• Izolacja

    85 junkie junkie Wiedza    link    6 dni temu, 13 sierpnia 19:45     50671

dobre
   
słabe
   
5

Najlepszy komentarz:

Pendragon 2 dni temu, 13 sierpnia 19:46
0  4

jaki ukrainiec będzie sie tak bawił


Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Sawanci byli wśród nas od zawsze - inni, mniej rozmowni, zamknięci w sobie. Jednocześnie każdy z nich skrywał unikatowy talent, który często nie zostawał w porę dostrzeżony. Zazwyczaj uważano ich za dziwaków, czasami – jak w przypadku Kaspara Hausera – wysyłano do cyrku, aby zarobili na swoje utrzymanie. Minęło wiele lat, zanim powoli zaczęto rozumieć autyzm oraz zespół Aspergera i wiązać go z charakterystycznymi umiejętnościami, które jak się obecnie ocenia, wykazuje co dziesiąty dotknięty tymi chorobami.

Wszystko zaczęło się pod koniec XVIII wieku, kiedy niepełnosprawny umysłowo i niewidomy niewolnik Thomas Fuller zadziwił środowisko naukowe w USA. Usłyszawszy o czarnoskórym chłopcu, zainteresował się nim sam Benjamin Rush, znany pedagog i lekarz, sygnatariusz Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych. Kiedy przyjechał na miejsce sprawdzić pogłoski o jego błyskawicznych obliczeniach, nie mógł wyjść z podziwu. Młodzieniec pomimo wyraźnego opóźnienia umysłowego potrafił bezbłędnie podać liczbę sekund, które przeżył dowolny człowiek. Posługując się jedynie podstawami algebry, Thomas zapytany o to ile sekund upłynęło przez 70 lat, 17 dni i 12 godzin w niecałą minutę bez wahania odpowiedział – 2 210 500 800. Gdy uczony zasiadł do rachunków, aby potwierdzić jego wersję, okazało się, że podana wartość jest błędna. "Zapomniał pan o latach przestępnych" – odparł "Ślepy Tom". Faktycznie, po uwzględnieniu poprawek wszystko się zgadzało. Chłopiec ten stał się zatem nie tylko pierwszym opisanym w medycynie sawantem, ale również przyczynił się do emancypacji niewolników i obalenia panującej wówczas tezy o rzekomym niskim ilorazie inteligencji osób czarnoskórych.

Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Od tamtego wydarzenia upłynęło wiele lat, wciąż nie jesteśmy jednak w stanie precyzyjnie określić przyczyn występowania zespołu sawanta. Zdefiniowaną ją jako przypadłość polegającą na posiadaniu wybitnych uzdolnień i świetnej pamięci u osoby, która jest jednocześnie upośledzona umysłowo. Choć według szacunków objawia się on u ponad 110 tys. osób chorych na autyzm albo dotkniętych uszkodzeniem mózgu, do dzisiaj opisano jedynie ok. 100 takich przypadków. Wiąże się to po części z faktem występowania trudności komunikacyjnych z chorymi osobami. Trzeba również mieć na uwadze, że nie wszystkie uzdolnienia są na tyle charakterystyczne, aby mogły trafić na pierwsze strony gazet albo do kwartalników medycznych. Bywa, że zespół sawanta objawia się poprzez wyjątkowe predyspozycje manualne. Na przykład Alonzo Clemonz w ciągu 20 minut potrafi uformować z wosku wierną podobiznę każdego zwierzęcia, jakie miał okazje zobaczyć. Innym razem okazuje się po prostu, że dziecko pamięta imię i nazwisko każdej spotkanej w życiu osoby, ale nikt je nigdy o to nie zapytał i dar dziecka pozostaje w ukryciu.

Pomimo różnic w uzdolnieniach, sawanci wykazują szereg cech wspólnych. Po pierwsze, w większości przypadków ich iloraz inteligencji wacha się pomiędzy 40 a 70. Po drugie, sześciokrotnie częściej są to mężczyźni niż kobiety. Choć zespół sawanta na charakter wrodzony, występuje on również u ludzi, którzy doznali uszkodzenia lewej półkuli mózgowej. Fakt ten w dużym stopniu tłumaczy powtarzające się spektrum uzdolnień sawantów. Nie przez przypadek bowiem cechy, które ulegają ekspresji, są tożsame prawie zawsze z funkcjami prawej półkuli mózgu odpowiedzialnej za zapamiętywanie, myślenie artystyczne i orientacje przestrzenną. Tak też większość z opisanych w medycynie przypadków dotyczy np. szybkiego zapamiętywania nazw ulic, kodów pocztowych, języków obcych (adhezja werbalna), uzdolnień manualnych, muzycznych czy skomplikowanych obliczeń, które również mają swoją podstawę w zapamiętywaniu pewnych kluczowych dla algebry zasad. Spora grupa sawantów potrafi również precyzyjnie odmierzać czas oraz błyskawicznie rozpoznawać ilość znajdujących się na danej przestrzeni przedmiotów. Co intrygujące, sawantyzm nie wykształca się w przypadku, w którym uszkodzenia doznała prawa półkula mózgu.

Zespół sawanta - tajemnica prawej półkuli
Możliwość ustalenia obszaru odpowiedzialnego na niezwykłe talenty sawantów zrodziło oczywiste pytanie: czy istnieje metoda, która pozwala na sztuczne wywołanie takich efektów, bez jednoczesnego uszkadzania lewej półkuli mózgu? Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, bowiem już na początku lat 90. wykonano serię doświadczeń z polem magnetycznym, gdzie przy zastosowaniu przezczaszkowej powtarzalnej stymulacji magnetycznej na 17 ochotnikach, u dwóch z nich faktycznie odnotowano pojawienie się zdolności charakterystycznych dla sawantów. Badani liczyli szybciej, znacznie lepiej malowali i bez trudności zapamiętywali nawet skomplikowane liczby. Niestety po kilku godzinach od stymulacji – wraz ze spadkiem ukrwienia prawej części mózgu – cechy te stopniowo zanikały.

Dziś dzięki coraz skuteczniejszym lekom, które umożliwiają częściowe wyjście z autyzmu i związanego z nim zespołu sawanta, wiele osób, które żyły w izolacji zaczyna otwierać się na kontakty społeczne i opowiadać o swoim wewnętrznym doświadczeniu choroby. "Nie chcę, żeby ludzie mówili: <>, ponieważ bycie geniuszem może oznaczać samotność. A ja bardzo długo walczyłem z samotnością, chcę docierać do ludzi" – zwierza się Daniel Tammet, bestsellerowy autor, który jest autystycznym sawantem. Choć ten trzydziestoparolatek z Londynu nauczył się islandzkiego w tydzień i pamięta liczbę pi do 22 514 miejsc po przecinku, nie lubi się tym chwalić. Najważniejszy dla Tammeta jest jego talent pisarski. Poprzez swoje teksty objaśnia, że jednocześnie "widzi" i "odczuwa" liczby jako odrębne jednostki i pomaga naukowcom oraz czytelnikom lepiej zrozumieć, jak działa jego umysł. Tylko łącząc te dwie perspektywy – osobistą oraz naukową – będziemy umieli lepiej rozumieć, a co najważniejsze, lepiej pomagać osobom dotkniętym zespołem sawanta.

Zachęcam do przeczytania:

Jason Padgett "Rażony Geniuszem"
Daniel Tammet "Urodziłem się pewnego błękitnego dnia"

Źródło: Medonet.pl

dobre
   
słabe
   
0


https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=JWToUATLGzs

Synchronizacja jest częstym zjawiskiem w przyrodzie. Spotykana u organizmów żywych, równie często jednak rodzi się spontanicznie w materii nieożywionej. Oto wspaniały tego przykład: 32 metronomy które same się zsynchronizują w kilka minut! Metronom jest formą wahadła i każdy student fizyki powie, że okres jaki ono odmierza, zależy jedynie od długości ramienia i siły grawitacji. Obie się nie zmieniły na filmiku. Co się zatem tutaj dzieje?! Okazuje się, że metronomy te nie stoją na stabilnej podłodze i nie są przez to izolowanymi układami, lecz są postawione na zawieszonej podkładce. To umożliwia transfer informacji między nimi (wprawiają wspólnie podstawę w drobny ruch) i to właśnie wymusza synchronizację między nimi. Brzmi prosto, ale wygląda zdumiewająco!

Art. nauk.: http://engineering.nyu.edu/mechatronics/Control_Lab/bck/VKapila/Chaotic%20Ref/Metronomes.pdf
Wiki.(Pl.): http://pl.wikipedia.org/wiki/Metronom
Wiki.(Pl.): http://pl.wikipedia.org/wiki/Wahad%C5%82o

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

digby wczoraj o 07:49
0  1

jeden chcial byc anarchista ale sie poddal ;-p

Siemię lniane vs nasiona chia
Siemię ma ponad dwa razy więcej kwasu alfa-linolenowego (ALA). Jest on niezbędnym kwasem tłuszczowym, który nie jest wstanie wytworzyć się w organizmie i musimy go dostarczać z dietę. Mimo to, chia jest dobrym źródłem tego kwasu.

Siemię ma znacznie więcej lignanów. Są to fitoestrogeny, którym przypisuje się, między innymi, właściwości zmniejszające ryzyko nowotworów prostaty i piersi. Natomiast chia ma więcej wapnia, ale nie jest go na tyle dużo, żeby była jego źródłem.

Wadą chia jest to, że jest znacznie droższa i nie jest dostępna w każdym sklepie. Odwrotnie jest z siemieniem, które można kupić praktycznie wszędzie i w śmiesznej cenie.

Natomiast wadą siemienia jest to, że trzeba je zmielić lub namoczyć za każdym razem bezpośrednio przed spożyciem. Niestety kupowanie mielonego mija się z celem, ponieważ jest odtłuszczone i pozbawione większości wartości odżywczych. Do tego celu najbardziej polecam tani, elektryczny młynek do kawy. Często takie młynki są za słabe, żeby zmielić dobrze kawę, ale z siemieniem radzą sobie świetnie.

Zaletą chia jest to, że bardzo dobrze nadaje się przygotowywania deserów. Namoczone nasiona tworzą coś w stylu galaretki i łatwo jest na tej bazie zrobić tzw. pudding z chia. Polecam coś takiego jako alternatywę dla słodyczy.

Werdykt: Oba produkty są zdrowe, jednak siemię lniane wypada lepiej i jest tańsze, dlatego w moich oczach jest on zwycięzcą.

Dr Damian Parol
https://www.facebook.com/damian.parol/photos/a.569993863120369.1073741828.462077110578712/1733589370094140/?type=3

dobre
   
słabe
   
3

dobre
   
słabe
   
2

Najlepszy komentarz:

Ruka wczoraj o 19:56
0  1

Jaki to obiektyw i aparat trzeba mieć?
O mam. Dla ciekawskich:


  • Canon 70D DSLR (£539.00 - samo body)
  • Canon EF 400mm f/2.8 II IS (£9,499.00)
  • Canon Extender 2X III (£389.00)

Starożytna Rewolucja Przemysłowa
Pomyślcie nad tym, że od 2000 lat mogliśmy mieć Rewolucję Przemysłową!

Około roku 60 nowej ery żył sobie Heron z Aleksandrii. Był on inżynierem. Wymyślił on ciekawe urządzenie - maszynę parową! Sam nazywał ją "aeolipile", chociaż my zwykliśmy nazywać ją "Banią/turbiną Herona".

Urządzenie składało się z podgrzewanego ogniem kotła oraz właściwej turbiny w formie kuli zamocowanej na osi. Na jej obwodzie znajdowały się dwie dysze skierowane przeciwbieżnie. Powstająca w kotle para doprowadzana była do kuli przez wydrążone osie i wydostawała się z niej poprzez dysze. Wywołane przez wypływ pary z dysz siły odrzutu o tym samym kierunku lecz przeciwnym zwrocie wytwarzały siłę ciągu i wprawiały kulę w ruch obrotowy.

I tu mind-blown: maszyna ta była uważana za zwykła zabawkę! Techniczną ciekawostkę bez praktycznego zastosowania!

Gdyby istniał wtedy jakiś marzyciel który dostrzegłby potencjał wynalazku, starożytni mogliby mieć nawet pociągi, fabryki, statki parowe, kopalnie głębokie na kilometry, centralne ogrzewanie etc.

Tymczasem potrzeba było 1700 lat by jedna z tysięcy osób która widziała turbinę Herona uzmysłowiła sobie, że wynalazek można łatwo ulepszyć i wykorzystać w nowoczesnym przemyśle. Był to James Watt* (ten sam od którego mamy jednostkę mocy). (Ponowne) wynalezienie przez niego maszyny parowej doprowadziło w XVIII wieku do Rewolucji Przemysłowej która zmieniła cały świat.

Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bania_Herona
Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Maszyna_parowa

*Watt ulepszył atmosferyczny silnik parowy zbudowany wcześniej przez Thomasa Newcomena.

dobre
   
słabe
   
2

dobre
   
słabe
   
0


Rok 1955

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

stringipl dzisiaj o 07:50
0  2

Mi się marzy globus Polski


Konkretnie limfocyt Tc (czyli: T-cytotoksyczny lub "komórka-T-zabójca"!) atakuje komórkę nowotworową!

Od czasu do czasu twoje własne komórki stają się dla ciebie (pod wpływem mutacji) zagrożeniem. Gdy tak się dzieje, twój układ odpornościowy "radzi sobie z nimi" (czytaj: morduje je!)

Limfocyty Tc czyli limfocyty T-cytotoksyczne, to subpopulacja limfocytów potrafiąca uśmiercić komórkę która ma chemiczne znamiona buntu* (wlicza się w to także komórki które zostały opanowane przez wirusy, bakterie, pasożyty, etc.) Komórki Tc zwykle sobie radzą z tym zadaniem bez problemu. Przyłączają się do buntownika i bombardują go bronią chemiczną w postaci enzymów, które powodują mini-eksplozję komórki (takie "uwolnienie" zawartości komórki do otoczenia naukowcy nazywają "lizą", aby lepiej spać w nocy).

Dlaczego komórki świecą na kolorowo?!
Film nakręcono obserwując komórki mikroskopem fluorescencyjnym. Do komórek dodano związki chemiczne zwane "fluoroforami", czyli substancji chemicznych, które fluoryzują po wzbudzeniu światłem o określonej długości, co pozwala na piękną wizualizację ich wnętrza.

Źródło: http://corporisfabrica.tumblr.com/post/110447336095/heres-some-stunning-video-of-your-immune-cells
Wikipedia (PL): https://pl.wikipedia.org/wiki/Limfocyty_Tc

*Skąd komórka wie kto jest wrogiem a kto przyjacielem? Jeśli kogoś to ciekawi, powinien wygooglować termin "MHC" (Major histocompatibility complex). Najprościej mówiąc: każda komórka ma swego rodzaju dowód osobisty informujący czym ona jest (cząsteczki MHC), a limfocyty T uczą się w szkole (czyli w grasicy) prawidłowo odczytywać te dowody osobiste.

dobre
   
słabe
   
2






Polub nas!