Ta podstrona zawiera treści tylko dla dorosłych.

Czy jesteś osobą pełnoletnią?

This subpage contains content for adults only.

Are you an adult?

TAK / YES
                        NIE / NO

BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI #6 Wisielec
Haniebna i bezbożna śmierć, jaką było samobójstwo przez powieszenie, zawszę spychała ludzką duszę w objęcia diabła. Przy akompaniamencie wyjącego wiatru i upiornych śmiechów duch odchodził na wieczne potępienie, ciało zaś dyndało sobie, czekając na pochówek. Z tym jednak sprawa nie była prosta: samobójca ściągał na całą wieś nieszczęście, dlatego jego trup wzbudzał skrajne obrzydzenie. Każdy kto go dotknął, uważany był za nieczystego i godnego pogardy, dlatego zajmowali się tym zazwyczaj przyjezdni. Czekając na odpowiedniego człowieka mogło zająć całe tygodnie! Gdy znalazł się taki, ciało samobójcy należało wyciągnąć z chałupy, przeciągnąć je pod progiem, a następnie zakopać poza terenem wsi, na przykład na rozstajach dróg (idealnym rozwiązaniem było też podrzucenie trupa, mieszkańcom sąsiedniego sioła) Nic więc dziwnego że tak traktowany zmarły często nie mógł zaznać spokoju i wracał na ten świat w postaci demona: wisielca. Poznać go można było po pętli na szyi, czerwonych wywróconych oczach i długim jęzorze. Wisielce po opuszczeniu płytkiej mogiły (bądź zerwaniu się ze sznura) przysiadały najczęściej na gałęziach lub belkach pod dachem. Ukryte w ciemnościach, czekały na bezbronnych przechodniów, by rzucić się na nich i pomścić swój niegodny pochówek.

O ile ciało wisielca traktowane było z pogardą, to sznur, na którym się powiesił, był bardzo pożądanym i wszechstronnym talizmanem. Dlatego też dzielono go na wiele małych fragmentów. Temu, kto nosił kawałek sznura przy sobie, przysparzał on szczęścia i zdrowia. Karczmarze wrzucali go do gorzałki, by ten, kto je wypije, zawsze wracał po drugą kolejkę, zaś panny na wydaniu trzymały go w woreczku na szyi w nadziei, że któregoś z kawalerów sznur "uchwyci" i już nie puści.

#Rodzima_wiara

dobre
   
słabe
   
2

dobre
   
słabe
   
1

BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI #5 Bzionek
Duch opiekuńczy, który bronił obejścia przed złymi czarami. Miał postać małego człowieka
i żył pod krzakiem czarnego bzu, dlatego też zabobonny lud darzył tę rosnącą w pobliżu ludzkich siedlisk roślinę nabożną czcią. Nie wolno było bzu ścinać, wykopywać ani palić nim
w piecu. Wylewano pod nim wodę po obmyciu zmarłego, by odpędzić nieszczęście. Niekiedy
w desperacji, pod krzak bzu zanoszono szczególnie mocno gorączkujące dziecko, by bzionek zabrał z niego chorobę.

Wysuszona i zaparzona kora zbu uważana była za wszechstronne lekarstwo, przy czym kluczowy był sposób jej przygotowania: jeśli strugano ją z góry na dół - zatrzymywała rozwolnienie, jeśli z dołu do góry - leczyła wymioty.

#rodzima wiara

dobre
   
słabe
   
4

Najlepszy komentarz:

marduk przedwczoraj o 19:12
0  2

Bardzo ciekawe wrzuty - czekam z niecierpliwością na następne ! :)

BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI #4 Bies
Bies to demon przedchrześcijańskiej jeszcze proweniencji. Zamieszkiwał pradawne bory, puszcze i niedostępne bagna Słowiańszczyzny, skąd zsyłał na ludzi przeróżne klęski. Nasi przodkowie oskarżali go o wszelkie zło, jakie ich spotkało na ziemi. Dlatego też wraz z nadejściem chrześcijaństwa, bies w naturalny sposób został utożsamiony z diabłem, zatracając zupełnie swoje indywidualne cechy.

#rodzima wiara

dobre
   
słabe
   
3

Najlepszy komentarz:

AlterrEgo wczoraj o 20:27
0  1

Krasnal tam z nim walczy?

BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI #3 Nocnice
To złośliwe demony rodzaju żeńskiego, uaktywniające się, jak
sama nazwa wskazuje, po zapadnięciu zmroku. Wychodziły wtedy z leśnych kryjówek,
siadały na gałęziach i czesały szyszkami swoje długie, skołtunione włosy. Czasem wzbijały
się w powietrze i szybowały na swych błoniastych skrzydłach w poszukiwaniu ofiar. Lista
niecnych uczynków, jakich się dopuszczały wobec ludzi, była długa i zróżnicowana – jest
na niej miejsce zarówno dla niewinnych psot, jak i dla ohydnych zbrodni. Wodziły więc
nocnice pijaków na manowce i wpychały do błotnistych rowów albo obtańcowywały
ich do utraty tchu, jednak potrafiły też zesłać na kobiety chorobę popołogową, zadeptać
człowieka na śmierć lub udusić śpiące dziecko. Demony pojawiały się tylko wtedy, gdy
słońce zachodziło krwawo, czyli jak mawiano dawniej: „na zażar”. Stąd popularna kiedyś
była magiczna formuła ochronna mająca odpędzić demony od dzieci: „Zaże, zaże, zatyczki
– weźcie memu dziecku nocnicki” – czyli właśnie nocnice, nie zaś naczynia wiadomego
przeznaczenia.

Nocnicą w języku staropolskim nazywano ćmę. W Polsce żyje ponad 3 tysiące gatunków nocnych motyli, z czego największy – zmierzchnica trupia główka – osiąga prawie trzynaście
centymetrów rozpiętości skrzydeł.

#rodzima wiara

dobre
   
słabe
   
1

BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI #2 Mróz
Mróz to demon wędrujący po świecie pod postacią krępego, siwego dziadka
z długą białą brodą. Ubrany był w przepasany sznurem biały kożuch, a podpierał się
sękatym kosturem. Jego pojawienie zwiastowało nadejście siarczystych, zimowych mrozów.
Na wschodnich terenach Polski, gdzie niskie temperatury były zawsze o wiele bardziej
uciążliwe niż w innych rejonach kraju, mroza zapraszano czasami na wigilijną wieczerzę,
by w ten sposób nieco go obłaskawić.

#rodzima wiara

dobre
   
słabe
   
3




Z nami od

08 listopada 2018 10:51

Dodanych

73

Komentarzy

37

Karma wrzut

2596

Karma komentarzy

64

Obserwowani 1

Obserwują 12