlepszy komentarz:

ozzie tylko koty 20 marca 2015 15:54
0  3

Tylko ja przeczytałem na koszulce "10 lat rucham" ?

Messy 20 marca 2015 21:08
1  6

@ozzie: tak




Tagi

#ubogihumor 


Obserwujących: 0